Znajomego dziadkowie żyją bo żyją. On jest taksówkarzem mimo że już mógłby być na spokojnej emeryturze. Ona ciągle w domu siedzi wiec dziadek nie może wytrzymać :P Jego praca wygląda tak ze jedzie na dworzec, popatrzy, pogada, czas mu zleci. Przyjeżdża na obiad i znowu gdzieś wyjeżdża - albo do starego znajomego albo na dworzec. I już wieczór - no to telewizorek i spać i tak kolejny dzień :)
Czy w takim wypadku bierzecie rozwód i mieszkacie osobno czy nadal żyjecie z tą drugą osobą bo "kiedyś było fajnie i macie jakieś tam wspomnienia?
Mój dziadek właśnie skorzystał z pierwszej opcji.
#filozofia #bartovfilozof
Komentarz usunięty przez moderatora