Czy po trzydziestu latach życia, bez jakiegokolwiek doświadczenia mogącego aspirować do miana związku, da się z tego jeszcze wyjść czy pora położyć się na tory albo kupić trochę kotów? Tak jakoś mi (nie) wyszło. Kiedyś próbowałem, po kilku wtopach straciłem zapał na dłużej. Teraz wpadam w panikę że czas mija, albo nawet już pozamiatane - człowiek coraz starszy, brzydszy, zapał nie ten. No a do tego dochodzi oczywiście stale rosnący creepy factor.
@uberprzegryw: Facet, ja mam 35 i wciąż nie znalazłem tej jedynej, a próbowałem wiele razy, a Ty tu piszesz o kładzeniu się na tory... weź się w garść człowieku...
Nie ma friendzone i nie będzie. Nigdy więcej tego shitu.
Dzięki!:)