Witajcie z góry przepraszam za ortografie i okropne bazgroły. Polecono mi opisać sytuację tutaj. To dopiero 2 wersja pisana pod wpływem emocji.
Dziś (25.04) zostałem zatrzymany w biedronce za robienie zakupów na kasie samoobsługowej. Została wezwana policja, oczywiście nie zostałem "zatrzymany" czy aresztowany ale trafiłem na dołek. Trzymali mnie ponad godzinę wertowali paragony przetrzepywali telefon.
Najpierw zostałem zatrzymany przez ochroniarza na polecenie (nieobecnej) kierowniczki "kiedy tu będę robił zakupy". Najpierw zostałem oskarżony o oszustwo później o kradzież. Po przyjeździe policji, na szybko zaproponowano mi ponowną zapłatę za zakupy i mandat 100 zł. Kiedy oczywiście odmówiłem najpierw mandat skoczył do 500 zł i drugi mandat 100zł na brata z którym byłem i "sprawa do sądu?", tak to mówili jakby jedno i drugie.
Polecono mi opisać sytuację tutaj. To dopiero 2 wersja pisana pod wpływem emocji.
Dziś (25.04) zostałem zatrzymany w biedronce za robienie zakupów na kasie samoobsługowej. Została wezwana policja, oczywiście nie zostałem "zatrzymany" czy aresztowany ale trafiłem na dołek. Trzymali mnie ponad godzinę wertowali paragony przetrzepywali telefon.
Najpierw zostałem zatrzymany przez ochroniarza na polecenie (nieobecnej) kierowniczki "kiedy tu będę robił zakupy". Najpierw zostałem oskarżony o oszustwo później o kradzież. Po przyjeździe policji, na szybko zaproponowano mi ponowną zapłatę za zakupy i mandat 100 zł. Kiedy oczywiście odmówiłem najpierw mandat skoczył do 500 zł i drugi mandat 100zł na brata z którym byłem i "sprawa do sądu?", tak to mówili jakby jedno i drugie.