Przekleństwo antropomorfizacji - czyli o nadawaniu cech ludzkich przedmiotom podobno nieożywionym.
Od kiedy pamiętam przedmioty w moim domu miały imiona. (Nie wszystkie oczywiście, przecież nie zwariowałam.) Był tapczan Karol, poduszka Hubert, czajnik Laila...
Maskotki przechodziły skomplikowane operacje wszczepiania serca. Z zachowaniem pełnej aseptyki, w znieczuleniu ogólnym, wszywałam im implanty. By mogły ODCZUWAĆ EMOCJE. Później bardziej spodobało mi się samo operowanie niż przyświecająca mi wcześniej idea więc wszczepiałam im różne rzeczy. Ot, plusy dzieciństwa bez internetu.
Teraz, kiedy kupuję w Kauflandzie bułki, gdy na półce zostaje ostatnia - zawsze zabieram ją ze sobą. Żeby nie było jej smutno. To samo robię z marchewkami, pieczarkami. Zawsze mam za dużo bułek, marchewek, pieczarek...
Myślę, że gdyby pani z Orange zadzwoniła, próbując mi sprzedać Nowy Świetny Abonament a podkreśliłaby przy tym, że został ostatni i będzie mu smutno, mogłabym go kupić.
Wczoraj był pan techniczny z Vectry naprawić internety. Popatrzył, podumał, aż w końcu wziął i wymienił router. "Wreszcie" pomyślałam. Pan P. Podłapał sytuację:
Od kiedy pamiętam przedmioty w moim domu miały imiona. (Nie wszystkie oczywiście, przecież nie zwariowałam.) Był tapczan Karol, poduszka Hubert, czajnik Laila...
Maskotki przechodziły skomplikowane operacje wszczepiania serca. Z zachowaniem pełnej aseptyki, w znieczuleniu ogólnym, wszywałam im implanty. By mogły ODCZUWAĆ EMOCJE. Później bardziej spodobało mi się samo operowanie niż przyświecająca mi wcześniej idea więc wszczepiałam im różne rzeczy. Ot, plusy dzieciństwa bez internetu.
Teraz, kiedy kupuję w Kauflandzie bułki, gdy na półce zostaje ostatnia - zawsze zabieram ją ze sobą. Żeby nie było jej smutno. To samo robię z marchewkami, pieczarkami. Zawsze mam za dużo bułek, marchewek, pieczarek...
Myślę, że gdyby pani z Orange zadzwoniła, próbując mi sprzedać Nowy Świetny Abonament a podkreśliłaby przy tym, że został ostatni i będzie mu smutno, mogłabym go kupić.
Wczoraj był pan techniczny z Vectry naprawić internety. Popatrzył, podumał, aż w końcu wziął i wymienił router. "Wreszcie" pomyślałam. Pan P. Podłapał sytuację:


Piszę kolejne wersje... #tworczoscwlasna #urzadskarbowy #podatki
źródło: comment_J2kJwIuTIV0Xj0GUQuVWG1yzGrtuiU66.jpg
Pobierz