Mieszkam w mieście położonym w bliskiej odległości od wschodniej granicy. Miasta kilkudziesięciotysięczne. W centrum miasta pod okiem kamer stoją normalnie handlarze ruskich papierosów. Myślę, że codziennie budżet państwa traci na tym kilkadziesiąt tys zł. Ciężko mi oszacować, ale na pewno dużo traci, podczas gdy reszta obywateli musi sumiennie płacić podatki - bo gdy tego nie robi, to jest dotkliwie karana. Jest to robione niemal na skalę przemysłową. Stoją pod okiem kamer, monitoringu

agatsm
