Poznałem 4 lata temu kobiete i przepadłem jak śliwka w kompot. Znacie ten moment w waszym życiu jak nie myślicie o niczym innym jak o niej? To się własnie tak czułem, zakochany po uszy który świata nie widział bez niej. 3 lata związku razem, zerwaliśmy miesiąc temu. Gdyby zapytał mnie ktoś jak wyglądał nasz związek to był cudowny, mam pełno wspaniałych myśli z nią. Do czasu, właściwie do pocżatku 2024. Właśnie w okolicach stycznia moja była partnerka wpadła w złe kręgi, mianowicie w ludzi którzy na papierze "uczestniczą aktywnie w nauczaniu chrystusa".Brzmi całkiem niewinnnie no nie? Też tak myślałem dopóki kiedyś z ciekawości przeszedłem się tam. Okazało się że to jest zwykła sekta która najpierw zachęca ludzi imprezami i dobrą atmosfera. Drugą stroną medalu okazało się że a oto w tej sekcie ksiądz uczył jak żyć w prawdziwy i tylko jeden możliwy sposób. Nie wiem czy mogę nazwać to praniem mózgów, ale z tego czego tam doświadczyłem myślę że mogę tak to nazwać. Mojej byłej strasznie to się podobało i wyobraźcie sobie że zaczełą wprowadzać te wartości do naszego związku i wymagac ode mnie abym sam się nie tyle co nawrócił (bo sam wierze) ale praktykował tak gorliwie jak ona. Pewnego dnia przyszła do mojego mieszkania i miała listę wymogów do związku a w tym takie smaczki jak brak seksu do ślubu ppotem brak antykoncepcji, brak mieszkania ze soba do slubu, chodzenie przynajmniej 2 tyogdnie do kosciola w tygodniu gdzie musi byc komunia i spowiedz swieta. Serio takie cos zrobiła, i uwierzcie mi na słowo wcześniej nie była taką osobą. Oczywiście nie mogłem się zgodzić na takie coś I wiecie co? jest mi choleranie teraz przykro że tak się to potoczyło bowiem poświęciłem dla niej de facto kupe czasu i planów w tym poszedłem specjalnie do innego miasta dla niej. Pewnego dnia już niestety nie wytrzymałem i stwierdziłem że nie na tym polega związek, że ona ode mnie WYMAGA a ja nie mam nic do powiedzenia z bólem serca podjąłem decyzje że trzeba się rozejść. A wiecie co jest najgorsze że siedze i tęsknie za nią, myśle o niej cały czas i troszczę się w myślach czy u niej jest wszystko w porządku Byłem głupi i zakochany, teraz jestem tylko głupi
Gdyby zapytał mnie ktoś jak wyglądał nasz związek to był cudowny, mam pełno wspaniałych myśli z nią. Do czasu, właściwie do pocżatku 2024. Właśnie w okolicach stycznia moja była partnerka wpadła w złe kręgi, mianowicie w ludzi którzy na papierze "uczestniczą aktywnie w nauczaniu chrystusa".Brzmi całkiem niewinnnie no nie? Też tak myślałem dopóki kiedyś z ciekawości przeszedłem się tam. Okazało się że to jest zwykła sekta która najpierw zachęca ludzi imprezami i dobrą atmosfera. Drugą stroną medalu okazało się że a oto w tej sekcie ksiądz uczył jak żyć w prawdziwy i tylko jeden możliwy sposób. Nie wiem czy mogę nazwać to praniem mózgów, ale z tego czego tam doświadczyłem myślę że mogę tak to nazwać. Mojej byłej strasznie to się podobało i wyobraźcie sobie że zaczełą wprowadzać te wartości do naszego związku i wymagac ode mnie abym sam się nie tyle co nawrócił (bo sam wierze) ale praktykował tak gorliwie jak ona.
Pewnego dnia przyszła do mojego mieszkania i miała listę wymogów do związku a w tym takie smaczki jak brak seksu do ślubu ppotem brak antykoncepcji, brak mieszkania ze soba do slubu, chodzenie przynajmniej 2 tyogdnie do kosciola w tygodniu gdzie musi byc komunia i spowiedz swieta. Serio takie cos zrobiła, i uwierzcie mi na słowo wcześniej nie była taką osobą. Oczywiście nie mogłem się zgodzić na takie coś I wiecie co? jest mi choleranie teraz przykro że tak się to potoczyło bowiem poświęciłem dla niej de facto kupe czasu i planów w tym poszedłem specjalnie do innego miasta dla niej.
Pewnego dnia już niestety nie wytrzymałem i stwierdziłem że nie na tym polega związek, że ona ode mnie WYMAGA a ja nie mam nic do powiedzenia z bólem serca podjąłem decyzje że trzeba się rozejść.
A wiecie co jest najgorsze że siedze i tęsknie za nią, myśle o niej cały czas i troszczę się w myślach czy u niej jest wszystko w porządku
Byłem głupi i zakochany, teraz jestem tylko głupi