Piszę tu, bo z nikim na ten temat nie rozmawiałam i niech tak zostanie. W dużym skrócie: dostałam po dupie dość mocno, ale na własne życzenie, więc wiem, że zasłużyłam. Od kilkunastu miesięcy mam r-------e serce, olbrzymi ból d--y, nazewnictwo jest tutaj nieistotne. Są chwile lepsze i gorsze, rzuciłam się w wir różnych zajęć, byle tylko nie myśleć, ale dziś znów mnie dopadło.
Rozchodzi się o mojego byłego. Nieporozumienia i brak rozmów (i z ręką na sercu przyznaję, że w 99% ja ponoszę winę za rozpad tej relacji) doprowadziły do rozstania. Bolało cholernie. Boli od kilkunastu miesięcy. Bywały dni, kiedy nie chciało mi się żyć, wtedy wpadłam w wir imprez. Teraz a-----l i u----i już mnie nie interesują, poza tym nie mam na to czasu. Nie chciałam i póki co nie chcę słyszeć o kimś nowym. Coś tam próbowałam, ale wszelkie takie podejścia kończyły się na drugim, może trzecim spotkaniu. On z kimś był przez miesiąc, nie wyszło. Kiedy się o tym dowiedziałam przez kilka dni byłam wrakiem człowieka, potem było już lepiej. Ale ta historia znów się powtarza mimo, że minęło naprawdę dużo czasu, i nie wydaje mi się, że powinnam nadal to przeżywać. Od znajomych dostałam cynk, że rzekomo z kimś pisze, z kimś się gdzieś spotkał - cokolwiek. Moja wyobraźnia już działa, znowu czuję to, co wiele miesięcy temu i się tego boję.
@desensitization: Szczerze mówiąc nie wspomniałam o tym w obawie o falę (słusznego zresztą) hejtu w moją stronę. Ja sama bardzo się nie lubię, więc nie chciałabym słyszeć od obcych osób jak bardzo c-----a jestem
@desensitization: Spoko, już wiem co mnie czeka :D Odkąd pamiętam miałam problemy w relacjach z mężczyznami, ale nigdy na nikim nie zależało mi tak bardzo, żeby odczuwać do siebie jakąś niechęć. Teraz wydaje mi się, że kiedy zaczęłam się w nim zakochiwać (wcześniej nie znałam tego uczucia) to się przestraszyłam. W dużym skrócie, on myślał, że mi na nim nie zależy. Często miewałam inne plany, które wydawały się być dla
skoro wiesz, że ci o--------a po kilku piwach to po co pijesz?
@desensitization: Nigdy mi nie o----------o. To nie chodziło o a-----l, ale jakąś tam złość, której nie umiałam wyrazić w cywilizowany sposób, bo uznałam, że jeśli mu powiem, że coś mnie niepokoi to wyjdę na słabiaka -.-
Piszę tu, bo z nikim na ten temat nie rozmawiałam i niech tak zostanie. W dużym skrócie: dostałam po dupie dość mocno, ale na własne życzenie, więc wiem, że zasłużyłam. Od kilkunastu miesięcy mam r-------e serce, olbrzymi ból d--y, nazewnictwo jest tutaj nieistotne. Są chwile lepsze i gorsze, rzuciłam się w wir różnych zajęć, byle tylko nie myśleć, ale dziś znów mnie dopadło.
Rozchodzi się o mojego byłego. Nieporozumienia i brak rozmów (i z ręką na sercu przyznaję, że w 99% ja ponoszę winę za rozpad tej relacji) doprowadziły do rozstania. Bolało cholernie. Boli od kilkunastu miesięcy. Bywały dni, kiedy nie chciało mi się żyć, wtedy wpadłam w wir imprez. Teraz a-----l i u----i już mnie nie interesują, poza tym nie mam na to czasu. Nie chciałam i póki co nie chcę słyszeć o kimś nowym. Coś tam próbowałam, ale wszelkie takie podejścia kończyły się na drugim, może trzecim spotkaniu. On z kimś był przez miesiąc, nie wyszło. Kiedy się o tym dowiedziałam przez kilka dni byłam wrakiem człowieka, potem było już lepiej. Ale ta historia znów się powtarza mimo, że minęło naprawdę dużo czasu, i nie wydaje mi się, że powinnam nadal to przeżywać. Od znajomych dostałam cynk, że rzekomo z kimś pisze, z kimś się gdzieś spotkał - cokolwiek. Moja wyobraźnia już działa, znowu czuję to, co wiele miesięcy temu i się tego boję.
@desensitization: Nigdy mi nie o----------o. To nie chodziło o a-----l, ale jakąś tam złość, której nie umiałam wyrazić w cywilizowany sposób, bo uznałam, że jeśli mu powiem, że coś mnie niepokoi to wyjdę na słabiaka -.-