Nienawidzę się chwalić, ale wydarzyło się w moim życiu coś, co chciałbym gdzieś odnotować. Otóż dziś skończyłem pisać książkę. 562 strony tekstu. 7 lat ciężkiej pracy, kilkadziesiąt jeśli nie kilkaset nieprzespanych nocy, hektolitry kawy i... udało się, choć wciąż w to nie dowierzam. Bo nie uważam się za osobę, która mogłaby to osiągnąć - ot zwykły pogardzany przez wszystkich fizol z magazynu żyjący od pierwszego do pierwszego, który najogólniej mówiąc, przegrał życie
@Ethernit: a moze zrob sobie kopie i wyslij do jakis booktuberow? Jest szansa ze ktorys ja przeczyta i Ci odpowie/podpowie/doradzi jak i czy egl wsrto starac sie ja wydac? Zawsze jest self publishing ale to bardzo duzy naklad finansowy i zadnej pewnosci. Trzymam kciuki za ksiazke!
źródło: comment_1641882354NnNnJUuOasfSUwDb4aHXxp.jpg
PobierzZawsze jest self publishing ale to bardzo duzy naklad finansowy i zadnej pewnosci.
Trzymam kciuki za ksiazke!