Jedzie pociąg. Nawet nie jest opóźniony, jest w miarę sporo miejsca - na tyle, że mogę położyć koło siebie torebkę, nie kładąc jej na cudzych kolanach i nie muszę się do nikogo przytulać wbrew własnej woli. Nikt nie wypija mi mojej wody, kiedy wychodzę do łazienki i nikt nie próbuje ze mną rozmawiać na siłę, chociaż widzi, że czytam książkę i wyraźnie nie mam ochoty słuchać o żylakach ciotki. Żyć nie umierać. Słońce takie ciepłe, podróż taka spokojna.
I zatrzymujemy się na stacji (zgodnie z planem). Do naszego przedziału wchodzi dziewczyna, półtora metra w kapeluszu, z walizką która waży chyba trzy razy tyle, co ona sama. Przeciągnęła ją przez próg, postawiła na środku i z rezygnacją patrzy na półkę na górze. Jakoś trzeba tam wsadzić bagaż, a przecież prędzej walizka by tam wrzuciła ją, niż odwrotnie.
- Przepraszam, mógłby mi pan pomóc? - zebrała się w końcu i pyta typa, który czyta gazetę.
Spojrzał na nią, spojrzał na bagaż.
I wstał.
Mięśnie.
  • Odpowiedz
#rudailudzie
"Wiosna.
Nawet stworzenia tak antysklepowe jak ja wylęgają ze swoich dziur, bo przecież wyszło słońce, wypadałoby kupić coś co nie jest czarne albo zimowe. Wchodzę więc do pierwszego lepszego sklepu i plączę się między wieszakami, sama nie wiedząc czego chcę, ale w końcu - jest! Ładne, białe, względnie tanie, tylko rozmiar 44. Z tyłu wisi 46. I to by było na tyle.
Dobra, myślę, może mają gdzieś na zapleczu, nie zaszkodzi spytać. Zabieram więc wieszak ze sobą i hajda do kasy.
- Dzień dobry, czy są może mniejsze rozmiary?
Na co pani przy drugiej kasie robi się czerwona, a moja ekspedientka z uroczym uśmiechem odpowiada:
  • Odpowiedz
#rudailudzie
"Może się wydawać, że jeśli zajmie się strategiczne miejsce w kącie barowego ogródka, to jest się bezpiecznym przed dziwnościami świata. Ale jak się człowiek cydru opije, to musi w końcu z tego strategicznego miejsca wstać i ruszyć na poszukiwania łazienki.
I jest! Koedukacyjna, ale nie takie rzeczy człowiek w życiu przeżył.
Stoi facet, w jakimś takim nieokreślonym miejscu, grzebie palcem w doniczce.
- Kolejka? - pytam, na wszelki wypadek, żeby nie było jakiejś spiny niepotrzebnej.
- Tak.
  • Odpowiedz