Chwile mnie nie było, a to za sprawą problemów rodzinnych.
Ostatnio sporo dzieje się w moim życiu i odrobinę zaniedbałem swoje rytuały - przez ostatnie dwa tygodnie odprawiłem tylko jeden, w trakcie którego znowu czułem niepokój. Aktualnie jestem już po pełnej lekturze Lemengetonu i czekam na informację od mojego złotnika o wykonaniu pieczęci.
Do tego jestem po przeprowadzce, znowu muszę się zaopatrzyć w świece i inne tego typu rzeczy, które przy przeprowadzce
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Za pierwszym razem czułem strach. Strach przed czymś, co było mi obce.
Dzisiaj modliłem się drugi raz, ale już bez lęku. Każdemu wypowiadanemu słowu towarzyszyła dziwna ekscytacja, a w trakcie modlitwy przechodziły mnie ciągle ciarki, samą gęsią skórkę mam do teraz.

Co ciekawe, podobne odczucia miałem będąc nastoletnim chłopcem gdy byłem ministrantem i modliłem się zaraz po komunii bezpośrednio przed ołtarzem, z wysoko podniesionym czołem i wzrokiem skierowanym w witraż przedstawiający Boga, w mojej rodzinnej parafii. A teraz?

Teraz modlę się w ciemnym pomieszczeniu, w blasku świec, zupełnie sam, z pokornie pochyloną głową.
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pierwszy kontakt nieudany, ale jestem zadowolony.
Przygotowania zajęły mi bardzo dużo czasu - przez świadomość konsekwencji i strach przed "nieznanym" miałem swojego rodzaju blokadę psychiczną, którą musiałem przełamać.

To był chyba najważniejszy krok, w końcu zacząłem.
#pamietnikokultysty #okultyzm
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach