No siema, postanowiłem napisać tu parę słów swoich przemyśleń i spostrzeżeń. Może komuś to pomoże, a może ktoś wyciągnie z tego jakieś wnioski, które okażą się cenne dla mnie? W każdym razie zapraszam do lektury.
Mój challenge padł w piątek. Padł na wyniku wcale niemałym, bo 55. Zaczęło się od tego, że po południu położyłem się zdrzemnąć i pod wpływem niezbyt nawet hardkorowego, erotycznego snu wybuchłem prosto w gacie XD Dwa na dziesięć, nie polecam. Dwa nie jeden, bo jednak uczucie było fajne ( ͡°͜ʖ͡°)
To by jeszcze nie stanowiło przyczyny do wyzerowania licznika (BO NIEŚWIADOMKA), gdyby nie fakt, że po przebudzeniu zafundowałem sobie dogrywkę. Tym razem już świadomie, c'nie. A, dla porządku dodam, że do końca zeszłego roku waliłem jak zły po kilka razy dziennie przez kilka lat, od stycznia
Mój challenge padł w piątek. Padł na wyniku wcale niemałym, bo 55. Zaczęło się od tego, że po południu położyłem się zdrzemnąć i pod wpływem niezbyt nawet hardkorowego, erotycznego snu wybuchłem prosto w gacie XD Dwa na dziesięć, nie polecam. Dwa nie jeden, bo jednak uczucie było fajne ( ͡° ͜ʖ ͡°)
To by jeszcze nie stanowiło przyczyny do wyzerowania licznika (BO NIEŚWIADOMKA), gdyby nie fakt, że po przebudzeniu zafundowałem sobie dogrywkę. Tym razem już świadomie, c'nie. A, dla porządku dodam, że do końca zeszłego roku waliłem jak zły po kilka razy dziennie przez kilka lat, od stycznia