Może to nie jest dobre miejsce na takie wyznania, ale w sumie gdzie jest dobre?
tl;dr
Jestem uczciwą, sumienną osobą, (niestety dla mnie) z wielkim poczuciem odpowiedzialności i zaangażowania w pracę. Przez 11 lat harowałam niemożliwie, bo wierzyłam w prawdziwość zasady „uczciwą pracą ludzie się bogacą”. W tym czasie, niejako na moich plecach, obok mnie, rozwijały się kariery innych ludzi. Świetnie, to bardzo fajne awansować i rozwijać się. Kłopot w tym, że te kariery nie opierały się ani na kwalifikacjach, ani na poświęceniu, lecz na przysłowiowym (i dosłownym niestety też) dawaniu d--y. Mam tu na myśli szeroko pojęte wazeliniarstwo, nieustanne przytakiwanie szefowi, nadskakiwanie mu itd. oczywiście z równoległą mierną jakością pracy. Taka branża, chociaż pewnie znajdzie się niejeden, który powie, że „wszędzie tak jest”, albo że „mam chore oczekiwania”.
tl;dr
Jestem uczciwą, sumienną osobą, (niestety dla mnie) z wielkim poczuciem odpowiedzialności i zaangażowania w pracę. Przez 11 lat harowałam niemożliwie, bo wierzyłam w prawdziwość zasady „uczciwą pracą ludzie się bogacą”. W tym czasie, niejako na moich plecach, obok mnie, rozwijały się kariery innych ludzi. Świetnie, to bardzo fajne awansować i rozwijać się. Kłopot w tym, że te kariery nie opierały się ani na kwalifikacjach, ani na poświęceniu, lecz na przysłowiowym (i dosłownym niestety też) dawaniu d--y. Mam tu na myśli szeroko pojęte wazeliniarstwo, nieustanne przytakiwanie szefowi, nadskakiwanie mu itd. oczywiście z równoległą mierną jakością pracy. Taka branża, chociaż pewnie znajdzie się niejeden, który powie, że „wszędzie tak jest”, albo że „mam chore oczekiwania”.