Napisze tutaj ale troche wstyd sie przyznac, Mam taki problem, problemik - moze sie wyda glupi niektorym.
Mam jakby blokade psychiczna przed tanczeniem - czy to klub czy wesele ( bedac bez pary, sa wolne dziewczyny obok), potrafie przesiedziec/przestac glupi jak but ale nie zatancze bo - nie potrafie dobrze, nie bedzie chciala, jestem brzydki itp. Nakrecam sie negatywnie, z kazda chwila jest gorzej, denerwujac sie na siebie. Znajomi i obcy obok tancza a ja stoje, czaje sie. W ciagu kilku lat bylo pare chwil przeblysku gdy sie bawielem ale to historia.
@romerto: Ja tam nie mam problemów z weselnym czy sylwetrowym tańcem - jak się dokładnie człowiek przypatrzy to tam się 6 kroków na krzyż plus dwa obroty powtarzają, ale cały czas mnie dziwi jak ludzie się mogą tak całą noc bawić? Dla mnie schemat: tany tany, chlanie, jedzenie, powtórz, jest strasznie nudny już po godzinie, a po dwóch moje ciało wewnętrznie woła o powrót do domu, bo poziom energii i
Mam taki problem, problemik - moze sie wyda glupi niektorym.
Mam jakby blokade psychiczna przed tanczeniem - czy to klub czy wesele ( bedac bez pary, sa wolne dziewczyny obok), potrafie przesiedziec/przestac glupi jak but ale nie zatancze bo - nie potrafie dobrze, nie bedzie chciala, jestem brzydki itp.
Nakrecam sie negatywnie, z kazda chwila jest gorzej, denerwujac sie na siebie. Znajomi i obcy obok tancza a ja stoje, czaje sie.
W ciagu kilku lat bylo pare chwil przeblysku gdy sie bawielem ale to historia.
Komentarz usunięty przez moderatora
Dla mnie schemat: tany tany, chlanie, jedzenie, powtórz, jest strasznie nudny już po godzinie, a po dwóch moje ciało wewnętrznie woła o powrót do domu, bo poziom energii i