Pamiętam jak pewnego dnia wybrałem się do osiedlowego sklepu (za tych pięknych czasów jak jeszcze nie musieliśmy nosić majtek na mordzie) po wino marki "Wino". Miałem wtedy zaledwie 13 lat, ale byłem wyższy od swoich rówieśników i zawsze wchodziłem tam na pewniaka. Na moje szczęście kasjerka siedziała w telefonie cały czas i miała całkowicie wywalone na to co się dzieje dookoła niej. Wino marki "Wino" kosztowało 5 zł, gdzie 1/5 ceny to kaucja za butelkę. Uradowany wyszedłem i wysłałem wiadomość do mojego ziomka Grubego, żebyśmy się spotkali za 10 minut pod naszym osiedlowym trzepakiem. Musiałem oczywiście czekać dodatkowe 5 minut, żeby ta ociekająca tłuszczem kula cholesterolu dotyczyła się do mnie.
- sorki musiałem zjeść obiad jeszcze - Chyba k*rwa za całą rodzinę XD
Pokazałem mu magiczny artefakt, że aż mu ślina zaczęła wypływać z mordy. Ruszyliśmy w kierunku naszej ulubionej rzeki żeby tam skonsumować to płynne złoto. Tak naprawdę, to będzie pierwszy raz kiedy Gruby będzie pił a-----l z czego miałem okropną bekę i śmiałem się radośnie całą drogę. Wszystko przebiegało klarownie do momentu, aż z krzaków wyskoczył reprezentant białoruskiej nacji magów spirytusu. Wiedziałem, że ten w końcu nadejdzie i dane będzie mi stoczyć walkę z kimś takim, ale nie spodziewałem się, że moim towarzyszem broni będzie akurat Gruby - alkoholowa dziewica.
- Ебать ПиС, ебать Дуде, ебать Качиньский - krzyknął potężnie przybierając postać dwumetrowego Aleksandra Łukaszenki.
Gruby zaczął się telepać i schował się za mną bez słowa. Wiedziałem, że to nie będzie łatwy pojedynek. Spojrzałem w oczy Łukaszence i wtedy poczułem dziwne uczucie w głowie.
- słyszysz mnie? - Nie, to nie może być prawda. Słyszałem w swojej głowie głos Łukaszenki, ale wiedziałem, że nie rusza ustami. Białoruska technika telepatii?
- sorki musiałem zjeść obiad jeszcze - Chyba k*rwa za całą rodzinę XD
Pokazałem mu magiczny artefakt, że aż mu ślina zaczęła wypływać z mordy. Ruszyliśmy w kierunku naszej ulubionej rzeki żeby tam skonsumować to płynne złoto. Tak naprawdę, to będzie pierwszy raz kiedy Gruby będzie pił a-----l z czego miałem okropną bekę i śmiałem się radośnie całą drogę. Wszystko przebiegało klarownie do momentu, aż z krzaków wyskoczył reprezentant białoruskiej nacji magów spirytusu. Wiedziałem, że ten w końcu nadejdzie i dane będzie mi stoczyć walkę z kimś takim, ale nie spodziewałem się, że moim towarzyszem broni będzie akurat Gruby - alkoholowa dziewica.
- Ебать ПиС, ебать Дуде, ебать Качиньский - krzyknął potężnie przybierając postać dwumetrowego Aleksandra Łukaszenki.
Gruby zaczął się telepać i schował się za mną bez słowa. Wiedziałem, że to nie będzie łatwy pojedynek. Spojrzałem w oczy Łukaszence i wtedy poczułem dziwne uczucie w głowie.
- słyszysz mnie? - Nie, to nie może być prawda. Słyszałem w swojej głowie głos Łukaszenki, ale wiedziałem, że nie rusza ustami. Białoruska technika telepatii?


Wiadomo, w dzisiejszych czasach cenimy sobie szybką dostawę naszego jedzenia i fakt, tutaj Domino's jak najbardziej bije na łeb inne lokale gastronomiczne. Spowodowane jest to, że ich kierowcy niezależnie od pogody, zapi*rdalają na ledwo działających skuterach. To normalne, że uszkodzone skutery wysyłane są na warsztat w celu naprawy. Dzieje się to tak często, że one już nawet wracają rozj*ebane i kierowcy bądź co bądź, muszą się z tym użerać ryzykując swoje zdrowie. Kierowca Dominosa po wypadku (nawet nie ze swojej winy) nie ma co liczyć na jakiekolwiek odszkodowanie ze strony firmy. Nie jesteś zdolny do pracy? Spoko, szukamy kolejnego kierowcy na Twoje miejsce. Na L4 też nie mają co liczyć, bo klasycznie podpisują pakt z diabłem, czyli tzw umowę zlecenie. Jakby ktoś zgłosił losowy lokal Dominosa w Polsce pod względem stanu technicznego pojazdów, to naprawdę mogłyby wyjść ciekawe historie. Przypadki kierowców bez prawka w Dominosie, to też nic nowego.
Żyjemy obecnie w czasach, gdzie polski rząd ma całkowicie wyj*bane na wszystkich, w szczególności na gastronomię. Więc konsumenci są jedyną deską ratunku. Do gry wjeżdża Dominos, który od samego początku pandemii zaczął kosić chore kwoty ze sprzedaży. Nigdy nie musieli się przejmować tym, że mogą zbankrutować. Przykro mi się osobiście robi, jak pomyślę o tych wszystkich ludziach, którzy musieli zamknąć swoje biznesy, bo Dominos ich całkowicie wygryzł.
Przejdźmy teraz do tego, czego najbardziej nienawidzę w Domino's Pizza. Chodzi oczywiście o produkty i ceny. Często jestem zmuszany do układania składników w chłodni. Nie raz z ciekawości zdarzyło mi się sprawdzać, czym tak naprawdę Dominos karmi ludzi. Lubicie Domino's Pepperoni? Cała pizza obłożona salami, które zawiera w sobie jedynie 15% mięsa XDD. Skład porządnie rozpisany w wymyślne nazwy. Składniki takie jak wołowina czy wieprzowina przychodzą w takiej samej postaci, co karma dla psa od Pedigree. Mięsna kostka z galaretką na pewno komuś trafi do gustu XD. Szynka, czy boczek to najniższa sklepowa półka. Teraz czas k*rwa na HIT XDDD, a konkretnie na kurczaka. Ile to razy dostaliśmy telefon od góry, że natychmiast mamy przestać używać kurczaka. Oczywiście nie przed otwarciem lokalu, ale gdzieś tak o 18 czy 21. Powód? Raz kości w mięsie, raz robaki, a czasami bez jakiejkolwiek argumentacji XD. Ślinka cieknie, co?
Do tego wszystkiego dochodzą kosmiczne ceny za placek średnicy 35 cm (największy rozmiar XDDD). Gdy zamówimy 3 placki, to wtedy jeszcze ma to jakiś sens ze względu na promocje. Proporcja jakości składników do cen produktów, to jak porównanie Polski i Japonii w na płaszczyźnie metra XD
Niektórzy makerzy (czyli Ci co robią pizze) niezbyt przejmują się higieną w pracy. Wyjdzie Ci taka, lub taki na szluga, podrapie się po dupie, wcześniej oczywiście musi otworzyć i zamknąć drzwi i w sumie często się zapomni im umyć dłonie, bo muszą szybko udekorować pizze w szynkę włoską, rukolę i parmezan. Jak w przypadku innych pizz nie trzeba się mocno przejmować, bo piec wypali zarazki, tak bez obróbki termicznej robi się trochę niefajnie.