Obudziłem się, bo grubas chciał saszete. Jakbym nie cierpiał już na deprywacje snu, teraz naliczyłem 12 przebudzeń w ciągu 2 godzin. No ale uśmiech bombelka zadowolonego z jedzenia mi wszystko wynagradza.
Po piwko miałem isc, ale mama mnie o oddanie wózka poprosiła, patrzyli się ludzie jak na debila, ale trudno, to oddałem, przy okazji pierogi kupiłem żeby poczuć magię świąt. Na benedyktyńskiej ludzie w pocie czoła pracują, jakaś woda się ze studzienek wylewa. Chwała bohaterom.
Przeskakuje siatki Pies nic nie ma do gadania Układam sobie trasę Ty układasz się do spania Źle się odezwałeś i Wpadłeś mi pod koła Wpadasz mi pod koła
Najbardziej to lubię moje kota pytać czy żyje, tak się wytresował że wydaje takie śmieszne "a" na odpowiedź xd generalnie sam się nauczył odpowiadać na pytania.
Na życie Pana, Boga twego! Już nie mam pieczywa - tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie i memu synowi [strawę]. Zjemy to, a potem pomrzemy
Nachlany to przeczytałem i siadło mi na bani. Takie matczyne oddanie, pogodzenie z losem i generalnie c--j wie co
W sumie to nawet nie są sny, tylko na jawie jakieś g---o