Po raz pierwszy od roku wyszedłem z domu. Zbyt dużo naczytałem się past o największych stulejach, które przypadkiem spotykają Korwina, Owsiaka tudzież innego słynnego akwarelistę.
Nakładam kufajkę dziadka z czasów stanu wojennego i niczym Napoleon pod Moskwę ide na podbój osiedla. Zimno jak w piździe szatana. Ani Sebixa na ulicy. I jak tu znaleźć sławę pokroju Janusza Tracza? Wloke się kilometr po kilometrze, sam cejrowski w swych głośnych książkach tyle nie przeszedł.
Nakładam kufajkę dziadka z czasów stanu wojennego i niczym Napoleon pod Moskwę ide na podbój osiedla. Zimno jak w piździe szatana. Ani Sebixa na ulicy. I jak tu znaleźć sławę pokroju Janusza Tracza? Wloke się kilometr po kilometrze, sam cejrowski w swych głośnych książkach tyle nie przeszedł.