Przepraszam za długi wpis. Wiem, że tego bardzo nie lubcie ale inaczej się nie dało ;)
Cześć wszystkim ;)
Przyszedł czas na mnie na podzielić by się moją historią z utraty prawicta na popularnej "roksie" które nastąpiło dwa tygodnie temu. Chciałbym dodać, że mimo mojej zielonki na tym portalu śledzę tagi związane z przegrywem, incelstwem itd. już od około roku i sporo się tutaj dowiedziałem dzięki temu. Założyłem konto po ty by podzielić się swoją historią i przemyśleniami. Może również po ty by też się trochę wyżalić? Po za tym wciąż znajduję tutaj mnóstwo postów i pytań dot. wizyt u rosky więc skoro mam to za sobą to dodam coś od siebie. Będę używał popularnego schematu opisywania całego spotkania który wydaję się być przystępny dla czytających. Każdy może od razu przejść do interesującej go kwestii. Zacznijmy...
@emil99: no ja nie pracuje i kase mam tylko czzsami od matki i ojca jak dostane a oni oboje na najnizszej rencie wiec dla mnie uzbierac 250 zl to wyczyn. Ale mam plan zeby podpierdzielic matce z renty tak ze 150 zl i zwalic na listonisza hegeg
@emil99: Nie wiem czemu, ale gdy to czytałem zrobiło mi się jakoś.... smutno. Smutno Ciebie mirku. Ten opis 15-minutowej wizyty, napisany tak jakoś obojętnie, bez emocji. Pamiętam, że kiedyś w gorących były dwa wpisy o straceniu prawactwa na roksie i było tam trochę więcej, że to tak ujmę, "pozytywnej energii". Widać było, że jednak tamci dwaj panowie byli mimo wszystko zadowoleni.
Cześć wszystkim ;)
Przyszedł czas na mnie na podzielić by się moją historią z utraty prawicta na popularnej "roksie" które nastąpiło dwa tygodnie temu. Chciałbym dodać, że mimo mojej zielonki na tym portalu śledzę tagi związane z przegrywem, incelstwem itd. już od około roku i sporo się tutaj dowiedziałem dzięki temu. Założyłem konto po ty by podzielić się swoją historią i przemyśleniami. Może również po ty by też się trochę wyżalić? Po za tym wciąż znajduję tutaj mnóstwo postów i pytań dot. wizyt u rosky więc skoro mam to za sobą to dodam coś od siebie. Będę używał popularnego schematu opisywania całego spotkania który wydaję się być przystępny dla czytających. Każdy może od razu przejść do interesującej go kwestii. Zacznijmy...
Coś
Smutno Ciebie mirku. Ten opis 15-minutowej wizyty, napisany tak jakoś obojętnie, bez emocji.
Pamiętam, że kiedyś w gorących były dwa wpisy o straceniu prawactwa na roksie i było tam trochę więcej, że to tak ujmę, "pozytywnej energii". Widać było, że jednak tamci dwaj panowie byli mimo wszystko zadowoleni.
Bądź co bądź życzę Ci powodzenia mirek. ( ͡