Mirki, mam 2 problemy. 1) Mam duży gaz do zapalniczek Ronson. Taka żółta butelka z dzyndzlem na końcu. Jak można się spodziewać - pojemnik doskonale napełnia puste zapalniczki, tak, że magicznie zamieniają się w ułamku sekundy w pełne zapalniczki. I dzieje się jeszcze jedno. Przestają działać. Nie to, że ten gaz się nie pali. Gdyby mógł się wydostać z zapalniczki, to pewnie by się palił, problem w tym, że przez zaworek wylotowy
To było to! Dzięki Wam nauczyłem się napełniać puste zapalniczki. :D Chodzi o to żeby najpierw wypuścić z zapalniczki to, co zamieniło się w postać gazową i powoduje, że jest tam ciśnienie. Po wyzerowaniu ciśnienia trzymając zapalniczkę do góry nogami, nowy gaz z żółtej puszeczki wlewa się do zapalary w trymiga! :) Dla innych z tym problemem - zapalniczkę napełniamy również do góry nogami, żeby gaz z puszki wlał się do niej.
1) Mam duży gaz do zapalniczek Ronson. Taka żółta butelka z dzyndzlem na końcu. Jak można się spodziewać - pojemnik doskonale napełnia puste zapalniczki, tak, że magicznie zamieniają się w ułamku sekundy w pełne zapalniczki. I dzieje się jeszcze jedno. Przestają działać. Nie to, że ten gaz się nie pali. Gdyby mógł się wydostać z zapalniczki, to pewnie by się palił, problem w tym, że przez zaworek wylotowy
Chodzi o to żeby najpierw wypuścić z zapalniczki to, co zamieniło się w postać gazową i powoduje, że jest tam ciśnienie. Po wyzerowaniu ciśnienia trzymając zapalniczkę do góry nogami, nowy gaz z żółtej puszeczki wlewa się do zapalary w trymiga! :) Dla innych z tym problemem - zapalniczkę napełniamy również do góry nogami, żeby gaz z puszki wlał się do niej.