@cytmirka: Hej. Nalazłem Twój wpis na mirko o chorym kocie. Miałem ze swoim kotem podobny problem, ostra niewydolność nerek. I historia wyglądała podobnie jak opisujesz, wet nie dawał za dużysz szans na przeżycie kota. Jeden z problemów przy tego typu schorzeniu, to brak apetytu u kota, a jak kot nie będzie jadł prez dłuższy czas, to siądzie mu wątroba. Trzeba kota zmusić do jedzenia, nie musi to być dużo, ale coś musi jeść. Oczywiście będzie wojna i bunt, choć prawdopodobnie teraz Twoja kotka jest za słaba na stawianie oporu. Piszę głównie po to, żeby podzielić się sposobem karmienia kota, który najprawdopodobniej uratował mojego kota. Karmę dla kotów ze chorymi nerkami mieliłem w blenderze na drobne grudki i zalewałem wodą, potem mieliłem jeszcze raz, aż zrobiła się z tego taka dość gęsta breja, którą następnie ładowałem w kota strzykawką (najlepiej spisuje się 20, można też używaś 100 ml, ale jest trochę nieporęczna).
Takiego karmienia kot miał jakieś 3 misiące, potem wyszedł z tego, ale kroplówki, raz na tydzień, dostaje do tej pory (zachorował jakiś rok temu) i prawdopodobnie będzie dostawał je do końca życia. Jak uda Ci się wyleczyć kota, to prawdopodobnie niewydolność nerek przejdzie w "przewlekłą" i też mogą się okazać konieczne
Możesz też spytać weterynarza o coś co się nazywa "RenalVet" mój kot to przyjuje codziennie, to jest w takich kapsułkach, których zawartość trzeba kotu do japy wycisnąć, ten preparat zbija mocznik. A co do papki, to im rzadsza, tym łatwiej zaaplikować, ale też nie można za dużo kalorii na raz kotu dostarczyć, gęstszą można mniej razy na dzień podawać i dzienną normę wyrobić. Trzeba się uzbroić w cierpliwość i codziennie kota karmić.
Jeden z problemów przy tego typu schorzeniu, to brak apetytu u kota, a jak kot nie będzie jadł prez dłuższy czas, to siądzie mu wątroba. Trzeba kota zmusić do jedzenia, nie musi to być dużo, ale coś musi jeść. Oczywiście będzie wojna i bunt, choć prawdopodobnie teraz Twoja kotka jest za słaba na stawianie oporu.
Piszę głównie po to, żeby podzielić się sposobem karmienia kota, który najprawdopodobniej uratował mojego kota.
Karmę dla kotów ze chorymi nerkami mieliłem w blenderze na drobne grudki i zalewałem wodą, potem mieliłem jeszcze raz, aż zrobiła się z tego taka dość gęsta breja, którą następnie ładowałem w kota strzykawką (najlepiej spisuje się 20, można też używaś 100 ml, ale jest trochę nieporęczna).
Takiego karmienia kot miał jakieś 3 misiące, potem wyszedł z tego, ale kroplówki, raz na tydzień, dostaje do tej pory (zachorował jakiś rok temu) i prawdopodobnie będzie dostawał je do końca życia. Jak uda Ci się wyleczyć kota, to prawdopodobnie niewydolność nerek przejdzie w "przewlekłą" i też mogą się okazać konieczne
A co do papki, to im rzadsza, tym łatwiej zaaplikować, ale też nie można za dużo kalorii na raz kotu dostarczyć, gęstszą można mniej razy na dzień podawać i dzienną normę wyrobić.
Trzeba się uzbroić w cierpliwość i codziennie kota karmić.