Czasami nawet najbardziej zaplanowane akcje policyjne napotykają po drodze serię niefortunnych zdarzeń. I choć kończą się sukcesem, ich skutki czasami dalekie są od ideału. Tak było w roku 2015, kiedy policjanci ze stołecznego wydziału do walki z terroryzmem kryminalnym postanowili „zgarnąć” liderów jednej z warszawskich grup przestępczych.
Wiele tygodni planowania, wybrane trzy cele, ustalona godzina. Wszystko miało rozegrać się jak w zegarku. Głównym celem było schwytanie Wiesława
Jako, że pożar domu, o którym mowa, to mój rodzinny dom, zatrzymaną przy tej akcji osoba jest mój ojciec, a ja osobiście byłem przy całej akcji, stanowczo żądam, żeby zaprzestać rozprzestrzenia tych bredni, które zostały tu przytoczone. Po pierwsze zatrzymaną w tym domu osoba nie był "Rambo" nigdy tu nie mieszkał, tylko tak jak wspomniałem wcześniej mój ojciec. Po drugie, dom bynajmniej nie zapalił się od zwarcia
Czasami nawet najbardziej zaplanowane akcje policyjne napotykają po drodze serię niefortunnych zdarzeń. I choć kończą się sukcesem, ich skutki czasami dalekie są od ideału. Tak było w roku 2015, kiedy policjanci ze stołecznego wydziału do walki z terroryzmem kryminalnym postanowili „zgarnąć” liderów jednej z warszawskich grup przestępczych.
Wiele tygodni planowania, wybrane trzy cele, ustalona godzina. Wszystko miało rozegrać się jak w zegarku. Głównym celem było schwytanie Wiesława
źródło: comment_p0pHfSaogQJwP5sh7DZmiV3u7N65rf0i.jpg
PobierzSzanowny Panie,
Jako, że pożar domu, o którym mowa, to mój rodzinny dom, zatrzymaną przy tej akcji osoba jest mój ojciec, a ja osobiście byłem przy całej akcji, stanowczo żądam, żeby zaprzestać rozprzestrzenia tych bredni, które zostały tu przytoczone. Po pierwsze zatrzymaną w tym domu osoba nie był "Rambo" nigdy tu nie mieszkał, tylko tak jak wspomniałem wcześniej mój ojciec. Po drugie, dom bynajmniej nie zapalił się od zwarcia