Wrrw
Jakim debilem trzeba być, żeby w stanie zagrożenia epidemią łazić sobie bezstresowo po mieście, gdzie łazi grupa podobnych jemu debili? Jaką sieczkę trzeba mieć w mózgu, żeby spacerkiem popie*dalać sobie po sklepie z MAŁYM DZIECKIEM i pozwalać mu na bieganinę, macanie wszystkich półek i produktów? Jak mało oleju trzeba mieć w głowie, żeby nie trzymać się OBOWIĄZKOWEJ KWARANTANNY po powrocie ze stref skażonych albo (co gorsza!) pójść do lekarza i W ŻYWE