Mirki pytanie mam takie bo już sam nie wiem co o tym myśleć. Pracuję od ponad 3 lat (umowa na czas nieokreślony) w fabryce. Robota jak robota, ciężka, ale ja ma się łeb na karku to można zmiany sobie fajnie zaplanować. Najważniejszym punktem w tym wszystkim jest to, że to firma zewnętrzna, zatem naszego kierownictwa nie ma na placówce. Ogólnie nie jest tak źle, lecz jest pewne zjawisko które zaczyna mnie denerwować. Otóż mając 3 zmianę kończę pracę rano, zatem na kiego kierownik mi dzwoni z błahą rzeczą do mnie o godzinie 12 albo 13? I to nie jest pierwsza tego typu sytuacja, to się dzieje notorycznie. Dzisiaj #!$%@?ło się coś co moim zdaniem już jest przegięciem. Wczoraj, dostałem cynk bym zadzwonił do kierownika na początku zmiany. Zadzwoniłem - nie odbiera. Kij, zadzwonię później. Nie odebrał. Dobra, może śpi, #!$%@?ć. Koniec zmiany rano 5:56, dzwoni. Akurat byłem w pokoju obok załatwiałem dokumentację pod koniec zmiany i nie zdążyłem odebrać. Dzwonię dosłownie minutę później - nie odbiera. Nosz #!$%@?. Poszedłem się umyć i jadę do domu. Dzwoni mi o 7, #!$%@?, może to coś ważnego (zazwyczaj nie odbieram bo to nie moja zmiana) więc odbieram. Nic niemalże nie słychać, więc rozłączył się mówiąc że zadzwoni zaraz. Mija pół godziny, godzina. I nic. #!$%@?łem się bo śpiący jestem po zmianie a tu takie cyrki. Postanowiłem więc napisać mu co myślę o takim wydzwanianiu. Wiadomość brzmiała mniej więcej tak: "Mam 3 zmianę w tym tygodniu i już jest po 8, więc idę spać. Tak przy okazji, czy to nie jest tak że telefony służbowe odbiera się tylko i wyłącznie na swojej zmianie? Dzwoniłem na początku zmiany i na jej koniec. Szanujmy siebie i swój czas, przecież to działa w dwie strony" No i nie mija 2 minuty i dostałem dłuuugą wiadomość, mówiącą mi o tym jak bardzo nie mam racji. "Pracujemy w usługach więc kontakt musi być zawsze"
@Vareneck: ja po godzinach pracy nie odbieram służbowego, bo nikt mi za nadgodziny nie zapłaci. nie odbierzesz 3x po zmianie telefonu, to może za 4 razem ktoś zadzwoni w odpowiednich godzinach. a jakieś teksty typu "praca w usługach" to jest mega słabe, rób tylko to, co masz w umowie (chyba, że masz napisane dokładnie "odbieranie telefonu służbowego 24h/dobę").
Pracuję od ponad 3 lat (umowa na czas nieokreślony) w fabryce. Robota jak robota, ciężka, ale ja ma się łeb na karku to można zmiany sobie fajnie zaplanować. Najważniejszym punktem w tym wszystkim jest to, że to firma zewnętrzna, zatem naszego kierownictwa nie ma na placówce.
Ogólnie nie jest tak źle, lecz jest pewne zjawisko które zaczyna mnie denerwować. Otóż mając 3 zmianę kończę pracę rano, zatem na kiego kierownik mi dzwoni z błahą rzeczą do mnie o godzinie 12 albo 13? I to nie jest pierwsza tego typu sytuacja, to się dzieje notorycznie.
Dzisiaj #!$%@?ło się coś co moim zdaniem już jest przegięciem. Wczoraj, dostałem cynk bym zadzwonił do kierownika na początku zmiany. Zadzwoniłem - nie odbiera. Kij, zadzwonię później. Nie odebrał. Dobra, może śpi, #!$%@?ć. Koniec zmiany rano 5:56, dzwoni. Akurat byłem w pokoju obok załatwiałem dokumentację pod koniec zmiany i nie zdążyłem odebrać. Dzwonię dosłownie minutę później - nie odbiera. Nosz #!$%@?. Poszedłem się umyć i jadę do domu. Dzwoni mi o 7, #!$%@?, może to coś ważnego (zazwyczaj nie odbieram bo to nie moja zmiana) więc odbieram. Nic niemalże nie słychać, więc rozłączył się mówiąc że zadzwoni zaraz. Mija pół godziny, godzina. I nic. #!$%@?łem się bo śpiący jestem po zmianie a tu takie cyrki. Postanowiłem więc napisać mu co myślę o takim wydzwanianiu. Wiadomość brzmiała mniej więcej tak: "Mam 3 zmianę w tym tygodniu i już jest po 8, więc idę spać. Tak przy okazji, czy to nie jest tak że telefony służbowe odbiera się tylko i wyłącznie na swojej zmianie? Dzwoniłem na początku zmiany i na jej koniec. Szanujmy siebie i swój czas, przecież to działa w dwie strony"
No i nie mija 2 minuty i dostałem dłuuugą wiadomość, mówiącą mi o tym jak bardzo nie mam racji.
"Pracujemy w usługach więc kontakt musi być zawsze"