@JackCinch: Mam pytanie - jestem w trakcie tworzenia swojego pierwszego sera (a'la Korycinski). 5 l mleka swiezego, ok 38 stopni, nieco ponad 0,5g podpuszczki itd. Minelo poltorej godziny a jedyne co mam to zawiesina jak zsiadle mleko/maslanka. Skrzep nie jest solidny - co moge zrobic zeby to uratowac? Jest jakas nadzieja? Temperature trzymam caly czas stabilna, dwa razy przemieszalem calosc, nie wiem czy serwatke mam sciagac zeby bylo jej coraz
@JackCinch: Nie chce wieczorem zbyt glowy zawracac ;) Poki co sciagnalem 1.5 L serwatki i czekam az wiecej skrzepnie zeby kolejna porcje serwatki zebrac. (poza tym, a wykopie jestem nowy i nie wiem czy to prywatna wiadomosc :P)
@JackCinch: Lekko zoltawa serwatka, mleko 'swieze' z Lowicza. W Garnku bardziej kaszanka niz skrzepy, czasem kaszanka laczy sie w wieksze kawalki, ale jak chochlą zamieszam lekko to się rozwala.
@JackCinch: Tylko, ze ja przez te pierwsze 40 min NIC nie mieszalem i taka kaszanka sie trzymala. Poki co mam takie mysli: 1. Mleko wyciagniete z lodowki (swieze) i wlane prosto do gara - moze tutaj zle zrobilem, ze nie bylo w temp pokojowej od poczatku. 2. Podpuszczka kiepska (od zestawu serowara - moze nie najlepsza...) 3. Za duzo przypraw - moglem delikatnie przesadzic, ale to chyba nie powod.
@JackCinch: No dobra, za pomoca recznika papierowego wyciagnalem z 0,5 l serwatki z gory, z dolu scieklo moze z pol szklanki. Calosc jest obecnie dosc galaretowata i nie trzyma sie solidnie calosci. 1. czy teraz cos z tym robic? ponacinac - probowac to obrocic/przemieszac? 2. czy moge czesc z tego dac do foremki zeby scisnac? 3. Czy dac reszte (zakladajac ze robie 2) w rekaw serowarski typu klinek i zostawic
Oook, przesadzilem czesc w mala foremke z rekawkiem serowarskim, wycisnalem z papierem z gory co sie dalo i zwiniete odstawilem w misce na bok. Reszte, ok 1kg wsadzilem w rekaw typu klinek i poki co wisi na sznurku nad miska. Trzymam kciuki zeby cos z tego na rano sensownego bylo. Dzieki za wszystkie podpowiedzi do tej pory, Pozdrawiam!
@JackCinch: 1) rozrobilem w wodzie mineralnej (w kranie mam mega twarda, nie chcialem jej podgrzewac) do tego 20 stopni miala woda, ale to chyba nie tragedia, rozrobilem w kieliszku 0,5g podpuszczki i ok 50 ml wody. 2) po 40 mi miala konsystencje w sumie takiego lekkiego budyniu - lejace jak niemal samo mleko - ewidentnie skrzep za wolno sie pojawial, dlatego dalem jeszcze nieco podpuszczki. 3) delikatnie przemieszalem skrzep po ok. 40-45
@JackCinch: ok! Poki co zasadzilem klinek do solanki i zostawie go na 10 godzin. Biorac pod uwage ze ser jest bardzo miekki to dalem nieco pinad 0.5 kg soli zeby miec 12%-15% roztwor. Chyba skopalem tak jak piszesz, po dodaniu podpuszczki. Klinek co to taki miekki twarogowy wyszedl. Posmakowalem bez soli, to nawet spoko (mimo ze mdly) ale z przyprawami tez chyba przesadzilem. Zobacze co na wieczor z solanki wyciagne.
No i w sumie mam teraz cos na wzor lekkiego serka wloskiego. Solanka mocniejsza jednak niz 16% wiec luz. Masa jest zbita i klinek jest caly, ale podczas krojenia krazki dziela sie na 2-3 czesci, smaczny jest nawet. Na dniach sprobuje z innym mlekiem (łaciate - tez mikrofiltrowane - nie trafilem akurat w carrefourze innego). Owoc pracy calkiem smaczny :D
Tak on wygladal po wyjeciu z rekawa. Byl calkiem niezly. Kruchy i mocno przyprawiony (za mocno, za duzo przypraw :(), ale generalnie calkiem niezle jak na pierwszy raz. Jego zjedzenie zajelo nam w sumie 3-4 dni :P Zabieram sie niedlugo za kolejna probe ;)
Spróbowałem ponownie dziś. Skrzep wyszedł IDEALNIE. Mleko na ponad 35 stopni, dodałem nieco ponad 0,5 g wapnia, potem dogrzałem do ~40 stopni i dodałem rozpuszczoną w wodzie w takiej samej temperaturze podpuszczkę, ok. 0,6 g. A po 20-30 minutach skrzep był w sumie gotów, ale odczekałem jeszcze trochę ł i po ok 40stu min pociąłem w kosteczkę - czysta przyjemność. Skrzep odcedziłem, serwatkę zlałem do ricoty, którą zaraz kończę przez zlanie.
Hej, mam pytanie - wyciagnalem z solanki po 20 godzinach ser i kawaleczek sprobowalem. Jest tak SLONY, ze szkoda slow. Spodziewam sie ze za pare dni to sie unormuje - ale jakby co -sa jakeis metody poza dojrzewaniem, zeby oslabic smak soli? Czy faktycznie czas naprawie to wszystko?
1. czy teraz cos z tym robic? ponacinac - probowac to obrocic/przemieszac?
2. czy moge czesc z tego dac do foremki zeby scisnac?
3. Czy dac reszte (zakladajac ze robie 2) w rekaw serowarski typu klinek i zostawic
Reszte, ok 1kg wsadzilem w rekaw typu klinek i poki co wisi na sznurku nad miska.
Trzymam kciuki zeby cos z tego na rano sensownego bylo. Dzieki za wszystkie podpowiedzi do tej pory,
Pozdrawiam!
2) po 40 mi miala konsystencje w sumie takiego lekkiego budyniu - lejace jak niemal samo mleko - ewidentnie skrzep za wolno sie pojawial, dlatego dalem jeszcze nieco podpuszczki.
3) delikatnie przemieszalem skrzep po ok. 40-45
Chyba skopalem tak jak piszesz, po dodaniu podpuszczki.
Klinek co to taki miekki twarogowy wyszedl. Posmakowalem bez soli, to nawet spoko (mimo ze mdly) ale z przyprawami tez chyba przesadzilem.
Zobacze co na wieczor z solanki wyciagne.
Na dniach sprobuje z innym mlekiem (łaciate - tez mikrofiltrowane - nie trafilem akurat w carrefourze innego).
Owoc pracy calkiem smaczny :D
Zabieram sie niedlugo za kolejna probe ;)
źródło: comment_fEJUHBaWsPnIvwPJsaMYa8QOoYc1ozR1.jpg
PobierzSkrzep wyszedł IDEALNIE. Mleko na ponad 35 stopni, dodałem nieco ponad 0,5 g wapnia, potem dogrzałem do ~40 stopni i dodałem rozpuszczoną w wodzie w takiej samej temperaturze podpuszczkę, ok. 0,6 g. A po 20-30 minutach skrzep był w sumie gotów, ale odczekałem jeszcze trochę ł i po ok 40stu min pociąłem w kosteczkę - czysta przyjemność.
Skrzep odcedziłem, serwatkę zlałem do ricoty, którą zaraz kończę przez zlanie.
Część skrzepu wymieszałem