Wyobraźcie sobie, że jesteście takim rowerkiem. Jesteście dwukołowi, jeździcie, jesteście napędzani przez ludzi i macie dużo fanów na mirko, którzy deklarują wam oddanie i w ogóle odnosicie sukcesy w postaci dużej ilości przejechanych kilometrów.K tóregoś dnia spada z was człowiek i umiera i wpadacie w załamanie nerwowe i idziecie na złom i świat o was zapomina. Czy nie lepiej było być tym człowiekiem co umarł? Albo Dużą Anią z Warsaw Shore? Przecież

filas312