Dużo się czyta o sąsiadach zza wschodniej granicy, prowadzących pod wpływem, jeżdżących autami bez przeglądów itd. Sam spotkałem się z sytuacją gdzie jadąc uberem w stolicy, kierowca dosłownie nie potrafił jeździć, wtedy to przyszła mi do głowy myśl: co gdyby zgłaszać każdorazowo takiego kierowcę na policję? Nie wierzę, że każdy z nich jest święty i prowadzi trzeźwy lub z ważnym prawem jazdy. Nie ma to też na celu propagowania pobudek i tym

JanBatyslaw_