@Gregoreo: Przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam, ale miałem na głowie analizę danych doświadczalnych. Odpowiedź, którą udzielę, będzie mało satysfakcjonująca, szczerze nie wiem. Znaczy nie studiowałem tego tematu, ale na ile potrafię odpowiedzieć:
1. Nie jestem obeznany dobrze z cząstek elementarnych, ale wydaje mi się, że w dobrym przybliżeniu pole grawitacyjne możemy rozpatrywać nieco podobnie, jak pole elektrostatyczne. Tutaj pytanie skąd się bierze energia pola elektrostatycznego w danym potencjale? Grunt mi się pali pod stopami, by nie walnąć jakiegoś babola, którego potem będę się wstydził, ale wydaje mi się, że to po prostu podstawowa własność materii. Hipotetycznej cząstki zwanej grawitonem, który według wielu modeli ma przenosić oddziaływanie grawitacyjne.
2. Załóżmy, że obchodzi nas tylko oddziaływanie grawitacyjne. Mamy dwie punktowe masy M1, M2 szczepione niemal w jednym punkcie. W tym momencie energia potencjalna układu właśnie wynosi 0. Aby je rozdzielić należy użyć jakiejś siły, rozerwać je. Jeżeli coś rozdzielasz, to nie dość, że działasz siłą to do tego oddalasz punkty od środka w którym były złączone. Praca wykonana przy takim rozdzieleniu na dystans R to właśnie energia potencjalna grawitacji (Przy czym to nie będzie prosty licealny wzór W=F*R, ze względu na fakt, iż F jest zależne od R, zatem musimy posłużyć się całkami). Czyli w ten sposób interpretując Twoje pytanie, energią grawitacji, czyli energią potencjalną, jest to praca, którą wykonano, by rozdzielić te ciała. Energię tę podówczas płacą inne oddziaływania między cząstkami, ruch ciał
Czyli ciała zostały rozdzielone z dostarczeniem energii, w takim razie ciała te, by dążyć do powrotu muszą energię wydzielić, w postaci np. energii kinetycznej ruchu, dobrze rozumiem? Jeszcze: jak wiele energia grawitacji ma wspólnego z energią wiązania między ciałami, które oddziałują grawitacyjnie (powiedziano mi w liceum, że energii tych nie można utożsamiać ze sobą, że są to inne porcje energii)?
1. Nie jestem obeznany dobrze z cząstek elementarnych, ale wydaje mi się, że w dobrym przybliżeniu pole grawitacyjne możemy rozpatrywać nieco podobnie, jak pole elektrostatyczne. Tutaj pytanie skąd się bierze energia pola elektrostatycznego w danym potencjale? Grunt mi się pali pod stopami, by nie walnąć jakiegoś babola, którego potem będę się wstydził, ale wydaje mi się, że to po prostu podstawowa własność materii. Hipotetycznej cząstki zwanej grawitonem, który według wielu modeli ma przenosić oddziaływanie grawitacyjne.
2. Załóżmy, że obchodzi nas tylko oddziaływanie grawitacyjne. Mamy dwie punktowe masy M1, M2 szczepione niemal w jednym punkcie. W tym momencie energia potencjalna układu właśnie wynosi 0. Aby je rozdzielić należy użyć jakiejś siły, rozerwać je. Jeżeli coś rozdzielasz, to nie dość, że działasz siłą to do tego oddalasz punkty od środka w którym były złączone. Praca wykonana przy takim rozdzieleniu na dystans R to właśnie energia potencjalna grawitacji (Przy czym to nie będzie prosty licealny wzór W=F*R, ze względu na fakt, iż F jest zależne od R, zatem musimy posłużyć się całkami). Czyli w ten sposób interpretując Twoje pytanie, energią grawitacji, czyli energią potencjalną, jest to praca, którą wykonano, by rozdzielić te ciała. Energię tę podówczas płacą inne oddziaływania między cząstkami, ruch ciał