Gdzie szukać szczęścia, w codziennym życiu? Doszłam do ściany, i kompletnie nie rozumiem, jak można się cieszyć z...życia? z codziennych czynności?
Codziennie robię to samo - wstaję, jem, sikam, myję zęby, myję włosy, zapierd.alam do pracy, marnuje 8h w jakimś biurze, żeby na koniec miesiąca "powąchać" 1600zł, które notabene na nic nie starcza. Potem pierdoły dnia codziennego - zakupy,sprzątanie, gotowanie,jedzenie. Potem chwila tv, kompa, i znów - mycie się, spanie. To samo w kółko i w kółko. Odskocznia w postaci spotkania w weekend z koleżanką czy kupienie sobie nowej pary spodni albo pójście do kina. Płacenie rachunków i płakanie, że ledwo starcza. "Szał" w postaci 2 tygodniowego urlopu, gdzie rok ma 52 tygodnie, a szef z łaski daje "nieprzerwany 14 dniowy urlop". Święta, spotkania rodzinne. Lekarz, choroba, w kółko i w kółko to samo. Rok za rokiem, dzień za dniem. Aha, chwilowa odskocznia w sporcie, albo czytanie książki, czy malowanie - wszystko, co się nazywa "hobby"
@Nowarozowa: To zabrzmi patetycznie, ale te wątpliwości to zdrowy objaw u istoty myślącej. Nastąpiło u ciebie przebudzenie. Oczywiscie ludzie będą próbowali sprowadzić cię na jedyne właściwe tory mówiąc że źle funkcjonujesz i jesteś jednostką zepsutą. System potrzebuje dobrze działających niewolników, którzy nie pytają, nie wychylają się robią co mają zrobić, umierają i znikają w otchłaniach czasu. Proponuję zapoznać się z pojęciem Übermensch xD
@DoomSound: ludzie oceniają cię po wyglądzie cały czas tylko zachowują tę ocenę dla siebie, tutaj wrzucasz zdjęcie i wiesz czy na danym zdjęciu wyglądasz jak kupa czy jak diament, bo użytkownicy cię grzecznie o tym informują. Co w tym takiego złego, albo dziwnego? xD To, że czasem oceny mogą zaskoczyć to osobna kwestia
Doszłam do ściany, i kompletnie nie rozumiem, jak można się cieszyć z...życia? z codziennych czynności?
Codziennie robię to samo - wstaję, jem, sikam, myję zęby, myję włosy, zapierd.alam do pracy, marnuje 8h w jakimś biurze, żeby na koniec miesiąca "powąchać" 1600zł, które notabene na nic nie starcza. Potem pierdoły dnia codziennego - zakupy,sprzątanie, gotowanie,jedzenie. Potem chwila tv, kompa, i znów - mycie się, spanie. To samo w kółko i w kółko.
Odskocznia w postaci spotkania w weekend z koleżanką czy kupienie sobie nowej pary spodni albo pójście do kina. Płacenie rachunków i płakanie, że ledwo starcza. "Szał" w postaci 2 tygodniowego urlopu, gdzie rok ma 52 tygodnie, a szef z łaski daje "nieprzerwany 14 dniowy urlop". Święta, spotkania rodzinne. Lekarz, choroba, w kółko i w kółko to samo. Rok za rokiem, dzień za dniem.
Aha, chwilowa odskocznia w sporcie, albo czytanie książki, czy malowanie - wszystko, co się nazywa "hobby"