Mirki, mam problem ze współlokatorem, mianowicie: brudas nie sprzata po sobie ani nie zmywa garów, leża po 2 - 3 tygodnie i śmierdzą, a sam twierdzi ze to nie jego i ze nie bedzie tego zmywał. Macie jakies pomysły jak mu sie "odwdzięczyć" , nie chce zmieniac mieszkania bo blisko do roboty i uczelni, a juz serio sie wytrzymac z brudasem nie da.
z tym #!$%@? to pomysł spoko, tylko ze gary wlasciciela, który swoja droga nie mieszka w tym samym miescie i moze tylko zadzwonic i pogrozic, szukam raczej sposobu zeby dac mu do myslenia, ew, zrobic cos hamskiego zeby w koncu w domu nie smierdziało
brudas nie sprzata po sobie ani nie zmywa garów, leża po 2 - 3 tygodnie i śmierdzą, a sam twierdzi ze to nie jego i ze nie bedzie tego zmywał. Macie jakies pomysły jak mu sie "odwdzięczyć" , nie chce zmieniac mieszkania bo blisko do roboty i uczelni, a juz serio sie wytrzymac z brudasem nie da.