Wpis z mikrobloga

Witam wszystkich na #wojnawkolorze następcy tagu #iiwojnaswiatowawkolorze.

LEGENDA I HAŃBA „KOŚCIUSZKOWCÓW”

W szturmie Berlina brały udział cztery jednostki ''ludowego'' Wojska Polskiego. Były to: 1. Dywizja Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, 2. Pomorska Brygada Artylerii Haubic, 1. samodzielna brygada moździerzy i 6. batalion pontonowo-mostowy. W sumie 13 tysięcy żołnierzy.

Pierwsza do walki weszła 1. samodzielna brygada moździerzy w składzie sowieckiej 47. Armii i toczyła zażarte walki o Spandau na przedmieściach Berlina 25 kwietnia. Dwa dni później do walki weszła 2. brygada haubic. Artylerzyści mieli ciężko w zabudowanym terenie, siłą własnych mięśni przepychając haubice. Brakowało im ciągników, a nawet jeśli jakiś mieli - to te nie dawały sobie rady ze zwałami gruzów. Zdarzyło się, że jedną haubicę rozebrano, wciągnięto na II piętro budynku za pomocą szmat, koców i lin, i tam złożono, by prowadziła ogień na niemieckie barykady.

Ostatnia do walki weszła 1. Dywizja Piechoty, przydzielona do 2. Armii Pancernej Gwardii późnym wieczorem 30 kwietnia. 1. i 2. pułk piechoty nacierały na sektor ''Z'' od zachodu, przez dzielnicę Charlottenburg. 3. pułk piechoty znajdował się po drugiej stronie Szprewy i Kanału Landwehry. Walki miejskie były niezwykle ciężkie, toczone w niemal całkowitych ciemnościach, rozświetlanych tylko łuną pożarów i eksplozjami. Każde pomieszczenie i każde piętro stanowiły osobne pole bitwy, a zdobycie każdej kolejnej barykady było nadzwyczajnym osiągnięciem.

W końcu, jak sami wiecie z mojego wpisu z wczoraj, obrońcy Berlina walczyli do upadłego...

''Do wsparcia naszego batalionu przydzielono radziecki batalion czołgów KW. Mogły one strzelać tylko zza barykady, ponieważ Niemcy z każdego okna prowadzili ogień pancerfaustów. Większość czołgów została unieruchomiona'', wspominał chorąży Jan Dragun.

Dywizja stoczyła boje o Politechnikę Berlińską i park Tiergarten. O ile park i znajdującą się tam stację kolejki miejskiej udało się jej zdobyć, o tyle szturm Politechniki wznawiano kilkukrotnie i dopiero nad ranem 2 maja udało się zdobyć jej gmach.

Wreszcie - zajęła samą Siegessäule - Kolumnę Zwycięstwa. Kolumna Zwycięstwa służyła Niemcom jako punkt obserwacyjny dla artylerii. Flagę zawiesiło 2 maja rankiem pięciu żołnierzy. Przypomnijmy ich nazwiska. Byli to żołnierze 8. baterii 3. dywizjonu 1. Pułku Artylerii Lekkiej: ppor. do spraw polityczno-wychowawczych Mikołaj Troicki, plut. Kazimierz Otap, kpr. Antoni Jabłoński oraz kanonierzy: Aleksander Kasprowicz i Eugeniusz Mierzejewski. Flagę osobiście zawiesił plutonowy Otap, podobno ''zwinny jak małpa''.

Oddajmy głos Antoniemu Jabłońskiemu, widocznemu na zdjęciu:

''Godzina druga w nocy, maj, ciemno. Weszliśmy w głąb niemieckich pozycji. Patrzymy; stoi tam wieża jakaś. A dowódca podporucznik Troicki mówi: „Chłopcy, to kolumna Zwycięstwa. Jeszcze koło 1870 roku, gdy Wilhelm wygrał z Francją, na zwycięstwo pobudował tę kolumnę”. Weszliśmy do środka i zobaczyliśmy kable telefonów niemieckich, lecące po schodach. To był punkt obserwacyjny Niemców. Przecięliśmy te kable i schowaliśmy się. Schody kręte, żelazne, ale nikt po nich nie zszedł, żeby skontrolować, dlaczego nie ma łączności. Więc dowódca kazał przygotować automaty i dziesięć metrów jeden od drugiego zaczęliśmy iść w górę. Weszliśmy. Patrzymy, a stoi tylko aparat telefoniczny. Na wieży widać zaś tego anioła, postawionego na znak zwycięstwa. A wysokości miał chyba przeszło trzy metry.''

''W parku [Tiergarten] wisiały różnokolorowe spadochrony, na których Niemcy zrzucali żywność dla berlińczyków. Z czasz wycięliśmy dwa prostokąty: biały i czerwony. Powiązaliśmy je kablami i flaga była gotowa. "Za Polskę, za Warszawę, za zwycięstwo!" - powiedzieliśmy i zapłakaliśmy.''

Kapitan Jabłoński przebył długą drogę do Kolumny Zwycięstwa, którą ujrzał jako kapral. W 1939 roku w rodzinnym Surażu aresztowali go Sowieci i wcielili przymusowo do Armii Czerwonej. Walczył w jej szeregach latem 1941 roku, a potem wywieziono go za Ural, do robót w lesie. Nie zdążył, jak niektórzy z przyszłych ''kościuszkowców'', do Andersa. Władze sowieckie utrudniały przejazdy, nie zwalniały Polaków, albo nawet ich nie informowały o możliwości zaciągnięcia się. Trafił do Sielc nad Oką. Przebył całą drogę spod Lenino jako radiotelegrafista. Zmarł w 2015 roku w rodzinnym Surażu w wieku 96 lat.

I Kazimierz Otap miał podobną drogę - spod Białegostoku trafił na Syberię, a stamtąd do Sielc. Mikołaj Troicki zaś służył w ZWZ-AK, aresztowany, trafił do Jugosławii, służył u czetników, a potem przeszedł do partyzantów Tito aż do wyzwolenia Belgradu, później wrócił do Polski. Z kolei Eugeniusz Mierzejewski walczył w szeregach AK aż do 1944 roku i po wkroczeniu Armii Czerwonej został zmobilizowany do Wojska Polskiego.

W szturmie Berlina zginęło i zostało rannych w sumie 539 polskich żołnierzy z 1. DP, w sumie 8 % stanu. Straty niemieckie, dość z czapki i niezbyt wiarygodne, oszacowano na tysiąc zabitych, 2500 wziętych do niewoli, zdobytych 23 czołgi i 28 dział, oraz 300 motocykli. Poza flagą na Siegessäule, polska flaga została zatknięta też na stacji kolejki w Tiergarten.

* * *

Tu mógłbym przerwać i zakończyć tę historię ładną laurką na cześć ''polskiego'' wojska, które ''szło najkrótszą drogą'' do Polski, złożonego z tych, którzy ''nie zdążyli do Andersa''.

Ale to byłoby kłamstwo.

Udział jednostek polskojęzycznych był podyktowany dwoma względami. O ile jednostki specjalistyczne - saperzy, artyleria, łączność - Sowietom były potrzebne w walce, o tyle udział 1. Dywizji Piechoty był podyktowany niemal wyłącznie względami propagandowymi. Udział ''kościuszkowców'' zatwierdzono na prośbę dowódcy ''ludowego'' WP, gen. Michała Żymierskiego-Roli. Znanego skądinąd renegata, zdegradowanego przed wojną za korupcję i wieloletniego agenta sowieckiego, a uprzednio dowódcy Armii Ludowej - znanej wam dobrze organizacji bandytów.

''W bezpośredniej z nim [marszałkiem Gieorgijem Żukowem, dowódcą 1. Frontu Białoruskiego] rozmowie telefonicznej, przeprowadzonej około 22:00 w dniu 29 kwietnia 1945 r. powiedziałem marszałkowi, że zwracam się do niego w imieniu Partii i Rządu Polskiego o wyrażenie zgody na udział jednostki Wojska Polskiego w szturmie Berlina.'', wspominał sam Żymierski.

Nieprzypadkowo wybrano 1. Dywizję Piechoty. Była to najstarsza i najpewniejsza jednostka ''ludowego'' WP, sformowana w Sielcach i walcząca jeszcze na terytorium ZSRR. W świat szła informacja, że oto ''ludowi'', ''prawdziwie demokratyczni'' polscy żołnierze walczą w ''leżu faszystowskiej hydry''. Udział ''kościuszkowców'' w prestiżowej operacji berlińskiej wydatnie wzmacniał propagandowo pozycję komunistów w Polsce. Silnie to kontrastowało z żołnierzami 2. Korpusu generała Władysława Andersa, którzy wówczas nie byli nawet w Niemczech. Po wojnie walki o Berlin silnie zmitologizowano i opisywano jako niesłychane boje z tysiącami krwiożerczych esesmanów, wspartych - a jakże - przez Tygrysy.

A to, że ''kościuszkowcy'' powalczyli niecałe dwa dni i zaraz potem z Berlina ich usunięto z obawy, że zaczną dezerterować do Aliantów?

Przecież to nieważne...

Polska flaga została bardzo szybko zdjęta przez Sowietów i zastąpiona flagą francuską. Dla Stalina ważniejszy był symboliczny gest wobec generała Charlesa de Gaulle'a, niż sprawianie radości Polakom. Tych miał przecież w garści. Zaś generał de Gaulle w zamian za poparcie Stalina dawał Sowietom, co tylko chcieli. Na czele z uznaniem Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego za polski rząd.

Wbrew powojennym opowieściom, Polacy nie zawiesili flagi na Reichstagu. Na Reichstagu nie byli w stanie nawet jej zawiesić, bowiem walczyli z jego drugiej strony - w parku Tiergarten. Z kolei zdjęcie, rzekomo przedstawiające polską flagę na Bramie Brandenburskiej, w rzeczywistości jest kadrem z serialu ''Czterej pancerni i pies''. Historie, podawane swojego czasu przez prof. Wieczorkiewicza o tym, że polski żołnierz został zastrzelony przez sowieckiego za zatknięcie polskiej flagi są dość mało wiarygodne. Przypomnę, że 1. Dywizja do walki weszła dopiero 30 kwietnia wieczorem, czyli już po tym, jak Sowieci ogłosili zdobycie Reichstagu i zatknęli na nim sztandar. 1 maja, kiedy zajęto Bramę Brandenburską, Polacy dalej walczyli w parku.

* * *

I jeszcze jeden szyderczy uśmiech losu przewija się w tej historii. ''Polska'' 1. Dywizja Piechoty została przydzielona 12. i 1. Korpusu Zmechanizowanego. Los chciał, że 1. Korpusem Zmechanizowanym dowodził generał Siemion Kriwoszein. Znany m.in. z agresji na Polskę w 1939 roku i wspólnej, przyjacielskiej parady Armii Czerwonej i Wehrmachtu w Brześciu, oglądanej u boku generała Heinza Guderiana.

* * *

''I wreszcie ostatni akord – odprawa zwycięstwa w sali kirchy [kościoła] w miasteczku Seelow. Pijany, rozczulający się do łez [Stanisław] Popławski [dowódca 1. Armii WP] żegna dywizje 1. i 4. – idące do kraju na walkę z bandami.''

Relacja Daniela Rudnickiego, żołnierza ''ludowego'' Wojska Polskiego

Historia ''ludowego'' WP nie kończy się w maju 1945 roku. Kilka tygodni później ci sami ''kościuszkowcy'' z 1. Dywizji Piechoty, która w Sielcach przysięgała wszem i wobec wierność ''bratniemu Związkowi Radzieckiemu'' i ''sojuszniczej Armii Czerwonej'' - wezmą udział w tzw. ''obławie augustowskiej''. Współdziałając z jednostkami sowieckiej 50. Armii, 385. pułkiem 62. Dywizji NKWD i sowieckim kontrwywiadem - SMIERSZ - aresztują w lipcu 1945 roku co najmniej 7 tysięcy osób, spośród których ok. 2 tysiące zostało wywiezionych do ZSRR i zamordowanych. Udział w tym miały dwie kompanie z 1. ''Praskiego'' pułku piechoty, uważanego przez niektórych badaczy za najbardziej zindoktrynowany oddział ''ludowego'' Wojska Polskiego. Dowodził nimi porucznik Maksymilian Schnepf, ojciec ambasadora w USA.

Poza ''obławą augustowską'', tzw. ''kościuszkowcy'' aktywnie włączyli się w zwalczanie podziemia niepodległościowego, współdziałając z Sowietami (2. pułk graniczny NKWD, 198. batalion zmechanizowany NKWD z 64. Dywizji NKWD). W lipcu i sierpniu 1945 roku oddziały 1. Dywizji Piechoty, wraz z jednostką Janka Kosa - 1. Brygadą Pancerną im. Bohaterów Westerplatte - brały aktywny udział w zwalczaniu podziemia niepodległościowego na Podlasiu, atakując oddziały pchor. Władysława Łukasiuka ''Młota'' i ppor. Teodora Śmiałowskiego ''Szumnego''.

O tej walce jakoś nie nakręcono kolejnych odcinków skrajnie infantylnego, propagandowego serialu ''Czterej pancerni i pies''...

Zdarzył się jednak jeden chlubny wyjątek po stronie ''kościuszkowców'', gdy dowódca 2. batalionu 2. pułku, kapitan Tadeusz Cynkin, pierwszy Polak-dowódca batalionu w dywizji, zawarł krótki rozejm z oddziałami 5. Brygady Wileńskiej AK por. Zygmunta Błażejewicza w Rozbitym Kamieniu 8 sierpnia 1945 roku, pozwalając im wyjść z okrążenia. „Dobrze, będę rozmawiał z panem jak katolik z katolikiem, bo co do polskości, to tam z wami nic nie wiadomo”, powiedział porucznik Błażejewicz przy pierwszym spotkaniu z Cynkinem. Obaj panowie spotkali się jeszcze 50 lat po tych wydarzeniach i się zaprzyjaźnili.

Ale był to, niestety, wyjątek, chociaż żołnierze byli niechętnie nastawieni do walki z rodakami (aczkolwiek mniej niż w innych dywizjach).

W samym lipcu 1945 roku oddziały 1. pułku dumnie donosiły o rozbiciu czterech ''band'' i zabiciu, bądź schwytaniu 110 „bandytów”.

8 lipca 1945 roku 1. pułk piechoty w sile 400 żołnierzy, osaczył liczące 180 ludzi zgrupowanie Armii Krajowej Obywatelskiej ''Piotrków'' pod Ogółami na Białostocczyźnie. Atak komunistów został zatrzymany ogniem plutonu żandarmerii partyzantów. Mimo przewagi ''ludowego'' wojska, partyzantom udało się wyrwać z okrążenia i to przy minimalnych stratach. Zginął tam politruk 1. pułku, kapitan Eugeniusz Oksanicz, jeden z najbardziej fanatycznych komunistów w jednostce.

Dywizja współdziałała z Sowietami, w tym z formacją, która eksterminowała Polaków i przed wojną, i w jej trakcie, i po wojnie - z NKWD. Współdziałała - mówiąc wprost - z ludobójcami, co najmniej równymi tym, których dopiero co pokonali. Gdy ''kościuszkowcy'' wracali z Berlina, w Moskwie trwały przygotowania do pokazowego procesu polskich przywódców Państwa Podziemnego - cały czas legalnych przedstawicieli polskiego rządu. Oskarżanych przez Sowietów o ''zbrodnie przeciwko Armii Czerwonej''. Trzy dni po zakończeniu ''procesu szesnastu'', 24 czerwca 1945 roku, pododdziały ''ludowego'' WP maszerowały w moskiewskiej paradzie zwycięstwa po Placu Czerwonym.

Walczyła nie tylko w 1945 roku. 24 czerwca 1946 roku pododdział 1. batalionu saperów z 1. DP urządził zasadzkę na część oddziału majora Mariana Bernaciaka ''Orlika''. Zginęli wszyscy partyzanci, a sam ''Orlik'', ciężko ranny, popełnił samobójstwo. Miejsce spoczynku majora nie jest znane do dzisiaj. Za udział w powyższej akcji odznaczono wszystkich zaangażowanych saperów - Virtuti Militari, Krzyżami Walecznych, czy Krzyżami Grunwaldu. ''Kościuszkowcy'' otrzymywali za to hojne nagrody: awanse, urlopy, nagrody pieniężne, odznaczenia. Zdobycie broni, czy radiostacji było sowicie opłacane, wypłacano także liczne premie.

„Dywizja kościuszkowska” była kuźnią komunistycznych kadr i elit powojennej Polski. Wielu jej żołnierzy i oficerów zrobiło kariery po wojnie, jak dowodzący podczas obławy augustowskiej Schnepf, prokuratorzy Wacław Krzyżanowski i Kazimierz Graff, znani z hojnego rozdawania wyroków śmierci (pierwszy zażądał kary śmierci dla Danuty Siedzikówny, drugi zasłynął oskarżeniem kpt. Stanisława Sojczyńskiego ''Warszyca''), czy Eliasz Koton, ''zasłużony'' w walce z oddziałami NZW ubek. Ciężko zraniony wybuchem miny, podłożonej przez partyzantów kapitana Romualda Rajsa ''Burego''. Do końca życia przez to kulał i mścił się na ''reakcjonistach''. Kariery co prawda nie zrobił Tadeusz Krawczuk, bo zginął wpadając po pijanemu pod pociąg. Ale zanim to się stało, jako referent PUBP w Wysokiem Mazowieckiem zamordował komendanta Okręgu Białostockiego NZW, mjr Władysława Żwańskiego ''Błękita''. Dostał za to hojne nagrody: awans o dwa stopnie, 20 tys. zł, Krzyż Walecznych, urlop.

Nie wspominam już o szerzej znanych, takich jak Stanisław Radkiewicz - pierwszy komunistyczny minister bezpieczeństwa; Konrad Świetlik - drugi dowódca KBW, odpowiedzialny za rozbicie podziemia niepodległościowego, czy Kazimierz Witaszewski, słynny ''generał gazrurka''.

O żołnierzach podziemia, których ścigali po lasach i mordowali, oficerowie ''kościuszkowscy'' pisali w odezwach: ''Nie przyznajemy im praw do polskości. To nie są nasi bracia! Dla nich mamy tylko kulę w łeb!''.

Jako komentarz pozwolę sobie przytoczyć tylko słowa ''kościuszkowca'', Andrzeja Reya: ''Przecież nie walczyliśmy »za sowietskuju rodinu i za Stalina«, ale w rezultacie właśnie na to wyszło. Nie umiem wyleźć z tej matni...''

Wraz z 1. Dywizja Piechoty z rzekomymi reakcyjnymi bandami walczyło dwanaście innych dywizji LWP. Poza mordowaniem własnych rodaków uczestniczyli też aktywnie w fałszowaniu referendum 1946 i wyborow, zastraszaniu legalnej opozycji z PSL, czy obrzydliwie oszczerczej kampanii wymierzonej w generała Andersa, Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie i rząd londyński.

Miejmy w pamięci te fakty, gdy będziemy mówić o tzw. ''żołnierzach zapomnianych''.

* * *

Jeśli macie ochotę mnie wspierać, zapraszam do odwiedzenia profilu na Patronite, lub BuyCoffee i postawienia mi symbolicznej kawy/piwa za moje teksty.

https://patronite.pl/WojnawKolorze
https://buycoffee.to/wojnawkolorze

#iiwojnaswiatowa #gruparatowaniapoziomu #qualitycontent #historiajednejfotografii #wojna #historia #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #wojskopolskie #berling #berlin #polska #komunizm #historiapolski
IIWSwKolorze1939-45 - Witam wszystkich na #wojnawkolorze następcy tagu #iiwojnaswiato...

źródło: IMG_9853

Pobierz
  • 63
  • Odpowiedz
Za to ty się nie powtarzasz i UKRYWASZ kto zawiesił Polską flagę w mieście Twojej babci/prababci? Były to zapewne te złe onuce i wstydzisz się to powiedziedzieć historyku. Zdjęcie co robili kościuszkowcy 5 maja juz dostałeś. Tutaj masz ich zdjęcie z defilady na placu czerwonym w moskwie chłopców z LWP. PLUJ na nich sztandary dalej - BÓG, HONOR, OJCZYCZNA. Tak popatrz sobie. Moskwa i te napisy. W której jednosce wehrmachtu walczyli twoi
polacynigdynie_klamia - Za to ty się nie powtarzasz i UKRYWASZ kto zawiesił Polską fl...

źródło: defilada berlin moskwa 1945

Pobierz
  • Odpowiedz
@IIWSwKolorze1939-45 No to jak podasz kto z twojej rodziny o coś walczył i wygrał? Ode mnie dostałeś kościuszkowców, których obrażasz. Teraz podrzucam ci zjęcie Andersa, którego nigdy ty i raczej nikt inny nie widział (to zdjęcie z mojego domu). Anders i jego kochanka Irena (w londynie zwany jako gang iren). No więc gdzie walczyli twoi przodkowie misiu. Rada od serca. Trzymaj się koloru, a nie "hańba" kościuszkowców, którzy 79 lat temu zawiesili
polacynigdynie_klamia - @IIWSwKolorze1939-45 No to jak podasz kto z twojej rodziny o ...

źródło: anders maly

Pobierz
  • Odpowiedz
@IIWSwKolorze1939-45: Zgodnie z obietnicą tchórzu, który obrażasz kościuszkowców. Dostałeś już kilka zdjęć. Teraz dostajesz zdjęcia zabitych kościszkowców dokładnie 79 lat temu byś ty tchórzu i twoji przodkowie mogli mówić po polsku (Polski to drugi język twojej rodziny zgaduję - ty jesteś ubermenschen). Jak widzisz tchórzu wywożą ich wozami. 800 zabitych. Tylu ich gineło w każdej bitwie. I każdą bitwę wygrali. Przeszli do przodu tchórzu - wnuku tchórzów. Byś tchórzu mógł ich
polacynigdynie_klamia - @IIWSwKolorze1939-45: Zgodnie z obietnicą tchórzu, który obra...

źródło: berlin kosciuszkowcy zabici

Pobierz
  • Odpowiedz
Ładny propagandowy wpis. Polacy walczyli tylko dwa dni w wycofano ich z obawy ze będą dezerterować....
Weszli do walki 30 kwietnia walczyli do 2 maja. Tylko Panie kłamco Berlin skapitulował 2 maja! Więc po co mieli zostawać dalej w mieście? Reszty Twoich bredni nie nawet nie chce mi się komentować
  • Odpowiedz
@Adamfabiarz: aha, czyli mogli mordować polskich partyzantów u boku NKWD, nic się nie stało. Ale pewnie Brygada Świętokrzyska „hurr durr kolaborandzi”, czyli typowo wykopowa logika. Ślicznie przeskoczyłeś i zignorowałeś obławę augustowską, bo tak dobitnego przykładu kolaboracji nie da się nijak usprawiedliwić, więc udajesz, że go nie ma. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

I nie, „kościuszkowcy” nie walczyli „aby wyzwolić Polskę”, bo Polska nie została wyzwolona.

@opalziel co jest
  • Odpowiedz
@polacy_nigdy_nie_klamia: normalny Polak do szeregowych LWP powinien czuć współczucie, a do oficerów tylko pogardę. Dla tych pierwszych to była jedyna szansa na ucieczkę z rosyjskiego systemu obozów koncentracyjnych, ci drudzy powinni wiedzieć, że formacja jaką budują, to siły pomocnicze okupanta na wzór Armii Własowa oraz niemieckich formacji Waffen-SS.

Nie wiem o jakim wyzwoleniu opowiadasz, bo okupacja skończyła się w 1989 roku.
  • Odpowiedz
@IIWSwKolorze1939-45:
aha, czyli mogli mordować polskich partyzantów u boku NKWD, nic się nie stało.
obławę augustowską,

Nic takiego nie napisałem, że nic się nie stało. Natomiast tego niepotrzebnego rozlewu krwi można było uniknąć. Co w lipcu 45' osoby poddane obławie augustowskiej jeszcze robiły w lesie? Przytoczyłem Tobie wypowiedź prezydenta i to Władysława Raczkiewicza, a nie żadnego komunisty, z 8 lutego 45', którą przytoczę jeszcze raz: Z chwilą wyparcia niemieckiego najeźdźcy z
  • Odpowiedz
@Adamfabiarz: ale ty wiesz, że w obławie augustowskiej zatrzymywano nie tylko „leśnych”, ale też zwykłych ludzi? Co oczywiście zignorowałeś.

I żaden rozkaz nie nakazywał ujawniania się, ani wstrzymania walki. Nie dotyczył on oddziałów niezwiązanych z AK. Nie miał też zastosowania wobec zbrodniczych praktyk sowieckich okupantów.

A jak jesteś takim legalistą, to przypominam, że tzw. „Ludowe” Wojsko Polskie nie było formalnie żadnym polskim wojskiem tylko polskojęzyczną formacją Armii Czerwonej, bo nie reprezentowało
  • Odpowiedz
@VZee No tak, Sowieci ze zbrodnią katyńską nie byli mistrzami zaufania. Inna sprawa, że zostania ofiarą tej zbrodni można było łatwo uniknąć przytakując Sowietom to co chcieliby usłyszeć, oraz inna sprawa, że ta zbrodnia w zamierzeniach nie miała ujrzeć światła dziennego.

Wracając do końca wojny / czasu powojennego - ludzie którzy poddawali się amnestii, czy ogólnie ujawniali się, najczęściej przeżywali. Zygmunt Wilczyński, jeden z 2 zastępców wspomnianego przez OPa Mariana Bernaciaka, po
  • Odpowiedz
@Adamfabiarz: amnestia to jest dla złodziei, oni byli Wojskiem Polskim, walczącym z ruskim okupantem i jego kolaborantami, którzy pozakładali dziesiątki obozów koncentracyjnych w Polsce, a niepokornych wysyłali na Syberię, albo do dołów z wapnem. Jak nie, to trafiali na parę lat do przepełnionych wilgotnych cel, z brutalnymi śledztwami w gratisie. Ale tak, przeżywali. Co tam, że mieli złamane zdrowia, kariery, byli pozbawiani świadczeń kombatanckich i SB ich inwigilowała. Przecież mieli „amnestię”.
  • Odpowiedz