
Dlaczego mięsożercy nie potrafią przyznać, że wegetarianie i weganie mają rację?
Mamy 2026 rok a nadal jest popularne, szczególnie tu na wykopie, wyśmiewanie osób, które nie jedzą mięsa. Ludzie często nawet nie rozumieją, że decyzja o przestaniu konsumpcji mięsa nie wynika z tego, że ktoś nie lubi jego smaku tylko jest to świadoma chęć CAŁKOWICIE ZBĘDNEGO cierpienia zwięrząt, które są trzyma w tragicznych warunkach a ich życie to cierpinie od narodzin do śmierci.
Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne to zarówno dieta wegetariańska jak i wegańska jest możliwa do zbilansowania a osobną kwestią jest to, że mięso jedynie takie zbilansowanie ułatwia a nie jako jedyne umożliwia.
W przypadku wegetarian problem jest w ogóle banalny do rozwiązania, bo mięso nie oferuje w diecie nic czego nie da rady zastąpić jedząc jajka, które są jedną z najdrowszych rzeczy jaką może jeść człowiek a ich pozyskanie jest możliwe bez cierpienia - choć wiadomo jak to w kapitaliźmie zwykle wygląda oraz trzeba brać pod uwagę, że przy masowej produkcji nawet jak kury mają w miare dobre warunki (realny wolny wybieg bez chowu klatkowego) to już na pierwszym etapie samce nieznoszące jaj idą do mielarki. Tak więc jedyna opcja w tym wypadku to pozyskiwanie jaj z etycznej hodowli i problem zbilansowania diety rozwiązuje dodatkowe kilkadizesiąt zł miesięcznie.
Jeśli chodzi o wegan to mają oni trudniejsze zadanie i z uwagi na możliwość etycznego pozyskania jaj bez cierpienia jest ono trochę zbędne, ale taką dietę też da się zbilansować tylko wymaga ona suplementacji B12 zwykle (inaczej jest monotonna, bo cięzko tyle nabić codziennie) oraz po prostu jest więcej zabawy i kombinowania. Większość wegan realistycznie, tak jak i ogól populacji nie ma zbilansowanej diety i zapycha dupę chlebem i jakimś syfem, ale nie zmienia to faktu, że to co jedzą przekłada się na cierpienie w 1000x mniejszym stopniu niż dieta mięsożerna.
Jako osoba, która też je mięso szanuje osoby z dwóch powyższych opcji, które świadomie rezygnują z tej przyjemności i mają w sobie na tyle empatii, że jest to dla nich wykonalne. Nie przedkłądają własnych potrzeb nad cierpienie zwierząt.
Sam jem mięso świadomie, że krzywdzę tym zbędnie inne istoty, ale nie ukrywam przed sobą tego faktu i nie wyzywam innych, których stanowisko jest słuszne, bo to po prostu upośledzone.
Jedzenie mięsa jak najbardziej jest wygodne, dobrze ono smakuje, jest zajebiście tanie i upraszcza bilansowanie diety, bo jak się nawet je syf ale codziennie wrzuci jakieś kurczaka, wolowinę czy właśnie jajka (te z chowu klatkowego nie różnią się odżywczo od wolnego wybiegu wcale a czasem są zdrowsze wbrew logice) to nie trzeba się martwic niedoborami.
Nie ma jednak żadnego racjonalnego powodu, żeby nie przyznac wprost - jem mięso bo jestem egoistą, moje potrzeby są najważniejsze a cierpienie zwierząt mam w dupie
Czy tak trudno być ze sobą szczerym?
#jedzenie #wegetarianizm #antynatalizm #efilizm #weganizm #gotowanie #shitwykopsays
Mamy 2026 rok a nadal jest popularne, szczególnie tu na wykopie, wyśmiewanie osób, które nie jedzą mięsa. Ludzie często nawet nie rozumieją, że decyzja o przestaniu konsumpcji mięsa nie wynika z tego, że ktoś nie lubi jego smaku tylko jest to świadoma chęć CAŁKOWICIE ZBĘDNEGO cierpienia zwięrząt, które są trzyma w tragicznych warunkach a ich życie to cierpinie od narodzin do śmierci.
Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne to zarówno dieta wegetariańska jak i wegańska jest możliwa do zbilansowania a osobną kwestią jest to, że mięso jedynie takie zbilansowanie ułatwia a nie jako jedyne umożliwia.
W przypadku wegetarian problem jest w ogóle banalny do rozwiązania, bo mięso nie oferuje w diecie nic czego nie da rady zastąpić jedząc jajka, które są jedną z najdrowszych rzeczy jaką może jeść człowiek a ich pozyskanie jest możliwe bez cierpienia - choć wiadomo jak to w kapitaliźmie zwykle wygląda oraz trzeba brać pod uwagę, że przy masowej produkcji nawet jak kury mają w miare dobre warunki (realny wolny wybieg bez chowu klatkowego) to już na pierwszym etapie samce nieznoszące jaj idą do mielarki. Tak więc jedyna opcja w tym wypadku to pozyskiwanie jaj z etycznej hodowli i problem zbilansowania diety rozwiązuje dodatkowe kilkadizesiąt zł miesięcznie.
Jeśli chodzi o wegan to mają oni trudniejsze zadanie i z uwagi na możliwość etycznego pozyskania jaj bez cierpienia jest ono trochę zbędne, ale taką dietę też da się zbilansować tylko wymaga ona suplementacji B12 zwykle (inaczej jest monotonna, bo cięzko tyle nabić codziennie) oraz po prostu jest więcej zabawy i kombinowania. Większość wegan realistycznie, tak jak i ogól populacji nie ma zbilansowanej diety i zapycha dupę chlebem i jakimś syfem, ale nie zmienia to faktu, że to co jedzą przekłada się na cierpienie w 1000x mniejszym stopniu niż dieta mięsożerna.
Jako osoba, która też je mięso szanuje osoby z dwóch powyższych opcji, które świadomie rezygnują z tej przyjemności i mają w sobie na tyle empatii, że jest to dla nich wykonalne. Nie przedkłądają własnych potrzeb nad cierpienie zwierząt.
Sam jem mięso świadomie, że krzywdzę tym zbędnie inne istoty, ale nie ukrywam przed sobą tego faktu i nie wyzywam innych, których stanowisko jest słuszne, bo to po prostu upośledzone.
Jedzenie mięsa jak najbardziej jest wygodne, dobrze ono smakuje, jest zajebiście tanie i upraszcza bilansowanie diety, bo jak się nawet je syf ale codziennie wrzuci jakieś kurczaka, wolowinę czy właśnie jajka (te z chowu klatkowego nie różnią się odżywczo od wolnego wybiegu wcale a czasem są zdrowsze wbrew logice) to nie trzeba się martwic niedoborami.
Nie ma jednak żadnego racjonalnego powodu, żeby nie przyznac wprost - jem mięso bo jestem egoistą, moje potrzeby są najważniejsze a cierpienie zwierząt mam w dupie
Czy tak trudno być ze sobą szczerym?
#jedzenie #wegetarianizm #antynatalizm #efilizm #weganizm #gotowanie #shitwykopsays

- Najlepsze
- Wszystkie komentarze








Komentarz usunięty przez autora Wpisu
no i?
samolubny gen przekazuje się dalej a miękkie faje giną, natura
@jegertilbake: Chopie, Jaki ty frustrat jesteś. Weż lepiej jedz jakieś tabletki czy coś.. A co Tobie do tego,
@jegertilbake: Ja prdle, Tak, ta postawa jest egoistyczna. Przepraszam wszystkie zwierzęta, które zjadłem (i te które jeszcze zjem, bo uwielbiam soczyste i pachnące mięso), i które zjadł mój ojciec i dziadek, I pradziadek, i pradziadek pradziadka.. itd. do 40 000 lat wstecz.
Ty czekaj.. Tu nie chodzi o mięso. Ty po prostu chcesz, żeby ktoś Ci przyznał rację. Temat jest
@duzy240: Jakbys przeczytal wpis to bys wiedzial, ze nie jestem wegetarianinem ani weganem, jem mieso, ale przyznaje, ze robie to wylacznie z uwagi na wygode i stawianie swoich potrzeb wyzej niz cierpienia innych i chcialbym jedynie, zebyscie tez wyhodowali jaja i potrafili to przyznac zamiast sie zaslaniac innymi argumentami, ktore czesto padaja na tym nudnym portalu.
No ale doceniam, że chce ci się kopać z koniem, warto o tym
Dlaczego uważacie, że redukowanie cierpienia zwierząt rezygnując z mięsa jest złym stanowiskiem skoro nie wiąże się w żaden sposób z pogorszeniem własnego zdrowia z tego tytułu przy zbilansowanej diecie?
@onepnch: zrezygnowanie z miesa nie ma w zaden sposob wplywu na twoje przetrwanie
Może i potrzebujesz poczucia, że ktoś jest po Twojej stronie, ale większość ma to gdzieś.