Czas wreszcie powiedzieć to głośno, bo doktrynowanie ludzi przez tak zwanych inwestorów przekroczyło wszelkie granice. Giełda to żaden rynek kapitałowy, żaden rozwój gospodarki i żadne budowanie przyszłości. Giełda to po prostu kasyno z lepszym PR-em, stwarzające iluzję, że masz jakikolwiek wpływ na wynik.
Najbardziej bawi mnie obserwowaniem ludzi, którzy żyją od pierwszego do pierwszego, a potem biorą swoje jedyne oszczędności albo, co gorsza, pożyczki z chwilówek i pakują je w akcje, etfy czy inne instrumenty. Ktoś na etacie za płacę minimalną naczytał się mądrych książek o procentach składanych, ściągnął aplikację i nagle wydaje mu się, że jest rekinesem biznesu. Prawda jest taka, że to dokładnie ten sam poziom mentalny co gość wrzucający ostatnią piątkę w automat albo kupujący pięć zdrapek w żabce.
Różnica polega tylko na tym, że gracz w zdrapki ma chociaż na tyle przyzwoitości, żeby nie udawać analityka finansowego przed znajomymi. Ulica próbuje grać w grę, której zasady są ustalone przeciwko niej. Kiedy Janusz z pracy kupuje akcje za trzy tysiące złotych, cieszy się z dwóch procent zysku w skali roku i myśli, że oszukał system, nie rozumie jednej podstawowej rzeczy. Nie ma żadnej różnicy między analizą techniczną a czytaniem z fusów czy horoskopu. Wykresy i wskaźniki wymyślono tylko po to, żeby spłukani ludzie mieli wrażenie, że wykonują jakąś pracę, zamiast przyznać przed sobą, że po prostu obstawiają czerwone albo czarne.
Najlepszy jest jednak argument o tak zwanym długoterminowym budowaniu kapitału. Człowiek zarabiający średnią krajową, kupując akcje, tak naprawdę tylko zamraża gotówkę, którą mógłby przeznaczyć na realne podniesienie poziomu swojego życia tu i teraz. Zamiast zjeść coś dobrego albo kupić sobie przyzwoite buty, woli udawać współwłaściciela korporacji, posiadając ułamek ułamka procenta jej akcji.
Kupowanie akcji przez osoby bez miliona złotych gotówki w zapasie powinno być prawnie zakazane i traktowane na równi z ciężkim uzależnieniem od hazardu. Państwo powinno chronić najuboższych przed ich własną naiwnością, bo wiara w to, że ciężką pracą na etacie i kupowaniem micro-udziałów na giełdzie wyjdzie się z biedy, to największe kłamstwo XXI wieku. Biedny człowiek na giełdzie nie inwestuje. Biedny człowiek na giełdzie po prostu płaci podatki od własnej głupoty.
Mam średnią krajową + cos tam, powiedzmy że z 11-12k brutto przeciętnie, do utrzymania kredyt na hipotekę i kaszojada. Inwestuję na koncie IKE jak najbardziej z myślą o przyszłości. Pieniądze, które potrafię odłożyć na koncie nie podniosą już bardziej mojego standardu życia (chyba że będzie nim kupienie o jednej wycieczki więcej, czy nowszego auta), za to na giełdzie pracują i tak, procent składany
@Dalegor_: stary ja się nawet do tego nie odnoszę co wkleiłeś bo tego nie czytałem. Po prostu coraz częściej widzę takie biegunki słowne na wykopie czy na FB, raz nawet policzyłem znaki: ponad 7k znaków, czyli 4 strony druku. Jak ktoś ma oryginalną myśl, to na pół strony ją zmieści
Na emeryturze masz tylko kilka lat fajnego życia, potem wchodzą choroby, kasa leci na leki, na szpitale, nie masz przyjemności z życia. Warto sobie wcześniej zafundować "wakacje".
@nie_umiem_inwestowac: Dlatego kolego warto korzystać z życia kiedy się da, a nie wrzucać kazda zlotówke na gielde i żyć jak robak
Zapewniam sobie wszystko czego potrzebuje, nie szczędzę kasy na dzieciaka, Jeżdżę na wakacje, na citybreaki, jem sobie na mieście jak mam taką ochotę (dość często, bo mieszkam w okolicach centrum Wojewódzkiego) saunuje, mam 2 auta, jedno Daily, a drugie cabrio do z-----------a w fajna pogodę, itd. Po prostu nie p-----------m całej kasy, a oszczędności wolę mieć na koncie IKE, niż na bankowym
@nie_umiem_inwestowac: Cabrio z 26 nie ma podjazdu do tego z '98. Kurde byłem ostatnio na jazdach testowych nową mazda mx-5 i...meh xD I tylko w manualu. dlaczego sie pytam
@el_Vladi: mam manualna akurat, bo chciałem ¯\(ツ)/¯
Fajnie fajnie, tylko pod chmurką to stoi niestety i hard top, to trzeba samemu naprawiać, bo dach na 5 siłownikach, każdy kosztuje 2 koła i robocizna co najmniej z tysiak. Jak sam robię, to tylko 3 stówki za regenerację xd
@Dalegor_: Całkowita racja. Wygrywają tylko cwaniacy od inside tradingu, reszta to tylko dawcy płynności. Nie wiem, jak można w Polsce zabraniać grania w pokera, który jest skomplikowaną grą opartą o rachunek prawdopodobieństwa i psychologię, a jednocześnie naganiać na giełdę, gdzie niezależnie od zajętej pozycji i tak przegrasz.
Najbardziej bawi mnie obserwowaniem ludzi, którzy żyją od pierwszego do pierwszego, a potem biorą swoje jedyne oszczędności albo, co gorsza, pożyczki z chwilówek i pakują je w akcje, etfy czy inne instrumenty. Ktoś na etacie za płacę minimalną naczytał się mądrych książek o procentach składanych, ściągnął aplikację i nagle wydaje mu się, że jest rekinesem biznesu. Prawda jest taka, że to dokładnie ten sam poziom mentalny co gość wrzucający ostatnią piątkę w automat albo kupujący pięć zdrapek w żabce.
Różnica polega tylko na tym, że gracz w zdrapki ma chociaż na tyle przyzwoitości, żeby nie udawać analityka finansowego przed znajomymi. Ulica próbuje grać w grę, której zasady są ustalone przeciwko niej. Kiedy Janusz z pracy kupuje akcje za trzy tysiące złotych, cieszy się z dwóch procent zysku w skali roku i myśli, że oszukał system, nie rozumie jednej podstawowej rzeczy. Nie ma żadnej różnicy między analizą techniczną a czytaniem z fusów czy horoskopu. Wykresy i wskaźniki wymyślono tylko po to, żeby spłukani ludzie mieli wrażenie, że wykonują jakąś pracę, zamiast przyznać przed sobą, że po prostu obstawiają czerwone albo czarne.
Najlepszy jest jednak argument o tak zwanym długoterminowym budowaniu kapitału. Człowiek zarabiający średnią krajową, kupując akcje, tak naprawdę tylko zamraża gotówkę, którą mógłby przeznaczyć na realne podniesienie poziomu swojego życia tu i teraz. Zamiast zjeść coś dobrego albo kupić sobie przyzwoite buty, woli udawać współwłaściciela korporacji, posiadając ułamek ułamka procenta jej akcji.
Kupowanie akcji przez osoby bez miliona złotych gotówki w zapasie powinno być prawnie zakazane i traktowane na równi z ciężkim uzależnieniem od hazardu. Państwo powinno chronić najuboższych przed ich własną naiwnością, bo wiara w to, że ciężką pracą na etacie i kupowaniem micro-udziałów na giełdzie wyjdzie się z biedy, to największe kłamstwo XXI wieku. Biedny człowiek na giełdzie nie inwestuje. Biedny człowiek na giełdzie po prostu płaci podatki od własnej głupoty.
#gielda #gieldowegownowpisy
@manlet185cm: jakiś bullshit, odkąd ludzie dostali LLM do ręki to produkują taki szajs tasiemcowy którego nikt nie czyta, chyba że innym LLMem
Mam średnią krajową + cos tam, powiedzmy że z 11-12k brutto przeciętnie, do utrzymania kredyt na hipotekę i kaszojada. Inwestuję na koncie IKE jak najbardziej z myślą o przyszłości. Pieniądze, które potrafię odłożyć na koncie nie podniosą już bardziej mojego standardu życia (chyba że będzie nim kupienie o jednej wycieczki więcej, czy nowszego auta), za to na giełdzie pracują i tak, procent składany
Po prostu coraz częściej widzę takie biegunki słowne na wykopie czy na FB, raz nawet policzyłem znaki: ponad 7k znaków, czyli 4 strony druku.
Jak ktoś ma oryginalną myśl, to na pół strony ją zmieści
@nie_umiem_inwestowac: Dlatego kolego warto korzystać z życia kiedy się da, a nie wrzucać kazda zlotówke na gielde i żyć jak robak
Zapewniam sobie wszystko czego potrzebuje, nie szczędzę kasy na dzieciaka, Jeżdżę na wakacje, na citybreaki, jem sobie na mieście jak mam taką ochotę (dość często, bo mieszkam w okolicach centrum Wojewódzkiego) saunuje, mam 2 auta, jedno Daily, a drugie cabrio do z-----------a w fajna pogodę, itd. Po prostu nie p-----------m całej kasy, a oszczędności wolę mieć na koncie IKE, niż na bankowym
źródło: obraz
Pobierz@Dalegor_: nie
troll 2/10 bo odpisałem
Fajnie fajnie, tylko pod chmurką to stoi niestety i hard top, to trzeba samemu naprawiać, bo dach na 5 siłownikach, każdy kosztuje 2 koła i robocizna co najmniej z tysiak. Jak sam robię, to tylko 3 stówki za regenerację xd
Może bym i to rozpatrzył jakbym mieszał przy nowym budownictwie, ale mam mieszkanie w bloku z końcówki lat 90 i nie ma w okolicach garaży podziemnych.