Wpis z mikrobloga

Co ludzie widzą w mieszkaniu na wsi, we własnym domu?

Pytam bo ponad 25 lat mieszkałem w blokach - od 40 do 65 mkw, od jakiegoś czasu mieszkam na wisi niecałe 20 km od miasta.

i i tego.. nienawidzę.

Chcę do Leroy Merlin/Castoramy - 20+ minut samochodem w jedną stronę. Chcę do jakiejś galerii - to samo, chcę na porządną myjnię samochodową - to samo. Do hurtowni motoryzacyjnej - to samo. Głupi Rossmann by sobie kulke pod pachy kupić - to samo. O kinie i restauracjach nie wspominając.

Wiecznie tylko ten ogród zasyfiały trzeba ogarniać, jakby w domu nie było wystarczająco roboty. Dzieci do placówek daleko, choć niby w tej samej wsi. Po nocy nie wyjdziesz na spacer, bo nie ma lamp. Wszędzie drogi gruntowe z kałużami - ani to umyć samochodu ani to przejść w czym innym niż kalosze.

Dajcie spokój.

Chodzę za #rozowypasek, by to g..no sprzedać i kupić mieszkanie normalnie w ładnym bloku. Widziałem mieszkania za 600-800 tys. w mieście już ogarnięte pod klucz, albo za 450-600 w deweloperskim, to sprzedając ten zakichany dom byśmy spłacili kredyt i jeszcze by zostało na jakieś akcje remontowe.

Budowa to był dramat, w domu mnie praktycznie nie było, bo usługi tak drogie, że głupio nie zrobić samemu, jej marzenie o domku na wsi stało się moim krzyżem. Po przeprowadzce jestem nieszczęśliwy. Mam 33 lata nie 70 i ta cisza nie jest dla mnie żadną zaletą w obliczu tych wszystkich wad.

Do tego szambo, trzeba się przejmować wywożeniem, do tego te komary zasrane, co nawet przez siatkę przejdą, albo wentylacją.

Nie no. Ewidentnie moja należę do miasta. Przez to w ogóle mamy konflikt w związku, bo ona choć widzi te wady, to i tak woli wieś od miasta - nie ma się co dziwić, gdy ja siedziałem w bloku, schodziłem na trzepak, boisko etc. to ona sobie hasała po polach z koleżankami.

Nie wiem co ludzie widzą fajnego w robocie na działce po etacie. Nic przyjemnego. Zdecydowanie lepiej iść do parku, nad rzekę, do galerii, do kina, do sklepu innego niż DINO. Dla dzieciaków też mega dużo więcej infrastruktury.

Nie no. Aż się zdenerwowałem.

#oswiadczenie #zwiazki #zycie #domy #mieszkania #nieruchomosci #boludpy #zalesie
  • 123
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 28
@ChickenDriver2: cisza, spokój, przestrzeń. Mało ruchu na polnych drogach.
Rycie w ogródku trzeba lubić - mnie cieszą własne warzywa, drzewka jak rosną, robaczywa śliwka jak urośnie, kwitnące krzaczki, sezonowe kwiatki, jak mi w tym bzyczą zapylacze. Koszenie trawy bywa upierdliwe, szczególnie wiosną, ale zastosowanie łąki kwiatowej przynajmniej miejscowo niweluje konieczność - tutaj znowu, ja mam p-------a na punkcie zapylaczy
Mam karmnik dla ptaków i nie mam psów ani kotów, więc za
  • Odpowiedz
  • 121
@ChickenDriver2: Mnie generalnie jedno odrzuca od mieszkania na wsi/poza miastem - wszędzie trzeba dojechać. A ja nienawidze jeździć samochodem. Denerwuje mnie to i stresuje. Za kółkiem za dużo przeklinam.
  • Odpowiedz
  • 220
@ChickenDriver2: Chyba się mocno nakręciłeś. Sklepy typu leroy merlin/castorama są zwykle porozrzucane i mieszkając w mieście też raczej nie będziesz miał do nich 5 minut spacerkiem. Z hurtowniami motoryzacyjnymi jest pewnie podobnie. Z rossmanami, galeriami itp bywa różnie, ale 20 minut uważam za spoko odległość. Ile razy w tygodniu tam jesteś? Dodatkowo możesz odhaczyć kilka sklepów podczas jednego wypadu.
Jeśli chodzi o placówki dla dzieci, to w mieście będziesz miał
  • Odpowiedz
@ChickenDriver2: co prawda nie ja a rodzice, wybudowali dom na starość i tata ma ten sam feeling co Ty, + mama zadowolona bo za moment emerytura a tata jescze dekadę na zakład musi jeździć i już nie ma 5 min tylko 25/30 do roboty. Ale zgadzam się również z @moll trzeba to lubić u mnie rodzice po budowie to nawet nie patrzą za tym by dbać o ogródek bo
  • Odpowiedz
Dzieci mają plac zabaw w ogródku - bezpieczne miejsce do zabawy przy domu.


przy mamusi, bezpiecznie, najplepiej cale zycie. i znajomi dowozeni autem raz na pol roku, i powrot do domu zaraz po szkole autobusem. zycie nastlolatka na 21.37% ale za to bąki i pszczoly bzycza
  • Odpowiedz
@ChickenDriver2:

Chcę do Leroy Merlin/Castoramy - 20+ minut samochodem w jedną stronę. Chcę do jakiejś galerii - to samo, chcę na porządną myjnię samochodową - to samo.


A w mieście jedziesz tyle samo albo i dłużej, tylko kilometrów mniej
  • Odpowiedz
  • 30
zycie nastlolatka na 21.37%


@kot__morderca: jak ktoś jest aspołecznym typem to i zamieszkanie w klubie nocnym mu nie pomoże na s----------e życiowe... Jakoś wcześniej dzieciaki dojeżdżały do miast, miały też znajomych na miejscu i było ok, ale teraz to jak nie mieszkasz w wojewódzkim, a najlepiej w stolicy to od razu się wysterylizuj, bo sierota zażygana projektuje swoje kompleksy, traumy i niepowodzenia na innych
  • Odpowiedz
@moll: ja jestem z blokow a to co napisalem to sa dokladnie slowa ludzi z domow pod miastem/wsi ktorzy zazdroscili mi mieszkania na osiedlu. Pamiateam jak po lekcjach ja szedlem do domu przebrac sie by od razu pograc w pilke a "domkowi" czekali po godzine-poltora w parku przy dworcu na autobus. ja wychodzilem wieczorem z ekipa, a tamci siedzieli dzien w dzien sami przed kompem bo co robic innego. tak
  • Odpowiedz
Jakoś wcześniej dzieciaki dojeżdżały do miast


@moll: ja jestem tym dzieciakiem, który dojeżdżał do miasta do znajomych. Odległość to było tylko 10km ale każde wyjście zamieniało się w wyprawę gdzie na jazdę busami musiałem poświęcać z 2h w obie strony. Czyli w dni szkoły wyglądało to tak: rano jak nikt z rodziny akurat nie jechał samochodem do miasta to wstawałem 1h wcześńiej od reszty żeby zdążyć na busa. Po szkole
  • Odpowiedz
@moll: tu nawet po pisaniu widac ze cos z toba nie tak, wyzywasz mnie bez powodu. takze OPie widzisz do czego mieszkanie w domku prowadzi jeszcze nie jest za pozno xD

@ZdeformowanyKreciRyj dokladnie tak to wygladalo. kiedys dorastanie w domku pod maistem wiazalo sie z tym ze rodzice stamtad pochodzili no pech, teraz to niestety czesto egoistyczny wybor rodzicow
  • Odpowiedz
@ZdeformowanyKreciRyj: też mieszkałam na wsi i dojeżdżałam i nie traktowałam tego jako tak wielkiej tragedii życiowej... No ale widać na wsi dzieci nie mają znajomych. Znajomych ma się tylko w mieście!

@kot__morderca sam zacząłeś agresywnie w moim kierunku xD
  • Odpowiedz
No ale widać na wsi dzieci nie mają znajomych. Znajomych ma się tylko w mieście!


@moll: nie no, oczywiście, że na wsi dzieci mają mnóstwo znajomych, tyle że aż w podstawówce były łączone dwa roczniki żeby chociaż jedną klasę utworzyć. Dodatkowo wiadomo, że jak taki młody człowiek chodzi do gimnazjum/liceum w mieście i ma w perspektywie kolejnych kilku lat spędzanie z tamtymi ludźmi dzień w dzień praktycznie połowy swojego nastoletniego
  • Odpowiedz