@PanieAreczku: No to ja mam zupełnie inne odczucia z porodówki i potem z odpoczynku po porodzie. Mnóstwo studentów, którzy co chwilę zaglądali i pytali, czy czegoś potrzeba, kilku anestezjologów w szpitalu pod ręką, położne, które robiły super robotę i się starały, no poród był ciężki i stresujący, jak to poród, ale naprawdę obsługa top, mimo jednego błędu lekarskiego (znieczulenie c-----o wbili i nie działało przez większość porodu, a wciskali oksytocyne
@nie_umiem_inwestowac: u nas to było miasto big 7, ale bez względu - nawet w najgorszych pipidówkach powinien być jakiś standard zachowany. A jak nie to zamykać i kierować do dużego ośrodka
@PanieAreczku: dlatego zamykają. Jak będzie w takiej pipidowie komplikacja i anestezjolog będzie na cito potrzebny bo będzie cesarka musiała być, a anastezjolog będzie 100 km dalej, to co?
@PanieAreczku: to dlaczego największy przyrost był w PRLu, gdzie porodówki były słabo wyposażone, a personel chamski wobec rodzących, często pod wpływem alkoholu, a praktyki typu nacinanie krocza były na porządku dziennym?
@PanieAreczku: No NFZ to rak, co Ci mogę napisać? Trzeba czytać o szpitalach, do których chcesz iść rodzić. Sa rankingi, można pójść odwiedzić, zobaczyć jak wyglądają sale, dopytać jak opieka wygląda itd.
@PanieAreczku: ale mimo to zdawali sobie sprawę że coś jest nie tak, gdy jako rodząca leżysz w brudnej zaniedbanej sali porodowej, podpita położna drze na Ciebie ryja i nacina Ci krocze mimo, że nie ma medycznych wskazań do tego, ale po co utrudniać sobie życia.
@PanieAreczku: jezu, jak ja się zgadzam z tym wpisem, sama mam traumę po porodzie i przede wszystkim po opiece poporodowej. Uczestniczyłam w szkole rodzenia przy szpitalu, byłam na dniach otwartych, naczytałam się mnóstwa opinii, miało być tak pięknie, a ja przeżyłam koszmar. Te pozytywne opinie to chyba od osób które miały bezproblemowy poród. Nie powiem, było kilka osób, które dobrze wspominam, ale część peronelu powinna być wywalona na zbity pysk,
@PanieAreczku: dziwiłam się swego czasu, że w Holandii dzietność jest tyle wyższa od Polski, kiedy w Holandii macierzyński trwa do 3 miesiąca życia dziecka, potem można wziąć jeszcze 9 tygodni płatnego 70-85% urlopu opiekuńczego i ewentualnie bezpłatne 17 tygodni, czyli wracasz do pracy jak dziecko ma około 9 miesięcy. Żłobki tutaj są absurdalnie drogie (nawet 2000 euro miesięcznie) chyba, że obydwoje rodziców pracuje, wtedy państwo zwraca około 97% (ale to
Po porodzie do domu przyjeżdża położna.