Wpis z mikrobloga

Bardzo proszę Was o rady w sprawie hałaśliwego sąsiada... (╥﹏╥)

Zarys fabularny:
Około 5 lat temu kupiłem mieszkanie - rynek wtórny, lokal miał wtedy niecałe 2 lata. Większość sąsiadów jest bardzo w porządku, każdy sobie nawzajem pomaga :)
Kilka tygodni po zakupie zacząłem słyszeć kobiecy głos z mieszkania nade mną (było wtedy lato, więc okna i balkon były otwarte). Kobitka ta dosłownie wydzierała się w stylu: 'zapier** cię', 'wypier*' i tak dalej. W dzień i w nocy krzyki te były tak głośne, że dosłownie połowa osiedla nie spała. Gdy poznawałem nowych ludzi z okolicy i mówiłem, z którego bloku jestem - w odpowiedzi słyszałem, że: aaaa to tam, co tyle krzyku jest? Bliscy sąsiedzi mieli przerąbane...potem zaczęła w mieszkaniu pojawiać się Policja (wzywali ją sąsiedzi zza ściany krzyczącej pani).
Ja sam na początku myślałem, że to jakaś wariatka i albo rozmawia z kimś przez telefon, albo krzyczy sama do siebie lub kogoś wyimaginowanego, bo tylko jej głos słyszałem...a że jestem raczej cierpliwy i spokojny to nic z tym nie robiłem. Potem, po jakimś czasie, w trakcie jej okrzyków zacząłem słyszeć też ciche odpowiedzi i był to męski głos. Pamiętam, że wtedy pomyślałem, że biedny chłop ma przewalone z taką wariatką i nawet mu współczułem ( ͡° ʖ̯ ͡°)

(prawdziwy powód tych okrzyków i wyzwisk w dalszej części historii)

Chodziłem nawet po sąsiadach i pytałem się, czy im nie przeszkadzają te hałasy, czy to tylko ja przesadzam - wszyscy z rezygnacją odpowiadali, że normalnie funkcjonować przez to nie mogą, albo machali ręką z bezradności. Sam też pukałem kilka razy do mieszkania na górze, ale nikt mi nie otwierał. Jednej nocy było serio głośno i nawet zastanawiałem się, czy sam nie wezwać służb, bo na górze brzmiało to tak, jakby zaraz miała się rzucić z jakimś przedmiotem na tego swojego faceta. Ale sąsiedzi mnie uprzedzili i za chwilę pojawił się patrol Policji. Odjechali, po godzinie było ponowne zgłoszenie i ich przyjazd, a potem jeszcze jeden - w sumie 3 interwencje w mieszkaniu jednej nocy (ʘ‿ʘ) Po interwencji nr 2 nawet nie wyjeżdżali z osiedla, bo wiedzieli, że za chwilę będą wracać. Podczas ostatniej wizyty padło polecenie, aby kobitka spakowała swoje rzeczy i mieli ją chyba zawieźć na komisariat, to ta zaczęła się wydzierać, że oni jej spać nie dają po nocy, no kurde xD
Pamiętam, że na miejscu pojawiła się też jej rodzina, a później już przestałem słyszeć i widywać tę sąsiadkę.

ALE NIESTETY...

Rok temu sąsiad z mieszkania nade mną (jej ex) znalazł sobie nowe hobby - podnoszenie sztangi...oczywiście robił to na gołej podłodze, więc gdy dodawał sobie obciążenie w kolejnych seriach - żelastwo z hukiem lądowało na podłodze, gdy kończył powtórzenie. Zazwyczaj treningi zaczynają się o 16 lub 18 i trwają do 22 lub dłużej. Aaaa i są średnio co 2 dni...Uderzenia o jego podłogę i mój sufit były tak mocne, że ja siedząc lub leżąc na łóżku podskakiwałem, a meble mi drgały w mieszkaniu. Początkowo nic z tym nie robiłem - pomyślałem sobie, że no trudno, fajnie, że stara się punktualnie o 22 kończyć trening, bo wtedy jeszcze byłem przekonany, że oficjalnie jest coś takiego jak cisza nocna xD
Tygodnie mijały, huki co 2 dni były (nawet w święta i weekendy), a ja powoli zaczynałem już tracić cierpliwość. Jestem spokojnym i ugodowym człowiekiem i ostatnie, czego chcę to niemiłe stosunki z sąsiadami, ale po jakimś czasie podczas upuszczania złomu przez sąsiada krzyczałem 'kur
' lub "ja pier****', żeby pokazać, że trochę przesadza i utrudnia mi życie. Sąsiad niestety ciężko łączy fakty i nie znajdował korelacji pomiędzy swoimi treningami oraz upuszczaniem sztangi o podłogę, a wulgaryzmami płynącymi z mieszkania poniżej i po kilku sekundach wznawiał trening.
Trochę popytałem o niego wśród sąsiadów i dowiedziałem się, o co chodziło z tą kobietą...wyobraźcie sobie, że to była jego żona, która wróciła wcześniej z delegacji i przyłapała go z jakąś laską właśnie w tym mieszkaniu podczas zabaw xD Czaicie? Ja uważałem ją za wariatkę, a tu okazuje się, że ona zwyczajnie nie mogła znieść zdrady męża (swoją drogą - dupka), mieszkania z nim i dlatego tak krzyczała. A ja jemu jeszcze współczułem wcześniej xDD

Pewnego razu, gdy znowu hałas był niemały, poszedłem do mieszkania na górze, żeby poprosić o zaprzestanie tego...otworzył sąsiad, ja na początku pogratulowałem mu wytrwałości i sumienności w wykonywanych ćwiczeniach, oraz że podziwiam go, że ma czas i chęci na tyle ćwiczeń. Ale te treningi utrudniają mi pracę i odpoczynek w domu oraz sen.
Wiecie co odpowiedział?
Spytał się o to, w jakie dni może sobie ćwiczyć xDD
Odparłem, że jak dla mnie to może to robić codziennie, ale niech mi mieszkanie przy tym nie drga, a i sąsiedzi po bokach i ukosie też już mają go dosyć...

Oczywiście nic to nie dało, po jakimś czasie ponownie się u niego zjawiłem to ten pokazał mi matę na podłodze, że on teraz na tym ćwiczy. Kupił kawałek gąbki i myślał, że rzucając o nią kilkadziesiąt kg żelastwa ona magicznie pochłonie hałas i wibracje xD
Myślałem, że jest on złośliwy i egoistyczny (chociaż może i być), ale teraz on mi się wydaje zwyczajnie tępy...już pomijając fakt, że 10 minut od osiedla mamy siłownię xD

I tak sobie żyję, z nawalaniem o sufit co 2 dni. Jestem już wykończony psychicznie i czuję się niekiedy jak na jakiejś wojnie (wiem, słabe porównanie i to pikuś w porównaniu z prawdziwym konfliktem, ale co chwila mam huk nad głową i tak przez kilka godzin, kilka razy w tygodniu...). Czuję niechęć i dyskomfort wracając do domu po pracy, bo zastanawiam się, czy walony w mordkę sąsiad zrobi trening dzisiaj czy jutro...

Tak jak wspomniałem - jestem cierpliwy. Wyznaję też zasadę: do trzech razy sztuka, zatem po trzeciej wizycie u sąsiada z góry, zapewne niebawem, będę chciał wytoczyć grubsze działa, bo tak się nie da żyć...rzucanie metalem o podłogę + zmiana obciążenia na gołej ziemi i przeciąganie obciążnikami po sztandze - aż mnie ciarki po kręgosłupie przechodzą, gdy czuję te wibracje i słyszę hałas w całym mieszkaniu.

Proszę zatem o podpowiedź - co robić najpierw i na co się powoływać? Co będzie skuteczne, skoro rozmowa i prośby są olewane?
Najpierw oczywiście planuję opisać całą sytuację i przedstawić takie pismo zarządcy osiedla (Admus). Mam na dyktafonie też nagrane te hałasy, a co ciekawe - był początkowy okres, w którym zakładałem sobie słuchawki z wygłuszeniem na uszy w czasie jego treningów, ale ja byłem głupi xD

Podobne pismo chcę przedłożyć Dzielnicowemu (Rewir Dzielnicowych znajduje się dosłownie za ogrodzeniem osiedla). Wiem, że Dzielnicowy często pojawia się na osiedlu, nawet w przypadku jednorazowych, nocnych imprez, do których sąsiedzi go wzywają. Kończy się upomnieniami, czasami mandatami, więc gdy zapozna się z taką historią + sprawdzi w aktach, że to mieszkanie ma długą historię zakłócania spokoju sąsiadom to w moment wleci mandat...i kolejny i jeszcze jeden - a ja mimo wszystko chciałbym dobrze żyć z ludźmi i jeszcze to mnie powstrzymuje...ale czuję też, że moja cierpliwość jest już na granicy i będzie trzeba podjąć takie kroki.

Na jakie artykuły się powoływać najlepiej?

Art.  51. [Zakłócenie spokoju lub porządku publicznego] Kodeks Wykroczeń
§  1.  Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. (i nie dotyczy to tylko umownej 'ciszy nocnej', ale zakłócania odpoczynku i życia o każdej porze dnia i nocy...chyba ten artykuł jest najważniejszy tutaj

Art.  107. [Złośliwe niepokojenie drugiego człowieka] Kodeks Wykroczeń
Kto w celu dokuczenia innej osobie złośliwie wprowadza ją w błąd lub w inny sposób złośliwie niepokoi, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny albo karze nagany.

Art.  144. [Granice dopuszczalności immisji] Kodeks Cywilny
 Właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych.

Art.  16. [Przymusowa sprzedaż lokalu] Własność lokali
1.  Jeżeli właściciel lokalu zalega długotrwale z zapłatą należnych od niego opłat lub wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko obowiązującemu porządkowi domowemu albo przez swoje niewłaściwe zachowanie czyni korzystanie z innych lokali lub nieruchomości wspólnej uciążliwym, wspólnota mieszkaniowa może w trybie procesu żądać sprzedaży lokalu w drodze licytacji na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego o egzekucji z nieruchomości.
2.  Właścicielowi, którego lokal został sprzedany, nie przysługuje prawo do lokalu zamiennego.
To już chyba za grube xD

Coś innego, coś jeszcze?

Trochę myślałem też o 'odbijaniu piłeczki', ale wiem, że nie tędy droga, więc najpierw chciałbym poinformować Zarządcę i Policję - zobaczymy czy zadziała.
Jako forma zemsty, oprócz pukania do sąsiada z upomnieniami o 4 nad ranem, bo wtedy wstaję, myślałem też o przyłożeniu kilku głośników z dużym subwooferem do mojego sufitu (mam zabudowaną szafę, która zajmuje całą ścianę w jednym pokoju, akurat tuż pod jego łóżkiem (podczas pierwszej rozmowy z sąsiadem, zajrzałem mu za plecy i porozglądałem się trochę), owinięciu ich ręcznikiem lub kocem i całonocnym puszczaniu z YouTube jakichś gotowych składanek z przekazem dla uciążliwych sąsiadów lub wygenerowanie w Suno playlisty z piosenkami, które by opisywały jego ćwiczenia, związek i to, jakim jest utrapieniem. Wywiesiłbym też informacje na klatce dla sąsiadów, że co jakiś czas będę puszczał 'motywacyjne' kawałki dla naszego sąsiada, które będę starał się ukierunkować w górę, ale w razie przeszkadzania również innym - będę prosił o kontakt ze mną.
Głupie, ale myślałem też o jakimś transparencie / banerze na balkon z napisem, że u góry mieszka taki i i taki sąsiad xD

Naprawdę jestem już psychicznie wykończony jego treningami i marzę tylko o tym, żeby któregoś pięknego dnia nabawił się kontuzji...
Bardzo proszę o pomoc i wskazówki, co robić (╥﹏╥)

#policja #prawo #sasiedzi #halas #mieszkanie
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Preluda ludzie jak wy możecie w tych mieszkaniach się kisic to ja nie mam pytań. Tylko domek jednorodzinny i życie na własnych zasadach daleko od miasta. Jakby mi znowu przyszło mieszkać w mieście (mieszkałem tak 5 lat) to byłby magik
  • Odpowiedz
@Preluda: nie wiem jak to jest że takie ... potrafią sumiennie miesiącami lub latami rzucać ciężarami, grać na perkusji czy innych instrumentach czy skakać po mieszkaniu.

Pogadaj z osobą która miesza nad tym ziomkiem, to ona ma największy potencjał aby go wychować (niektórzy podnoszą ciężary dla zdrowia, inni muszą chodzić w drewniakach cały dzień też dla zdrowia). W ogóle zaangażuj jak najwięcej sąsiadów i do wywierania presji i ewentualnie jako
  • Odpowiedz
  • 1
@Sunday: niestety sąsiad mieszka na samej górze, nie ma nikogo nad swoim mieszkaniem :/
Dobra sugestia z angażowaniem większej ilości sąsiadów, dziękuję.

Co do wyznaczonych dni jego treningów...wolałbym nie układać swojego życia i odpoczynku we własnym mieszkaniu pod jego plan treningowy (╯︵╰,)

Na cóż, zobaczymy...dziękuję za odpowiedź w każdym razie :)
  • Odpowiedz