Wpis z mikrobloga

Piszę do was bo jestem już bezsilny. A dziś doszło do próby kradzieży i pobicia mnie za to że nie chcę aby auta nie jeździły po chodniku na zakazie postoju i zatrzymywania się. Ale od początku.

Problem z nielegalnym parkowaniem jest zwyczajnym faktem. Jako listonosz widzę to na co dzień i na co dzień widzę jak każdy ma to w dupie. Więc postanowiłem, że chociaż jedną małą uliczkę uczynię zdalną do przejścia, wolną od dziur i stojących aut. Jedną małą, okazuje się że to nie takie proste.

Mówimy tutaj o adresie Jana Bosko 1 w Szczecinie. Na wjeździe na ulicę stoi znak b36 czyli zakaz postoju i zatrzymywania się.

W poniedziałek był moim pierwszym dniem gdzie zacząłem działać. Jak się okazało auta które tam zawsze stoją nalezą do pracowników/szefa firm które się tam mieszczą. Robiąc dokumentację wykroczenia usłyszałem z w pobliżu tapicerniczego "o teraz twojego auta robi" Więc zapytałem się czy to państwa auta i czy wiedzą państwo że tutaj stawać nie można. W odpowiedzi oczywiście śmiech, że można a może nie można. Na prośbę o przestawienie zasugerowano mi że to może ja swoją 15kg hulajnogą te dziury porobiłem. Obok jest także zakład obróbki metalu. Panowie akurat pakowali do auta sprzęt. Na moją prośbę o przeparkowanie kazano mi w---------ć bo coś mi zrobią, żebym znalazł dziewczynę, że mi się nudzi, że jestem debilem no i generalnie cała litania. Zrobiłem dokumentację, i pojechałem w swoją stronę.

Żeby być konsekwentnym na drugi dzień (wtorek) po pracy także zajechałem na ten odcinek gdzie nielegalnie parkują. Ku mojemu nie zdziwieniu nadal stoją auta tam gdzie nie powinny, ale już w innej konfiguracji więc było jeżdżone. We wtorek już było mniej przyjemniej. Wyzywanie od debili, cwel*w, żebym s--------ł bo coś mi zrobią. Nie wiem skąd ta nerwowość przecież twierdzą że tu można parkować legalnie. No i wczoraj doszło do pierwszego uszkodzenia mojego mienia czyli hulajnogi. Była ona postawiona legalnie na chodniku. Pracownik który odczepiał przyczepkę z nielegalnie zaparkowanego auta, przestawił ją tak żeby z całym impetem walnąć w moją hulajnogę. Na mój krzyk co robi, wzruszał ramionami a jego chyba szef powiedział żebym s--------ł a nie stoję mu na wjeździe. No właśnie wjazd to też ciekawe ale o tym później. A jedna pani z usług tapicerskich nagrywała całe nagranie więc może je ma.

No i mamy dzień dzisiejszy środa. Godzina około 15:30 byłem na miejscu. Oczywiście auto stoi, więc zaparkowałem hulajnogę z boku chodnika tak aby nikomu nie przeszkadzała i poszedłem, udokumentować wykroczenie. Dziś już nie było tak fajnie. Oprócz tego że zostałem przywitany o debil jedzie, to jak skończyłem robić zdjęcie zauważyłem że pracownik zakłady metalowego który celowo uszkodził mi wczoraj hulajnogę jedzie nią. Rozumiecie to? Wziął sobie moją hulajnogę i zaczął nią jeździć. No i to przelało szale goryczy.

Możecie mnie wyzywać od cwelów i debili, możecie mi grozić pobiciem, ale przywłaszczanie sobie moich rzeczy i naruszanie mojego bezpieczeństwa to już krok za daleko. Podbiegłem do niego krzycząc co on robi, i pamiętam tylko że stojąc przy nim odcięło mi na chwilę światło. Patrzę w lewo a to ten "Szef" trzyma mnie za gardło i dusi, normalnie dusi i patrzy się w oczy. Puścił tak że padłem na kolana dusząc się. Chłop mnie normalnie złapał za szyję i zaczął dusić przy akompaniamencie 5 świadków.

Chwyciłem od razu za telefon i dzowniłem na 112. Po telefonie do dyspozytora, wycignąłem telefon i zacząłem wszystko nagrywać bo bałem się że znowu zostanę zaatakowany. Spoglądam na zakłąd tapicerski i widzę że stoją, to mówię "o pańśtwo potwierdzą atak" , "my nic nie widzieliśmy" Jak atakujący mnie i ten pracownik co przywłaszył hulajnogę na chwilę zdali sobie sprawę co się dzieje. Zawinęli się do auta i odjechali z miejsca zdarzenia jak tchórze. Odjeżdżali oczywiście cofając na zakazie postoju i zatrzymywania się i odjeżdżając.

Patrol policji przyjechał dość szybko bo po jakiś 15 minutach. Co śmiesznie jak tak ochoczo cała ekipa od tapicerów wychodziła jak przyjedzałem żeby mi poubliżać to jak przyjechała policja to każdy grzeczniutko pochował się u siebie. Powiedziała że mogę zgłosić to na komisariat i czy potrzebna mi pomoc medyczna. Oprócz rozwalonego kolana i podartego materiału tam nic mi się nie stało więc odmówiłem. Nic w sumie nie zrobili, no ale ciesze się że jest zarejestrowane zdarzenie. Bo później by było że nie wzywam służb.

No właśnie co do wjazdu. Mam poważne wątpliwości aby tam był wjazd do posesji. Moim zdaniem facet wstawił sobie drzwi garażowe, tabliczę o odholowywaniu i znaku o ironio b56 xD którego sam nie przestrzega ale dojazdu stricte tam nie ma. Nie wskazuje na to infrastruktura. Zobaczymy co mi ZDITM odpisze, bo napisałem pismo w tej sprawie do nich.

No i to mój apel do mieszkańców osiedla #szczecin może znacie tych ludzi co tam pracują. Może to wasi sąsiedzi. Czy musi dojść do tragedii żeby znowu była jakaś debata o tym że nie można jeździć po chodnikach czy może można temu zapobiec. JA przez te 3 dni zostałem praktycznie napadnięty, uszkodzono moją własność. A państwo biznesmeni upubliczniają straty, a prywatyzują zyski. Jutro też tam idę nie odpuszczę. Bo to by było właśnie im na rękę ,aby się zniechęcić i machnąć ręką na tą januszerkę.

Piszę to też dla przestrogi, i może dla informacji. Bo nic nie robi tak dobrze dla orzeźwienia jak społeczny ostracyzm. Będąc tam na miejscu nie mam szans. Pracownicy którzy parkują nielegalnie i szef który na to wszystko patrzy w akompaniamencie wyzwisk i szydery. Jeżeli ktoś jest chętny i tamtędy przechodzi codziennie na tym odcinku stoją tam te auta. Nawet jak na gogole maps zobaczycie to też to jest.

CO śmieszne, kiedyś nie było znaku b36 na tej ulicy. Ciekawe czemu go wprowadzili.... W komentarzach zamieszczam zdjęcia aut które tam stoją oraz tej bramy któa jest niby wjazdem na posesje.

#szczecin #policja #konfitura
CreativePL - Piszę do was bo jestem już bezsilny. A dziś doszło do próby kradzieży i ...

źródło: trzy

Pobierz
  • 165
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 98
@mafiafb: Pojechałem na komisariat policji pogodno. Mówili że trwają jakieś poszukiwania i ze moje zgłoszenie moga przyjąć dopiero za godzinę może dwie a może nawet trzy.

Bije się w pierś że olałem. Jeżeli jutro czy w następnych dniach sytuacja się powtórzy to już nie odpuszczę. Patrol był profesjonalny, przybyli szybko tutaj zastrzeżeń nie mam.
  • Odpowiedz
@CreativePL: a w którym miejscu tam jest znak? Dawno tam nie byłem, na street view widzę niby jakiś. Tam ogólnie jest dziwna organizacja.

Z resztą tam zawsze był syf i dramat szczerze mówiąc. Więc jak parkowali 20 lat to ciężko im będzie zrozumieć. Wyzywanie to jedno (chociaż jak wg nich robią leglanie to powinni mieć wy.je.bane na Ciebie), ale to co opisałeś to już jest bandyterka.

Swoją drogą - to
  • Odpowiedz
@CreativePL: z tego co rozumiem to pomrzyczales, pojeczyles a jak przyszlo co do czego to skuliles ogon zamiast pociagnac sprawe do konca, o zaatakowanie, o zniszczenie mienia. Schowales glowe w piach i myslisz ze internet teraz cos zmieni. Nie. Jutro kazdy o tym zapomni tutaj jak wypadnie z goracych.
  • Odpowiedz
  • 30
@The_Czop_Show: Dziękuje.

@11mariom Tak od kościoła. To jest jeszcze śmieszniejsze bo jak zobaczycie sobie na google maps to nad ulicą jest taki balkon i generalnie ten chodnik też jest zrobniony tak jakby na dwa. I te auta co tam stoją to niby jest prywatna posjesja kościoła. Na moje pytanie a jak dojechali do tej prywatnej posesji, wzdłuż chodnika? Bo przecież nie ma dojazdu. To usłyszałem że tak wzdłuż. Chyba
CreativePL - @TheCzopShow: Dziękuje.

@11mariom Tak od kościoła. To jest jeszcze śmie...

źródło: zakaz

Pobierz
  • Odpowiedz
@CreativePL: ten chodnik to juz caly rozpieprzony, kostka zapadnięta fest. Dalej możesz iść na policje i zglosić, nie musisz bic sie w piers. Ta ich kartka na garażu jest uja warta. Ja bym z nimi codziennie jechał na uprzejmiedonoszę, przeciez to jest totalna dewastacja i jezdzenie wzdluz chodnika.
  • Odpowiedz