Wpis z mikrobloga

Dokładnie 20 lat temu 1.08.2006 anioł, którym jest moja żona, wybrał kiepa którym byłem ja, zatrzymał na drodze do samozniszczenia i uratował. Zawdzięczam jej wszystko co mam. Dała mi nowe życie, cel i dzieci. Zbudowała ze mną rodzinę, sprawiła że chce mi się starać, czuję się kochany, szczęśliwy i doceniony. Tego dnia, 20 lat temu zakochałem się w niej po uszy na koncertowym polu Przystanku Woodstock w Kostrzynie nad Odrą i od tamtej pory każdego dnia kocham ją jeszcze bardziej. Kiedy ją poznałem, aktywnie robiłem wszystko, żeby zniszczyć swoje życie i ciało skrajnie hedonistycznym podejściem do świata, a ona to odwróciła. Była tak radosna, beztroska i zwiewnie urocza, a jednocześnie pewna czego chce, twardo stąpająca po ziemi i pewna siebie. Była... imponująca. 156 cm czystego piękna i pewności, że świat się ugnie pod jej wpływem. Mój świat się ugiął, ja się ugiąłem, chociaż trafniej byłoby napisać, że byłem zgięty przez świat, a ona mnie wyprostowała. Najcudowniejsza. Polecam ten styl życia
  • 331
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Rudz1elec: nie mówię, że nie pobiegła za badboyem. Jestem od niej wyższy 25 cm, mam na głowie blizny od popielniczek i butelek, pozostałości po barowych burdach. Nie wpadłem jej w oko, bo cytowałem Leśmiana. Początek zawsze jest fizyczny. Dlatego to się nazywa pociąg fizyczny. Chodzi o to, że ona we mnie zobaczyła kogoś więcej niż intrygującego fizycznie p----a.
Szczerze wierzyłem, że jestem jednym z najgorszych ludzi jakich nosiła ziemia, byłem
  • Odpowiedz
@Rudz1elec: tak jak napisałem, na początku na pewno był pociąg fizyczny, z mojej strony podobnie, ale ja czułem od niej tą siłę o której pisałem w pierwszym poście. Ona mówi, że szybko zobaczyła, we mnie bardzo łagodną stronę, którą jej zdaniem ukrywałem, a która ją ujęła. Byłem jak taki pies, który rzuca się obcym do gardła, ale właściciela liże po dłoniach, chociaż ja nie uważam że miałem problemy z agresją.
  • Odpowiedz