Wpis z mikrobloga

Przyglądając się od dłuższego czasu dyskusjom wokół relacji polsko-ukraińskich, chciałem tutaj podzielić się jedną, absolutnie chłodną obserwacją z zakresu dynamiki postaw społecznych. Liczę na merytoryczną refleksję.

Przez ostatnie lata w przestrzeni publicznej, w tym bardzo intensywnie w mediach społecznościowych, również za sprawą Konfederacji, i ich byłego członka, Grzegorza Brauna - dominował jeden, wydawałoby się fundamentalny i etycznie niepodważalny postulat:
„Chodzi wyłącznie o godność zmarłych, pamięć ofiar i zgodę na ekshumacje. Gdy kości zostaną odnalezione i godnie pochowane, zamknięty zostanie etap niedopowiedzeń”.

Była to postawa spójna, oparta na uniwersalnych wartościach cywilizacji łacińskiej (prawo do pochówku).

Jednak w momencie, gdy prace ekshumacyjne w wybranych miejscach faktycznie ruszyły, a szczątki są wydobywane na światło dzienne, w dyskursie internetowym zaobserwować można niezmiernie ciekawy i paradoksalny fenomen.

Zamiast oczekiwanego wyciszenia emocji, powagi i szacunku dla samego faktu przywracania pamięci, w sekcjach komentarzy nastąpiła wyraźna zmiana akcentów:

- Zamiast skupienia na fakcie godnego pochówku, uwagę przekierowano na ponowne, pełne ekspresji analizowanie samych opisów zbrodni.

- Wydobywane szczątki stały się natychmiastowym pretekstem do wywoływania nowej fali resentymentu i uogólnień.
Z punktu widzenia analizy zachowań społecznych rodzi się tu bardzo uzasadnione, badawcze pytanie do tej całej sytuacji:

Czym w rzeczywistości jest dla tych ludzi ten proces?

Czy dążenie do ekshumacji było autentyczną potrzebą domknięcia rany i oddania czci zmarłym? Czy też, co niestety zaczyna sugerować obecna reakcja - pamięć o ofiarach pełniła jedynie rolę moralnego i retorycznego uzasadnienia dla podtrzymywania stanów emocjonalnych, które bez tego paliwa po prostu by wygasły?

Jestem niezmiernie ciekaw waszego stanowiska.

(Dodatkowa uwaga do całego wpisu, mianowicie "manipulacja danymi"
Niezwykle interesującym elementem tego zjawiska jest również postępująca inflacja szacunków historycznych. Podczas gdy konsensus naukowy (w tym wypracowany przez polski IPN) wskazuje na liczbę ok. 80–100 tysięcy ofiar, w przestrzeni internetowej bezrefleksyjnie operuje się wartościami rzędu 200, a nawet 500 tysięcy.

Jest to podręcznikowy przykład licytacji martyrologicznej, w której twarda nauka i ustalenia historyków są odrzucane na rzecz arbitralnego pompowania liczb, mającego jedynie uzasadniać poziom bieżącej emocjonalności.)

#ukraina #wojna #wolyn #polityka #konfederacja #braun #polska #historia
Delta1985 - Przyglądając się od dłuższego czasu dyskusjom wokół relacji polsko-ukraiń...

źródło: Wolyn 1

Pobierz
  • 35
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 14
@Delta1985 Wołyń to tylko pałka do bicia przeciwników politycznych. Mówię to jako potomek ludzi którzy żyli na tamtych terenach, a Ukraińcy zabili brata mojej babki. Histeria polityczna- jedna z osób z twojego screena raz krzyczała że nie ma żadnych ekshumacji.
  • Odpowiedz
@Delta1985: Ekshumacje to jedno, ale gloryfikowanie bandytów to jest już inna sprawa. Przez 4 lata trwania tej wojny przymykalismy oko na niektóre symbole, odwracalismy głowę od czarno-czerwonych flag, wierząc, że to się zmieni. Dopiero jak niedawno tamtejszy rząd niewerbalnie oznajmił, że zamierza czcić zbrodniarzy, to przestaliśmy się łudzić
  • Odpowiedz
@NijuGMD możesz uzyskać odpowiednie wykształcenie i ruszyć na pomoc. Brakuje nam specjalistów a specjalistów którzy są chętni na wyjazd do kraju ogarniętego wojną tym bardziej.
  • Odpowiedz
@Casuel tak jestem Polakiem, ja historie Wołynia znałem już w przedszkolu- babka nie gryzła się w język z tym co robili Ukraińcy i ich zwyczajnie nienawidzila. Jak wnioskuję ty wiesz o tym z filmów, obecnej histerii a nie dotknęło to Twoich bliskich.

Mi to naprawdę nie jest do niczego potrzebne.
  • Odpowiedz
@Delta1985: Imo ten węzeł gordyjski w naszych polsko-ukraińskich relacjach rozwiązałyby dwie rzeczy: żeby ekshumacje ofiar się odbywały w pełnym zakresie i żeby historycy obu stron (i nie tylko) mieli nieutrudniany dostęp do archiwów.
I to wcześniej, czy później rozwiązałoby wszelkie problemy między nami, bo wraz z bardziej ugruntowanym w rzeczywistych danych stanowisku historycznym, będącym międzynarodowym konsensusem, ten gryzący nas kult UPA naturalnie by zwiotczał na przestrzeni lat.
No i ten
Kieranz - @Delta1985: Imo ten węzeł gordyjski w naszych polsko-ukraińskich relacjach ...

źródło: obraz

Pobierz
  • Odpowiedz
@dqdq1: wiem to z tego samego zrodla, z ktorego wiem o Smolensku- od rodziny, pozniej z ksiazek. Tak, tez od przedszkola, nimo ze akurat moja rodzina nikogo nie stracila na zawsze.

Mi to jest potrzebne i mam prawo do prawdy. Pojechalem na Ukraine jak wybuchla wojna, widzialem wszedzie banderowskie flagi, slyszalem co leci w radiu- juz wtedy mnie to draznilo. Super, ze ukraincy bija ruskich, ale gloryfikacja bandery budzi moj
  • Odpowiedz
  • 0
@Antiliv: Doceniam ten opis procesu 'otwierania oczu', niemniej warto odróżnić geopolityczną pragmatykę państwa toczącego wojnę egzystencjalną od relacji międzyludzkich czy dyplomatycznych. Państwa w stanie wojny sięgają po skrajną symbolikę z pragmatyzmu mobilizacyjnego, a nie po to, by 'niewerbalnie' cokolwiek nam zakomunikować.
(A przynajmniej tak sądzę, ponieważ Ukraina nie ma absolutnie żadnego logicznego interesu w 'graniu na nosie' państwu, przez które idzie cała jej linia życia - po prostu jej wewnętrzny
  • Odpowiedz
@Casuel:

Pojechalem na Ukraine jak wybuchla wojna, widzialem wszedzie banderowskie flagi, slyszalem co leci w radiu- juz wtedy mnie to draznilo


To na pewno masz jakieś pamiątkowe zdjęcia. Podziel się na tagu
  • Odpowiedz
@dqdq1: a to pelna zgoda. Niech to trwa chocby i powoli, na spokojnie. Ale obraza mnie, jak ktos zarzuca ze pamiec o Wolyniu to element propagandy
  • Odpowiedz
@Casuel obecnie to jest histeria i niestety będzie wykorzystywana przez propagandę. Jako naród jesteśmy w gorącej wodzie kąpani.
  • Odpowiedz
@delulusional: Takie Ci sie to niewiarygodne wydaje? To tylko swiadczy jakim malym czlowiekiem jestes
Poznalem tam wielu ludzi ktorzy przyjechali pomoc. Zabralem dzieciaki i kobiety z zytomierza i przewozilem leki od kosciola.

Nie czuje sie w obowiazku nic Ci udowadniac, ale nie wszyscy sa wojownikami zza klawiatury ziom.. :)
  • Odpowiedz
@dqdq1: Znow zgoda, pewne srodowiska wykorzystuja to do wojenek politycznych, ale ta brunatna strona jest obrzydliwa pod wieloma wzgledami
  • Odpowiedz