Wpis z mikrobloga

Hej. Nie wiem czy to miejsce odpowiednie na takie wywody ale spróbuję. Od ponad roku czasu mieszkam z partnerem. Niestety cały koszt utrzymania mieszkania (wynajmowanego więc wyobraźcie sobie jako to koszt) i całość wydatków spada na mnie. Mój partner jest bezrobotny od ponad 8 miesięcy co strasznie uderza w budżet. Chodzę zestresowana, martwię się o każdą złotówkę, a ja mam wrażenie, że po nim to spływa. Niby szuka ale jest to bezowocne kompletnie. Już wiele razy myślałam żeby to zakończyć. Jedyne co robi to wyprowadza psa i dorabia w żabce przy dostawach za 70/zł tygodniowo plus dostaje jedzenie żabkowe. Nie jest to dla mnie wystarczające wsparcie. Ja nawet nie jestem w stanie 100zl odłożyć miesięcznie. Ja nie potrzebuję kosmetyczki i innych pierdół do życia. Mogę się ubierać w ciuchaczu i mi to nie przeszkadza. Potrzebuję tylko stabilności i wsparcia w tym wszystkim. Już ta sytuacja mnie przerasta psychicznie. Tutaj miłość nie wystarcza już. Nawet wzięłam pożyczkę którą teraz spłacam za jego test w firmie która miała go zatrudnić - ale nie podszedł bo "trząsł się z nerwów i nie dał rady". Ja kumam, że ktoś może się zestresować ale bez przesady... Ba kilka dni wcześniej załatwiłam mu robotę którą odrzucił bo tam gdzie miał iść na test "zarobi więcej". Kompletny brak odpowiedzialności.
Wiele razy z nim o tym rozmawiałam że nie da rady tak żyć. Że praca jest potrzebna byśmy mogli się utrzymać. Najbardziej mnie wkurza to, że on obiecuje, a nie szuka pracy na bieżąco. No teraz zaczął jak groziłam, że to wkrótce się skończy, bo to nie jest dobry układ. Ale sądzę, że to chwilowy zryw jak zwykle. Nie wiem już co robić.
  • 244
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Sylvanova_02: jeśli to nie bait, to goń flepiarza z domu i z życia. Im szybciej to odetniesz tym mniej zniszczy Cię psychicznie ta sytuacja. Im dłużej będziesz tak żyć, tym bardziej ta melepeta będzie przekraczać granicę i Cię męczyć. Trzymam kciuki.
  • Odpowiedz
  • 517
@Sylvanova_02: Może Ty robotę na lepiej płatną zmień, on niech się domem zajmuje i tyle, a nie Ty jak księżniczka teraz z tonącego statku uciekać chcesz i dobrobyt materialny przekładasz ponad uczucia.
No chociaż jeżeli Ty takie myśli masz, to też nie warto abyś chłopu w ogóle głowę zawracała.
z fartem
  • Odpowiedz
  • 18
@Hissis: ja nikomu nie zawracam, to była wspólna decyzja i nie miało to tak wyglądać. Na początku było inaczej.
Mieszkanie jest na mnie więc ja nie uciekam z tonącego statku
  • Odpowiedz
  • 8
@KwiatyZla: dużo w życiu przeszedł, ale no też masz rację. Dom jest, żarcie jest więc no wygląda to na to, że jest mu wygodnie aczkolwiek jak pisałam w poście. Pewnie jestem naiwna jest cień szansy na poprawę ale no nadziei to ja już mam jeden tysięczny ułamek z ułamka
  • Odpowiedz
@Sylvanova_02: a to jak na Ciebie jest mieszkanie to dlaczego żądasz od niego pieniędzy w ogóle, Ty się dziewczyno zastanów.
Nabrałaś mieszkań, to teraz nie szukaj sponsora, tylko płać uczciwie.
z fartem
  • Odpowiedz
@Sylvanova_02: to by byl fajny uklad, jakbys miala kota, a nie faceta.
Masz w domu lebia i utrzymanka, a typ sie cieszy pracowac nie musi, raz w tygodniu cos posciemnia i baba mu glowy nie suszy.

Proste pytanie:
- jak wyobrazasz sobie z nim nastepne 5 i 10
  • Odpowiedz
  • 14
Kompletnie rozumiem Twoje podejście. Właśnie zadawałam sobie pytanie ostatnio. Co będzie jeśli to będzie się ciągnęło przez lata? Mam być matką Teresą ciągle? No nie, tak nie może zostać
Jestem bardzo empatyczna
Sama na bezrobociu byłam około 3 miesiące i chwytałam się byle czego. Jakoś dało radę.
Tak jestem naiwna i zbyt dużo we mnie empatii na czym potem ja cierpię. Nie mówię że to zły człowiek bo bym skłamała ale już
  • Odpowiedz
@Sylvanova_02: brzmisz jak moja koleżanka z pracy - ona typa przez rok utrzymywała, gościu nie robił nic, absolutnie nic - nie posprzątał, nic nie ugotował. Siedział całymi dniami i grał w gry. Miał zdać uprawnienia na wózek - nie zdał bo się nie uczył (bo on myślał, ze wystarczy przyjść xd), drugie podejście - nawet nie poszedł.

Skoczyło się tak: ona w końcu kopnęła lenia w dupę, po czym sama
  • Odpowiedz
@Sylvanova_02: Jeżeli nie pracuje, nie szuka roboty ani nawet nie potrafi naszykować posiłku to go kopnij w dupę bo nie ma na co czekać. Naprawdę taka sytuacje można tolerować przez jakiś czas bo człowiek się załamał / albo szuka tylko nie może znaleść. Ale patrząc po tym co opisujesz to żadna z tych dwóch opcji.
  • Odpowiedz
tak jak zawsze staję w obronie mężczyzn tak w tym przypadku mam jedną radę, pogoń trutnia i znajdź lepszego... nie wierzę w to co piszę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz