Wpis z mikrobloga

@PopeLeon: Tesla jest jaka jest, zwłaszcza model S.
Jednak historie z tymi naprawami silników w S pokazują tylko głupotę naprawiających. Wiedz, że dana część jest wadliwa, wszyscy to wiedzą. Naprawiając wsadzaj tę samą wadliwą część. Dziw się, że silnik znowu padł.
A "41 tysięcy za naprawę" to jak z montowaniem fotowoltaiki. W USA, gdzie podobno nowych aut z pękniętym zderzakiem (dopiero ktoś to pisał xD) nie opłaca się naprawiać, za
  • Odpowiedz
@PopeLeon: https://m.youtube.com/watch?v=t_1ArGj7h6Y
Ten sławny Mercedes miał w momencie oddania do serwisu z powodu wibracji, znacznie poniżej 100 000 kilometrów przebiegu. W przypadku Tesli jest o tyle lepiej, że autem da się jeździć w miarę komfortowo. Oczywiście ty się przyczepisz, że tam nie ma usterki silnika? Jasne, tylko comto zmienia? Teoretycznie usterka zawieszenia, czy przeniesienia napędu powinna być łatwiejsza do usunięcia, niż usterka silnika w tym Mercedesie, a jednak nie byli
  • Odpowiedz
Tesla jest jaka jest, zwłaszcza model S.

Jednak historie z tymi naprawami silników w S pokazują tylko głupotę naprawiających. Wiedz, że dana część jest wadliwa, wszyscy to wiedzą. Naprawiając wsadzaj tę samą wadliwą część. Dziw się, że silnik znowu padł.


@PiotrFr: To był oficjalny sposób Tesli na naprawę. Te silniki miały (chyba nawet mają) wadę fabryczną, że padają.
Koleś który zrobił prawie 3 miliony kilometrów Teslą Model S miał ten
  • Odpowiedz
@PopeLeon japieddole znam tone aut gdzie przy przebiegu 110k na serwis musisz wydać 40 k pamiętajcie że są banki gdzie rozrząd kosztuje po 15k w tutaj just awaria
  • Odpowiedz