Wpis z mikrobloga

@WielkiNos: to jest takie coś jak weterynarz. Są tacy co pracują 24/h właśnie na takie przypadki. Bierzesz ubera (koszt raczej znaczenia nie ma) i jedziesz.

Weterynarz lepiej zna anatomie psa/kota i choroby które mogły ich dotknąć.
  • Odpowiedz
@WielkiNos: ja nie słyszałam, ale spoko, że powstało, ale pewnie tylko przez 1 firme w warszawie. Mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała użyć.

No jednak jak coś się dzieje, to zwierzaka w transporter (lub w jakiś koc jak duży pies i nie ma transportera) do uberka i szybko do weta. W razie takiej pilnej sytuacji.

Wiadomo - zwierzaki się kocha i chce je uratować, a wypadki mogą się zdarzyć,
  • Odpowiedz
@WielkiNos: tutaj jestem winna xD
Też tak robiłam. Ale kot był w transporterze (typu plecak), a transportera nie kładłam na siedzenia, tylko w nogach.
Imo jeszcze nikt nie miał nic przeciwko, ale jakby kierowca powiedział, że nie chce z kotem jechać, to przecież bym się nie kłóciła xD
  • Odpowiedz
@WielkiNos: połowa interwencji karetek w dużym mieście jest do cpunow czy meneli którzy rozwalili sobie głupi łeb w starciu z płytą chodnikową XD nie jestem psiarzem ale gdyby to ode mnie zależało to już wolałbym żeby pogotowie przyjechało do chorego psa niż do jakiegoś pijanego obsranego patusa XD
  • Odpowiedz