Wpis z mikrobloga

Dlaczego branża IT w Polsce to ściek

Zrobiłem sobie mały eksperyment i wyszło większe szambo, niż zakładałem. Wziąłem dwie zwykłe oferty z portali pracy i sprawdziłem, kto naprawdę za nimi stoi. Spoiler: nie firma, która je wystawiła. Bo w tym kraju między tobą a prawdziwym pracodawcą zawsze stoi ktoś z ręką w twojej kieszeni.

Rynek, na którym nie ma pracodawców. Jest handel mięsem

Otwierasz portal i widzisz tysiące ogłoszeń. Wygląda jak rynek pracy? G---o prawda. To giełda mięsa. Według No Fluff Jobs w 56% ogłoszeń IT jedyną dostępną formą zatrudnienia jest kontrakt B2B, a na Just Join IT ofert na fakturę jest już prawie dwa razy więcej niż umów o pracę. I gruba część tych ogłoszeń to nie są firmy, które czegoś potrzebują - to kontraktornie, które handlują tobą dalej jak paletą cementu.

Mechanizm jest prostacki. Zachodnia korporacja (albo, jak zaraz zobaczysz, instytucja unijna) podpisuje umowę ramową z kilkoma dostawcami usług IT. Każdy z nich wrzuca to samo stanowisko na portale. Na jedno realne krzesło przypada kilka ogłoszeń-klonów, statystyki ofert pęcznieją, a pracy nie przybywa ani o jedno biurko. Ty ślesz CV do pośrednika, pośrednik sprzedaje cię klientowi, klient płaci stawkę X, ty dostajesz X minus dolę. Nazwy klienta nie poznasz czasem aż do podpisania NDA. Jedna z takich agencji chwali się w każdym ogłoszeniu "siecią 100 tysięcy specjalistów IT". Sto tysięcy sztuk mięsa w bazie. Ty jesteś jedną z nich. Z numerkiem.

Przykład 1: Frontex przez trzy warstwy pośredników

Ogłoszenie: Cybersecurity Network Specialist, Warszawa, wystawia agencja Link Group. Wymagania jak dla półboga: CCNP Security, CCSP, AZ-305, Palo Alto z Panoramą, Azure z ExpressRoute, SASE, Zero Trust, do tego prawo jazdy kat. B i gotowość do latania po Europie. Klient? Tajne przez poufne.

Tyle że praktycznie identyczne ogłoszenie wisi u Vector Synergy i Fabrity, a podobne pozycje krążą u kolejnych dostawców. Ta sama lista certyfikatów, te same "do 10 podróży rocznie". I w jednej z kopii ktoś zapomniał wyciąć zdanie z oryginalnego zamówienia:

"Providing 2nd line support to Frontex system and network users."


No i po ptokach.


A teraz wisienka: na oficjalnej stronie karier Frontexu takiej oferty nie znajdziesz. To krzesło nie istnieje jako praca. Istnieje jako pozycja w umowie ramowej, obsadzana przez tego pośrednika, który pierwszy dowiezie świeże mięso.

Czyli siedziałbyś w budynku agencji unijnej, obok jej etatowców z unijnymi pensjami, dodatkami i wspólnotową emeryturą, robiąc dokładnie tę samą infrastrukturę - tylko jako zasób firmy trzeciej, na BituBi, do w-------a jednym mailem. Unia Europejska. Ta od dyrektyw o godnej pracy. W Polsce zatrudnia przez łańcuszek pośredników jak budka z kebabem studentów na czarno.

Przykład 2: firma za 12 miliardów euro. Dla ciebie 110 zł/h i s--------j

Drugie ogłoszenie: Senior Backend Developer (C# lub Node.js), wystawia agencja Antal. Wymagania: .NET, Node, TypeScript, mikroserwisy, REST, RabbitMQ, Azure Service Bus, SQL Server, PostgreSQL, MongoDB, Redis, Cosmos DB, Azure, Docker, Kubernetes, Linux, CI/CD i płynny angielski. Osiemnaście technologii. Osiemnaście, k---a. Stawka: 110-140 zł/h na B2B.

Klient znowu anonimowy (nowoczesna platforma IoT), ale fingerprinting opisu robi swoje: te same technologie, ten sam middleware dla apek mobilnych i webowych, R&D we Wrocławiu, a w bliźniaczej rekrutacji na testera ktoś zostawił termodynamikę, obieg chłodniczy i pompy ciepła.


Policzmy, bo liczby bolą najbardziej. 140 zł/h razy 168 godzin to 23,5 tys. na fakturze. Odejmij ZUS, podatek i księgową - zostaje 16-17 tys. Każdy dzień urlopu to ponad tysiąc złotych w plecy. Każde L4 z twojej kieszeni. Zero odprawy, zero akcji, zero czegokolwiek. W tym samym czasie senior w dużym big techu w Stanach ma medianę total comp koło 312 tys. dolarów rocznie - baza, bonus, RSU. Koncern z transakcją za 12 miliardów euro na koncie płaci polskiemu seniorowi przez pośrednika grosze, których nie zauważyłby nawet w przypisie raportu kwartalnego. Ty w tym łańcuchu nie jesteś człowiekiem. Jesteś linijką kosztową na fakturze.

Na Zachodzie pracownik. W Polsce faktura

Programista w Niemczech czy Holandii dostaje umowę o pracę, zwykle na czas nieokreślony, z okresem wypowiedzenia, odprawą, płatnym urlopem, chorobowym i radą zakładową, która patrzy korporacji na łapy. W Stanach? Bez bajek: at-will, w-----ć mogą cię z dnia na dzień jak każdego. Tylko że Amerykanin do tego dnia zarabiał kilkaset tysięcy dolarów rocznie z bonusem i RSU, przy dużych layoffach w big techu standardem były odprawy liczone w miesiącach pensji, a ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne szły z etatu. Ryzyko podobne, poduszka nieporównywalna. Polak, robiący dokładnie ten sam ticket w tym samym Jirze dla tej samej korporacji, wylatuje równie szybko - tylko że z faktury: bez odprawy, bez akcji, z własnoręcznie opłaconym ZUS-em, elastycznością i codzienną spowiedzią o 9:00, na której melduje Julce, czy dowiezie story pointy.

Nie jesteś pracownikiem. Jesteś jedną z ponad 229 tysięcy zarejestrowanych w Polsce działalności informatycznych, z których 99% to podmioty poniżej 10 osób. Armia parobków z NIP-em. Kodeks pracy? Nie dotyczy, przecież jesteś przedsiębiorcą. Związki zawodowe? A kto się ma zrzeszać, faktura z fakturą? Przedsiębiorca, k---a. Przedsiębiorca, który ma jednego klienta, siedzi na jego standupach i pyta Julkę o zgodę na urlop we własnej firmie. To nie jest przedsiębiorczość. To pańszczyzna z pieczątką.

"Ale przecież jest odbicie"

Jasne, odbicie. Portale trąbią, że ofert w 2025 było o 44% więcej. Tylko po pierwsze: policz, ile z nich to klony tej samej pozycji wrzucone przez pięć kontraktorni. Odbija się liczba ogłoszeń, nie liczba krzeseł. Po drugie: na jedno ogłoszenie juniorskie przypada dziś średnio 47 aplikacji, a we frontendzie 146. Rok wcześniej na juniorski frontend leciało 370 CV na sztukę. To nie jest rynek pracy. To loteria, w której główną nagrodą jest prawo do z-----------a w sprintach za stawkę, od której pośrednik już odjął swoją dolę. Wygrałeś? Gratulacje.


Dlaczego tak jest

Bo Polska w globalnym IT nie jest miejscem, gdzie się buduje produkty. Jest miejscem, gdzie się wynajmuje roboli. Zachodnia firma nie otwiera tu centrali, tylko delivery center. Nie zatrudnia ludzi, tylko kontraktuje zasoby przez pośredników - bo tak taniej, szybciej i bez brudzenia sobie rąk. Człowieka trzeba zwolnić, wypłacić mu odprawę, tłumaczyć się przed związkami. Fakturę wystarczy przestać opłacać. Nikt nikogo nie zwalnia, po prostu kończy się współpraca z dostawcą. Decyzje zapadają we Frankfurcie, w Palm Beach albo w Amsterdamie. C-level jest zawsze stamtąd. Tu zostaje open space, Julka z laptopem i velocity do dowiezienia.

I dlatego na jedną realną pracę przypada kilka ogłoszeń-pasożytów. Dlatego 56% ofert to "B2B albo w---------j". I dlatego senior z osiemnastoma technologiami w wymaganiach jest wart dla systemu dokładnie tyle, ile jego stawka minus marża. Tani robol popędzany w sprintach. Ani grosza więcej.

Branża IT w Polsce to ściek.


#programista15k #programowanie #pracait #korposwiat #b2b #kryzysit #pracbaza
BlackpillMonster - Dlaczego branża IT w Polsce to ściek

Zrobiłem sobie mały eksperym...

źródło: awq8m5

Pobierz
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@daro1: standardowo to koło 300 zł/hr za seniora
no wiadomo, widełki
zazwyczaj widzę
25-49 usd
i 50-99 usd

licząc $50 to masz ~190zł - to pozycje midowe/juniorowate zazwyczaj, często jakieś bonusy, narzuty chuje muje są, więc za seniora to liczysz pewnie koło 70-80 dolków za godzinę, możesz przejrzeć toptala i popatrzeć ile tam ludzie wołają
  • Odpowiedz
@BlackpillMonster: na Javę mamy jakieś max 10 otwartych stanowisk teraz na całą Polskę, te wszystkie ogloszenia to klony. Jak jest praca zdalna i wpisza kilka miast to tez taka oferta na portalu liczona jest jako kilka. IT upadło.
  • Odpowiedz
@PiesLat2230: To znaczy kontraktornia kasuje standardowo 300 zł/h od klienta za seniora a jakieś 110 zł/h wypłaca z tego programiście, czyli ten pracuje tylko za jakąś 1/3 tego co klient płaci a 2/3 to dolka dla kontraktorni? Jeśli tak to niezłe frajerstwo jak na zakres wiedzy i obowiązków seniora, chociaż to przy tych stawkach w sumie też niemałe pieniądze.
  • Odpowiedz
@daro1: no frajerstwo jest, najlepsza kasa jest z własnego SH a nie produktu xd
inna sprawa to niechęć większych molochów do zatrudniania bezpośrednio kontraktora, zawsze to leci przez toptala albo software housy

co w sumie ma sens, wolisz wystawić na olx albo allegro czy stać na bazarze? podobnie sprawa ma się tutaj, musisz przeniesc caly proces rekrutowania in-house co jest drogie
  • Odpowiedz
@BlackpillMonster: kto robi za 110zl i jest niby seniorem? To są stawki dla przyglupow chyba, albo jakieś ukraińskie kontraktornie nie czy inne hinduskie wymysły. Stawka na jd i tak plus 30 zł zazwyczaj da się wywalczyć, 200+ to minimum dla chłopa z chociaż 3 lata expa
  • Odpowiedz