Wpis z mikrobloga

Byłem teraz na nocnej świątecznej pomocy.
Wchodzę i nikogo na recepcji. Przeszedłem się po korytarzach. W końcu zacząłem pukać na recepcji i ktoś wstał. Lekarz zaprosi do ostatniego gabinetu.
Czekam i słyszę budzik. Za jakieś 10 minut zostałem zaproszony.
Zawsze ta sama śpiewka. Po co pan przyszedł? POZ startuje od 8. Nie wytrzymałby Pan? Tylko ja na POZ muszę czekać 2-3 dni. To o 21 nie mógł Pan przyjść? Zaczęło mnie boleć po 2.
Zawsze trzeba udowadniać słuszność przybycia.
Byłem w życiu 3 razy na nocnej pomocy. 2 razy byłem kompletnie sam na korytarzu. Raz ktoś był przede mną.
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@rvva1: a ja sobie sor chwalę i zawsze miałem wszystko zrobione bez marudzenia. Badania tomograf itp. Można narzekać ale niema tragedii.
  • Odpowiedz
@rvva1: też raz dzwoniąc w drzwi obudziłem ochroniarza, który obudził lekarza, obaj byli w-------i, lekarz powiedział że to mogło poczekać do rana.
  • Odpowiedz