Wpis z mikrobloga

#psiarze #ukraina #wolyn #bandera #upa #socjologia

Mamy do czynienia z dwoma, pozornie odległymi, ale strukturalnie bliźniaczymi kultami. Z jednej strony kult Bandery na Ukrainie, z drugiej kult Psa w Polsce. Mechanizm obronny wyznawców w obliczu faktów jest identyczny.

1. Wyśmiewanie ofiar.

Gdy tylko pojawia się informacja o kolejnym zagryzionym dziecku czy rozszarpanym emerycie, natychmiast wyskakują wyznawcy kultu Psa. Ich pierwszy odruch? Nie współczucie. Nie refleksja. Tylko natychmiastowe przejście do ofensywy i wyśmiewania ofiary. "Pewnie drażnił", "Na pewno biegał i piszczał", "Trzeba było nie oddychać przy piesku". To jest ten sam mechanizm, co gloryfikowanie rzezi wołyńskiej i rechot z "polskich panów" przy każdej rocznicy. Zero empatii, pełne znieczulenie na cierpienie drugiego człowieka, bo w ich zero-jedynkowym świecie to Pies (lub Bandera) jest świętością, przy której ludzkie życie jest co najwyżej przeszkodą. Logika ofiary jest zawsze odwrócona, to ty jesteś winny, że świętość cię skonsumowała.

2. Komunikacja miejska jako przestrzeń aneksji i terroru.

Tu analogia jest wręcz namacalna. Wchodzisz do autobusu, mała Ukraina, tfu, mała psiarnia. Siedzenia zajęte przez kudłate psie dupska, często bez kagańca, właściciel patrzy na ciebie wyzywająco, jak UPA-owiec na polską wieś w 43. Próbujesz zwrócić uwagę, że to jednak miejsce dla ludzi, że dziecko się boi, że alergik się dusi? Od razu słyszysz "A pana ktoś tu zapraszał?", "Mój Azorek ma większe prawa, bo jest członkiem rodziny". To jest ta sama bezczelność, to samo poczucie bezkarności i zastępowanie zastanej, normalnej przestrzeni swoją, wrogą wobec tubylców przestrzenią kulturową. Autobus nie jest już dla pasażerów, tylko dla wyznawców i ich włochatych bożków.

3. Wielka Substytucja, czyli zastępowanie Polaków.

Demografia nie kłamie. Polski przyrost naturalny leży i kwiczy, za to przyrost... psi jest rekordowy. Już więcej jest w Polsce psów niż dzieci. Zastępujemy Polaków psami. Zastępujemy rodziny "psimi rodzinami". Zastępujemy place zabaw wybiegami dla psów (często budowanymi za publiczne pieniądze, kosztem tych pierwszych). To jest ta sama logika, co zastępowanie polskich pracowników tańszymi Ukraińcami, ale w warstwie emocjonalnej i demograficznej. Zamiast inwestować w przyszłość narodu, inwestujemy w karmę, weterynarzy i designerskie ubranka dla czworonogów. "Psiarze" dokonują cichej, oddolnej wymiany populacji. Zamiast kołyski, legowisko. Zamiast śmiechu dziecka na osiedlu, ujadanie i wycie. Naród wymiera, a oni się z tego cieszą, bo przecież "psy są lepsze od ludzi". Banderyzm też zastępował polskość ukraińskością, często w sposób krwawy i ostateczny. Tu mamy wersję soft, na karmę i smycz.

Podsumowując,To nie miłość do zwierząt, to nienawiść do ludzi zamaskowana psim merdającym ogonem. Dowód? Wystarczy napisać jednego posta krytykującego psy. Reakcja wyznawców będzie szybsza i bardziej wściekła niż SBU na wzmiankę o Wołyniu.
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Pięknie pokazałeś jak masz w dupie ofiary rzezi wolynskiej i używasz ich cierpień żeby prowadzić swoją chorą wojenkę z psami.
  • Odpowiedz