Wpis z mikrobloga

Jakiś czas temu zrozumiałem, że w kwestii zarobków chyba nie da się osiągnąć trwałego spełnienia. #przemyslenia

W trakcie studiów postawiłem sobie cel: chciałem zarabiać więcej niż 8 000 zł miesięcznie. Wtedy była to kwota wyższa nawet od mocno zawyżanej przez statystyki średniej krajowej. Po kilku latach doszedłem do momentu, w którym stawkę, o której kiedyś marzyłem, pomnożyłem kilkukrotnie. Mimo to głowa działa w taki sposób, że natychmiast stawia kolejne, jeszcze ambitniejsze cele.

Najpierw chcesz więcej zarabiać. Później pojawia się pomysł na inwestycję. Gdy już się w nią pakujesz, zaczynasz odczuwać presję, żeby jak najszybciej zaczęła przynosić zyski. I tak bez końca. Kiedyś myślałem, że zarobki na poziomie 10–15 tys. zł wystarczą, żeby być szczęśliwym. Dzisiaj wiem, że to nieprawda. Przynajmniej wtedy, gdy całe poczucie satysfakcji uzależniamy wyłącznie od pieniędzy.

Nawet znacznie wyższe zarobki nie dają trwałego spełnienia. Przez chwilę jest satysfakcja, a później nowa kwota staje się normalnością.

Kiedyś zastanawiałem się, jak to możliwe, że piłkarze zarabiający ogromne pieniądze nadal szukają szybkich sposobów na zarobek i często również na ich utratę (h----d). Teraz chyba w końcu toi rozumiem. Dopóki człowiek nie ustawi sobie innych priorytetów, nawet osiągnięcie #fire może nie dać mu oczekiwanej satysfakcji. To, co kiedyś byłoby spełnieniem marzeń, na przykład 8–10 tys. zł miesięcznego dochodu pasywnego, może przestać cieszyć, gdy wcześniej przyzwyczaisz się do zarabiania cztery czy pięć razy więcej.

I taka jest chyba smutna prawda: bardzo trudno jest zaspokoić własną głowę, jeśli chodzi o zarabianie „wystarczającej” ilości pieniędzy.
Bez ustawienia sobie granicy zawsze pojawi się kolejny cel, kolejna inwestycja i kolejny poziom, który rzekomo ma wreszcie dać spokój.

Czy ktoś z Was też zderzył się z tym problemem i z niego w jakiś sposób wyszedł?
Zauważyłem, że niezależnie ile bym zarabiał, ciągle jest to niewystarczające i robię wszystko, aby zapewnić sobie pasywny dochód, na poziomie obecnych zarobków w przyszłości. Jest to o tyle dziwny przypadek, że jeszcze kiedyś powiedziałbym, że obecny stan, powinien dać mi już spokój - a tworzy się presja, aby zapewnić sobie przyszłośc na poziomie, który obecnie mam. (Tj. strach przed upadkiem)

#gownowpis #pieniadze
Yakooo - Jakiś czas temu zrozumiałem, że w kwestii zarobków chyba nie da się osiągnąć...

źródło: vector-cartoon-illustration-businessman-chasing-money-fishing-rod-attached-to-his-back-stick-figure-drawing-conceptual-162045488

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Yakooo: do czasu az uswiadomisz sobie ze masz policzony czas na tym świecie. Jest taka fajna wizualizacja ile tygodniu juz przezyles, i ile srednio ci zostalo :)
  • Odpowiedz
@Yakooo: Kolega z podstawowki mi opowiadal jak jego dziadek buduje piata szope na opal na zime, Mimo ze 1-2 zuzywa co roku.
Bo sie przygotowuje do mega zimy, Ktora nigdy nie nadeszla.
No ale on mial cel, i byl dumny jak zapelnil ta kolejna szope drewnem pocietym i porabanym na kawalki, wysuszonym.
  • Odpowiedz
  • 0
@lukastrz: Już dawno sobie to uświadomiłem, dlatego też zapierdzielam jak najwięcej, aby spełniać swoje marzenia.

Może niedawno, bo w tym roku - dowiedzialem się, że jestem w grupie bardzo podwyższonego ryzyka raka jelita grubego, wiec to pewnie kwestia czasu, że przyjdzie też na mnie. To jeszcze bardziej mnie pcha do tego, aby w jak najbliższym czasie osiągnąć FIRE i żyć chwilą.
  • Odpowiedz
obecny stan, powinien dać mi już spokój - a tworzy się presja


@Yakooo: wyraźnie Twój problem nie jest finansowy ani strategiczny tylko psychiczny.
Jeśli chcesz zaznać spokoju musisz popracować nad swoimi fobiami, może szukać pomocy psychologa.
Jest wielu takich jak Ty którzy nie są w stanie o przestać gromadzić, taki hoarding potrafi być chorobą
  • Odpowiedz