Aktywne Wpisy

janek_kombajnista +186
Jestem tak stary, że pamiętam jak ludzie próbowali oszukiwać budki telefoniczne naklejając na pasek magnetyczny karty telefonicznej kawałek taśmy magnetofonowej z discopolo albo zamalowując pasek lakierem do paznokci.
A w szkołach prawdziwi hackerzy od telekart skupowali karty od 1zl żeby je nagrywać impulsami bardziej zaawansowanym sprzętem.
#gimbynieznajo
A w szkołach prawdziwi hackerzy od telekart skupowali karty od 1zl żeby je nagrywać impulsami bardziej zaawansowanym sprzętem.
#gimbynieznajo
źródło: KARTA-TELEFONICZNA-TP-S-A-NR-204-KOMERTEL-II-Operator-TP
Pobierz
Krolowa_Nauk +90
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...





W firmie, z którą współpracuje, jakoś od początku roku trwa tworzenie narzędzia w trybie "vibe-coding", narzędzia które ma zastąpić najbardziej podstawowy SaaS jaki można sobie wyobrazić, trochę w myśl zasady, że po co za coś płacić miesięcznie, skoro można to zwajbować. Oczywiście to nie jedyny cel, celem też jest sprawdzenie w praktyce jak wygląda taki proces, nauka i wyciągnięcie wniosków na przyszłość.
Mamy lipiec, narzędzie dalej nie zastąpiło płatnego rozwiązania, mimo, że jego funkcjonalności można by spokojnie napisać w 2 miechy bez vibe-codowania, a prototyp powstał bardzo szybko. Problemy pojawiają się tam, gdzie większość mogła się spodziewać - bardzo długie QA, problemy z zapewnieniem stabilności i niezawodnego dostępu do danych, bezpieczeństwo, szybkość działania, nakład na infrastrukturę.
Mimo tego, że firma ma w swoich szeregach fachowców zarówno od strony dewelopmentu, jak i infrastruktury, mimo tego, że takie funkcjonalności można było bez problemu napisać całkowicie bez AI pewnie w dwa miechy, to czas do pełnego wdrożenia i zastąpienia płatnego rozwiązania kilkukrotnie się wydłuża. Do tego dołóżmy czas zaangażowanych w tworzenie + koszty tokenów = pewnie starczyłby na dość długie pokrywanie kosztów płatnego rozwiązanie.
Teraz na tym przykładzie pomyślmy, że dużo większe organizacje czy korporacje mają wymienić płatne rozwiązania na stworzone we własnym zakresie, i to nie jakiś proste oprogramowanie do bardzo podstawowej czynności, które nie jest spięte z niczym więcej, tylko duże systemy, które "wsiąkły" w firmę. Nawet jeśli dana firma ma dział, który może to robić wewnętrznie, to sam kod tych rozwiązań nigdy nie był i nie będzie najważniejszy. Koszt jego wytworzenia spadł drastycznie, jednak dalej pozostaje koszt bezpieczeństwa, implementacji, decyzyjności, migracji, szkolenia kadry, infrastruktury, stabilności, utrzymania, dostęp do danych. Jaki zakres musimy wziąć pod uwagę, by to się spięło finansowo? Przecież nie we wszystkich firmach, które pójdą tą ścieżką wartością dodaną będzie know-how, który uzyskali, większości zależy tylko i wyłącznie na zaoszczędzeniu pieniędzy vs. rozwiązanie zewnętrzne.
Z drugiej strony, by nie było tak kolorowo, trzeba przyznać, że obecnie najlepsze modele (które np. nie były dostępne na początku prac nad wspomnianym narzędziem) są znacznie lepsze pod kątem rezultatów, niż te kilka miesięcy temu w formule "one shot". Praca z Fable przy vibe-codowanych rozwiązań, z jednoczesnym zachowaniem standardów w kodzie, jest na prawdę imponująca i nie można tego lekceważyć, np. pod kątem inwestowania w SaaSy, które nie mają aż takiej "fosy" i są łatwiejsze do wymiany w organizacjach. Nawet nie chodzi o to, że każda firma zwajbkoduje sobie takie rozwiązanie sama, ale o to, że konkurencja może być coraz większa i będzie to wpływało na marże.
Sam obecnie żadnego stricte SaaS w portfelu nie mam, mam trochę IBM i wincej UBERa (jeśli liczymy go w jakimś stopniu do saas), ale gdybym miał jakiś wybrać to moje główne kryteria opierałbym na trudności zastąpienia danego narzędzia w organizacji + fosie w postaci danych, które ciężko zdobyć. Oprócz tego coraz bardziej myślę nad pójściem w Gitlaba czy Atlassian, głównie pod kątem zwiększenia zapotrzebowania na repozytoria i automatyzacje procesów. To + hyperscalerzy chmurowi, to kierunki mej obecnej analizy.
Biorę po 100zł z konta każdej drużyny i słucham kontrargumentów i spojrzenia z innej perspektywy na moje wymysły.
#gielda #programista15k #programowanie
No i to nie jest
AI za dużo nie zmieniło w naszej pracy, bo nadal mamy duży nacisk na jakość kodu i review.
A rozwiązań takich jak ServiceNow na 100% nie będziemy zastępować, to się nie kalkuluje. Mamy specyficzne potrzeby, gdzie wewnętrzne aplikacje się sprawdzają, a tam gdzie istnieje coś
Już teraz, częśto lepszy rezultat można otrzymać np. zamiast robić coś jednym agentem na Fable, to ustawić 3 agentów na Sonecie i
Tak jak o tym wspomniałeś, nie jest to proces łatwy i nie da się go zrobić ot, tak, z uwagi na to, że pewnie w dużej mierze wiele rzeczy było budowane właśnie wokół danego narzędzia niejednokrotnie będącego kręgosłupem procesów, a jego wdrożenie też swoje kosztowało.
Upadek
Najbardziej pocieszne są osoby, które w przeszłości nie kodowały i teraz wszystko samodzielnie "vibują" ;). Do pierwszej aktualizacji frameworka/systemu :D.
Nie wiem, ja koduje od 30 lat i samo tworzenie softu nigdy nie było jakoś wybitnie wymagające/trudne. Bardziej nużące. Wiadomo, wiele
Wydaje mi się, że główną niepewnością w kontekście SaaSów nie jest to, czy będzie można je zastąpić domową apką z AI, ale to czy są w stanie utrzymać lub zwiększyć zysk jednocześnie konwertując model pricingu
kwestia ServiceNow - nie analizowałem nigdy głębiej tej spółki, więc tutaj pewnie nie powiem nic ciekawego, dla mnie oni
Sam to przeszedłem.
Dodam że przewaga saasa nad rozwiazaniem wewnetrznym jest mozliwa specjalizacja pracownikow. Saas ktory obsluguje np 100 firm moze spokojnie miec dzial zajmujacy sie tylko strona teoretyczna, prawna czy jakas inna rozwiazania.
Firma ktora sama sobie taka funkcjonalnosc postawi nie bedzie miala zasobow na cos takiego jesli spodziewa sie takich
czasami te rozwiązania, które są na pozór proste są proste, dlatego że ktoś je tak zaprojektował żeby ukrywały cale skomplikowanie systemu, no ale rozumie to John z Ameryki, i Wolfgang
źródło: IMG_4128
PobierzGeneralnie taka
@krzysiek-wr: gdy johnowi z ameryki i wolfgangowi z niemiec zaswieca sie koszty w excelu na czerwono to jest mistycyzm, spotkanie ze stworcą gdy wydarzy sie to polakowi to jest polaczkiem smieciem