Wpis z mikrobloga

Luźne przemyślenia o przyszłości SaaS pod kątem giełdy i nie tylko:

W firmie, z którą współpracuje, jakoś od początku roku trwa tworzenie narzędzia w trybie "vibe-coding", narzędzia które ma zastąpić najbardziej podstawowy SaaS jaki można sobie wyobrazić, trochę w myśl zasady, że po co za coś płacić miesięcznie, skoro można to zwajbować. Oczywiście to nie jedyny cel, celem też jest sprawdzenie w praktyce jak wygląda taki proces, nauka i wyciągnięcie wniosków na przyszłość.

Mamy lipiec, narzędzie dalej nie zastąpiło płatnego rozwiązania, mimo, że jego funkcjonalności można by spokojnie napisać w 2 miechy bez vibe-codowania, a prototyp powstał bardzo szybko. Problemy pojawiają się tam, gdzie większość mogła się spodziewać - bardzo długie QA, problemy z zapewnieniem stabilności i niezawodnego dostępu do danych, bezpieczeństwo, szybkość działania, nakład na infrastrukturę.

Mimo tego, że firma ma w swoich szeregach fachowców zarówno od strony dewelopmentu, jak i infrastruktury, mimo tego, że takie funkcjonalności można było bez problemu napisać całkowicie bez AI pewnie w dwa miechy, to czas do pełnego wdrożenia i zastąpienia płatnego rozwiązania kilkukrotnie się wydłuża. Do tego dołóżmy czas zaangażowanych w tworzenie + koszty tokenów = pewnie starczyłby na dość długie pokrywanie kosztów płatnego rozwiązanie.

Teraz na tym przykładzie pomyślmy, że dużo większe organizacje czy korporacje mają wymienić płatne rozwiązania na stworzone we własnym zakresie, i to nie jakiś proste oprogramowanie do bardzo podstawowej czynności, które nie jest spięte z niczym więcej, tylko duże systemy, które "wsiąkły" w firmę. Nawet jeśli dana firma ma dział, który może to robić wewnętrznie, to sam kod tych rozwiązań nigdy nie był i nie będzie najważniejszy. Koszt jego wytworzenia spadł drastycznie, jednak dalej pozostaje koszt bezpieczeństwa, implementacji, decyzyjności, migracji, szkolenia kadry, infrastruktury, stabilności, utrzymania, dostęp do danych. Jaki zakres musimy wziąć pod uwagę, by to się spięło finansowo? Przecież nie we wszystkich firmach, które pójdą tą ścieżką wartością dodaną będzie know-how, który uzyskali, większości zależy tylko i wyłącznie na zaoszczędzeniu pieniędzy vs. rozwiązanie zewnętrzne.

Z drugiej strony, by nie było tak kolorowo, trzeba przyznać, że obecnie najlepsze modele (które np. nie były dostępne na początku prac nad wspomnianym narzędziem) są znacznie lepsze pod kątem rezultatów, niż te kilka miesięcy temu w formule "one shot". Praca z Fable przy vibe-codowanych rozwiązań, z jednoczesnym zachowaniem standardów w kodzie, jest na prawdę imponująca i nie można tego lekceważyć, np. pod kątem inwestowania w SaaSy, które nie mają aż takiej "fosy" i są łatwiejsze do wymiany w organizacjach. Nawet nie chodzi o to, że każda firma zwajbkoduje sobie takie rozwiązanie sama, ale o to, że konkurencja może być coraz większa i będzie to wpływało na marże.

Sam obecnie żadnego stricte SaaS w portfelu nie mam, mam trochę IBM i wincej UBERa (jeśli liczymy go w jakimś stopniu do saas), ale gdybym miał jakiś wybrać to moje główne kryteria opierałbym na trudności zastąpienia danego narzędzia w organizacji + fosie w postaci danych, które ciężko zdobyć. Oprócz tego coraz bardziej myślę nad pójściem w Gitlaba czy Atlassian, głównie pod kątem zwiększenia zapotrzebowania na repozytoria i automatyzacje procesów. To + hyperscalerzy chmurowi, to kierunki mej obecnej analizy.

Biorę po 100zł z konta każdej drużyny i słucham kontrargumentów i spojrzenia z innej perspektywy na moje wymysły.

#gielda #programista15k #programowanie
  • 29
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@clrshck: jak dla mnie istotny jest koszt tokenów. Fable jest naprawdę dobry, ale żre tokeny jak porąbany. Na dziś tokeny są bardzo mocno subsydiowane i sprzedawane przez firmy AI poniżej kosztów. Nieuniknionym jest, że koszt pójdzie w górę. Nie wiem czy jest to ekonomicznie opłacalne koniec końców.
  • Odpowiedz
@clrshck: powiem tak, pracuję w firmie która oferuje oprogramowanie saas, i nie widzę żadnej spadkowej dynamiki. Powiem więcej, jest zupełnie odwrotnie. Ludzie zapominają że saas to nie tylko program, a pełen zestaw gotowych rozwiązań, od oprogramowania, know-how, wsparcie 24/7, po cyber-sec, hosting, backup. Klient kupuje to po to żeby mieć spokój i czuć się zaopiekowany. I tego AI (póki co) nie zastąpi.
  • Odpowiedz
@clrshck: z mojej perspektywy firmy produktowe nie mają czasu na tworzenie własnego backoffice. Po co im własną jira, servicenow? Przecież to wymaga kolejnych zespołów od wdrożenia po prawo, know-how xd w ogromnych firmach nawet nie ma o tym mowy, bo po prostu oszczędzenie kilku milionów nawet żeby mieć własną jire to dla nich grosze, strata czasu i masa nowych problemów, które przerzucają na zewnętrznego dostawcę
No i to nie jest
  • Odpowiedz
@clrshck: Rynek chyba zapomina że SaaSy też mają dostęp do AI. Jeśli jakieś korpo chce napisać np. swój system do ticketów to może mu to zająć całe miesiące, zrobią coś z dość podstawową funkcjonalnością, a w międzyczasie takie ServiceNow już ma już wrzuconych agentów AI, który na podstawie ticketów robi bazę wiedzy i kompendium rozwiązywania ticketów. Fosa też jest nie do przejścia, ServiceNow ma już pokłady wiedzy, rozwiązanych ticketów, przechodzi
  • Odpowiedz
  • 4
@chamik: z tym kosztem tokenów mam mega rozkminę, z jednej strony jest tak jak napisałeś i firmy nawet dokładają do interesu w modelach subskrypcji planów i jak przestaną to koszta znacząco wzrosną. Z drugiej strony mamy coraz tańsze modele z zachowaniem przyzwoitej jakości - chociażby wyniki wczoraj opublikowanego modelu METY w benchmarkach. Z trzeciej strony w pewnym momencie to musi przejść częściowo na modele działajace bezpośrednio na sprzęcie, oczywiście nie
  • Odpowiedz
@dzony77: Dokładnie tak. Z tego co widzę u siebie jak i w innych firmach, każdy skupia się na tym jak wykorzystać AI do zwiększenia produktywności, ulepszenia własnego produktu, procesów, ogólnie żeby wybić mocniej swój biznes. Nikt nie zaprzęga najlepszych programistów żeby przepisywać system HR czy jirę na nowo XD
  • Odpowiedz
@clrshck: to ja z innej strony - pracuje w bardzo dużym korpo, nie związanym z software i piszemy aplikacje na własne potrzeby od kilkudziesięciu lat.

AI za dużo nie zmieniło w naszej pracy, bo nadal mamy duży nacisk na jakość kodu i review.
A rozwiązań takich jak ServiceNow na 100% nie będziemy zastępować, to się nie kalkuluje. Mamy specyficzne potrzeby, gdzie wewnętrzne aplikacje się sprawdzają, a tam gdzie istnieje coś
  • Odpowiedz
@clrshck: śmierć saasow nie nastąpi w najbliższym czasie a to że każdy sobie stworzy swoje narzędzie to żart. Już to widziałem tak wiele razy na przestrzeni mojej pracy w IT że głowa mała. Nawet nie wiem czemu ludzie w to wierzą. Każda firma w której pracowałem zawsze kończyła na kupowaniu off-the-shelf software dlatego że budowanie narzędzi samemu ma jedną gigantyczną wadę: nikt tych narzędzi poza firmą nie zna a jedyne
  • Odpowiedz
@chamik: @clrshck: moim zdaniem koszt tokenów będzie z czasem spadał, a te "gorsze" modele są coraz lepsze. Firmy z czasem powinny też lepiej obchodzić się z dopasowaniem zadania do modelu np. jak masz rozkminić architekturę nowego systemu - Fable, jak masz zrobić refactoring kodu - Sonnet.
Już teraz, częśto lepszy rezultat można otrzymać np. zamiast robić coś jednym agentem na Fable, to ustawić 3 agentów na Sonecie i
  • Odpowiedz
@clrshck: Dzięki za insiderskie info. Zapewne firma, w której pracujesz nie jest jedyną, która eksperymentuje z developmentem własnych narzędzi, które mają zastąpić płatne subskrypcje.

Tak jak o tym wspomniałeś, nie jest to proces łatwy i nie da się go zrobić ot, tak, z uwagi na to, że pewnie w dużej mierze wiele rzeczy było budowane właśnie wokół danego narzędzia niejednokrotnie będącego kręgosłupem procesów, a jego wdrożenie też swoje kosztowało.

Upadek
  • Odpowiedz
@clrshck: Przewagą SaaS nie jest sam soft. Dla większości saasów da się go zbudować taniej wewnętrznie niż 1-2 lata płacenia abo. Przewagą SaaS jest infrastruktura, support, dokumentacja, stabilność etc.
Najbardziej pocieszne są osoby, które w przeszłości nie kodowały i teraz wszystko samodzielnie "vibują" ;). Do pierwszej aktualizacji frameworka/systemu :D.

Nie wiem, ja koduje od 30 lat i samo tworzenie softu nigdy nie było jakoś wybitnie wymagające/trudne. Bardziej nużące. Wiadomo, wiele
  • Odpowiedz
@clrshck: @dzony77: Z komentarzy widzę, że ewidentne jest to, że SaaSy są niemal nie do zastąpienia, ale to nie tak, że tylko my jesteśmy tacy mądrzy, a debile w funduszach wieszczą ich koniec.

Wydaje mi się, że główną niepewnością w kontekście SaaSów nie jest to, czy będzie można je zastąpić domową apką z AI, ale to czy są w stanie utrzymać lub zwiększyć zysk jednocześnie konwertując model pricingu
  • Odpowiedz
  • 1
@rakaniszu: no w komentarzach jest nawet bardziej radykalnie niż sam uważam :D tak jak pisałem w głównym poście - wycięcie zewnętrznych SaaS w wielu organizacjach będzie praktycznie niemożliwe, ale sam sobie wajbuje rozwiązania, za które musiałbym normalnie kilka dolców miesięcznie płacić i widzę potencjał w tym obszarze, szczególnie dla mniejszych zespołów.

kwestia ServiceNow - nie analizowałem nigdy głębiej tej spółki, więc tutaj pewnie nie powiem nic ciekawego, dla mnie oni
  • Odpowiedz
@clrshck: Dopiero jak człowiek spróbuje takiego SaaSa zrobić samemu to się orientuje że kod to najprostsza część zwykle.
Sam to przeszedłem.

Dodam że przewaga saasa nad rozwiazaniem wewnetrznym jest mozliwa specjalizacja pracownikow. Saas ktory obsluguje np 100 firm moze spokojnie miec dzial zajmujacy sie tylko strona teoretyczna, prawna czy jakas inna rozwiazania.
Firma ktora sama sobie taka funkcjonalnosc postawi nie bedzie miala zasobow na cos takiego jesli spodziewa sie takich
  • Odpowiedz
@clrshck: mieliśmy takiego klienta (nawet z Polski) który mówił coś w stylu żeby dać zniżkę, bo on rozważa swoje wewnętrzne narzędzie, daliśmy zniżkę, bo korzystał od 8 lat, po 4 miesiącach wrócił ( ͡° ͜ʖ ͡°)

czasami te rozwiązania, które są na pozór proste są proste, dlatego że ktoś je tak zaprojektował żeby ukrywały cale skomplikowanie systemu, no ale rozumie to John z Ameryki, i Wolfgang
krzysiek-wr - @clrshck: mieliśmy takiego klienta (nawet z Polski) który mówił coś w s...

źródło: IMG_4128

Pobierz
  • Odpowiedz
To nie jest tak, że wszyscy to debile, a my mądrzy. Pamiętajmy, że firmy SaaS były wyceniane 80-90 X PE, także spadek do 20-30 X PE, to może być urealnienie wyceny. To była bańka na duration i teraz się racjonalizuje niezależnie od AI. Mam wrażenie, że przeważają w wątku #programista15k a ja nie programista, tylko ekonomista, także sory, jak coś popieprzę softwarowo, bo się mogę na tym nie znać.

Generalnie taka
  • Odpowiedz
czasami te rozwiązania, które są na pozór proste są proste, dlatego że ktoś je tak zaprojektował żeby ukrywały cale skomplikowanie systemu, no ale rozumie to John z Ameryki, i Wolfgang z Niemiec. Polaczek wie lepiej


@krzysiek-wr: gdy johnowi z ameryki i wolfgangowi z niemiec zaswieca sie koszty w excelu na czerwono to jest mistycyzm, spotkanie ze stworcą gdy wydarzy sie to polakowi to jest polaczkiem smieciem
  • Odpowiedz