Wpis z mikrobloga

Siedzę w tym hobby już kilka lat i przez ten czas miałem albo testowałem sporo typowych „zimowców”: Naxos, Herod, Side Effect, Angels’ Share, Grand Soir, Creed Delphinus, Noir Extreme, Spicebomb Extreme, Carlisle, Oajan, Tobacco Vanille, Blond Amber, By the Fireplace i różne inne słodsze, cięższe klimaty.

Ostatnio zdałem sobie sprawę, że praktycznie ich nie używam. Potrafię docenić ich jakość i klimat, ale na co dzień nie dają mi takiej radości, a często wręcz zaczynają mnie męczyć. Myślałem, że z Naxosem jest inaczej bo bardzo go lubię, ale finalnie też nie wyobrażam sobie nosić go kilka dni z rzędu.

Z kolei świeżaki typu Aventus Cologne, Reflection Man, Imagination, Tygar, Aqua de Dora, Torino21 czy Virgin Island Water zużyłem więcej w 2–3 tygodnie niż Naxosa przez kilka lat. Po prostu cały czas po nie sięgam i lepiej się w nich czuję.

Coraz bardziej zastanawiam się, czy nie pozbyć się większości cięższych zapachów i nie zostawić głównie świeżych?
Tylko czym wtedy psikać się jesienią i zimą?

Macie podobnie? I możecie polecić coś na jesień/zimę, co nie jest ciężko słodkie i ulepkowe, tylko bardziej świeże, eleganckie i komfortowe w noszeniu? Może coś pośrodku?
( ͡° ͜ʖ ͡°)

#perfumy
Gontareek - Siedzę w tym hobby już kilka lat  i przez ten czas miałem albo testowałem...

źródło: AD1DEE84-7B02-4921-A1AD-754FE73465BB

Pobierz
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Gontareek: To chyba masz na odwrót od 90 % perfumomaniakow. Ja wolę 'zimowce' i zazwyczaj wiekszość z tego co się spotykałem to się cieszy jak idzie jesień albo zima, chociaż ja sie psikam tak jak mi się podoba, nie patrzę na pory roku. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
@Gontareek: ja uwielbiam starsze wypusty, które trącą myszką, są ciężkie i z ogonem, ale trochę wstydzę się je nosić latem, bo zaduszam otoczenie, na lato przerzuciłam się na rzeczy typu barenia czy chanel 19, bo przecież ile można, ale do cytrusów nigdy się nie przekonam, nienoszalne dla mnie
  • Odpowiedz
@Gontareek: No ja po sarkoidozie mam identycznie. Lubię sobie powąchać cięższe kompozycje z nadgarstka, korka, a nawet fajnie czuć je np. na ubraniach, gdy zostaną na kurtce czy szaliku w dry downie. Na co dzień sięgam jednak właśnie po daily albo świeżaki. Nawet zimą.
Na ten moment tak było poprzedniej zimy. Liczę, że jeszcze mi się to zmieni :)
  • Odpowiedz
@Gontareek: Ja podobnie jak @Yeahido dużo bardziej wolę zimowce, najlepiej jakieś totalne słodziaki, przesłodzone do porzygu, serio ( ͡º ͜ʖ͡º)

Tak w ogóle to ostatnio myślałem o napisaniu identycznego wpisu tylko na temat letnich świeżaków. Latem ciężko mi się zdecydować co założyć danego dnia bo ogólnie średnio lubię letniaki, a niektóre polecane i lubiane perfumy np. ADG czy L'Eau d'Issey Pour Homme są dla
  • Odpowiedz
@Gontareek: w moim sercu tylko jesieniaczki i zimowce, mam wrażenie że tam perfumiarz ma większe pole do popisu niż w letniaczkach. Na okres wiosna-lato mógłbym zostawić sobie z 2 zapachy i by mi starczyło. Zresztą niektóre jesieniaczki/zimniaczki też dobrze leżą także w chłodniejsze wiosenne i letnie wieczory
  • Odpowiedz
@Gontareek: mam to samo co ty. Jeszcze jest u mnie taki problem, że w pracy w kołchozie ciężko się chodzi z naxosem czy innym ciężkim, słodkim zapachem.
  • Odpowiedz
@Gontareek Raczej świeżaki, bo jestem dużym fanem nut, które pachną jak cytrusy czy świeże pranie, głównie ze względu na to, że takie zapachy raczej nie przytłaczają, choć z drugiej strony jak coś się trafi takiego mocniejszego z tytoniem czy słodszego z cynamonem i jednocześnie nie dusi to też mi podchodzą.
  • Odpowiedz
@Gontareek: tak jak sobie policzyłem świeższe do cięższych to +/- 12/32. Kiedyś w sumie więcej jak miałem jakieś SWY itd. ale właśnie fakt że wolę świeżaki sprawiał że po niektóre pozycje mało sięgałem
  • Odpowiedz
@Gontareek: Mam wrażenie, że wśród ciężkich zimowców łatwiej znaleźć ciekawe perfumy o niespotykanych nutach. Podobnie jak @Marmite uważam, że to właśnie w takich kompozycjach perfumiarze mogą w pełni pokazać swój kunszt.

Jednocześnie sam uwielbiam letniaczki i 90% moich ulubionych perfum to właśnie świeże, letnie zapachy. W ciągu dnia sprawiają, że gdy tylko je poczuję, od razu robi mi się raźniej. Zimowce natomiast najbardziej lubię nosić i czuć wieczorem, kiedy
  • Odpowiedz
@Gontareek: jeżeli chodzi o mainstream i niszę to w zasadzie bez różnicy, lubię zimowe i letnie praktycznie tak samo.

Co do kwestii arabiage to zdecydowanie wolę świeże zapachy. Nawet gdy lekko odstają jakością to jest szansa użyć ich przy jakiejś aktywności fizycznej (siłka, rower), na zakupy czy na działkę. Araby na zimę już nie są takie uniwersalne. Albo siądą i używasz ich na równi z mainstreamem, albo leżą i kurzą
  • Odpowiedz