Wpis z mikrobloga

42 662,47 - 5,13 - 13,72 - 14,12 - 11,05 - 7,11 - 21,37 - 21,37 - 10,31 - 9,01 = 42 549,28

No kurna nad Morskim Okiem, a gdzie? xD

Tak - może i w tygodniu były nudy, ale najlepsze zachowałem na weekend (ʘʘ)

W tygodniu leń śmierdzący (a przy tym powolny), raz nawet do dychy mi się nie chciało dociągnąć. Ale cały czas z tyłu głowy miałem myśl "luzik, jest weekend będzie fajnie".

I BYŁO FAJNIE ( ͡ ͜ʖ ͡)

W sobotę, mimo że nie powinienem, postanowiłem polecieć spokojny papatonik, dopiero pierwszy w tym miesiącu (mammamia, jakiś dramat). A dlaczego nie powinienem był?

Bo w niedzielę były zawody!

I to nie byle jakie - XIII bieg im. Zamoyskiego, z Palenicy do Morskiego Oka! ()

Kiedyś marzyłem o tym biegu - cudne widoki, fajna krótka trasa z małym przewyższeniem (10 km, 400m up) - ale zawsze mi się nie chciało tak szaleć, bo bieg startuje z Palenicy o 7:30, co oznacza nocleg w Zakopanem albo nieludzką pobudkę. Z biegiem lat definicja nieludzkiej pobudki uległa u mnie lekkiemu zniekształceniu - i gdy dwa lata temu zobaczyłem że można się zapisać i w dodatku ma to być ostatnia edycja tego biegu (jakieś przepychanki z TPN), to się od razu zapisałem. Poleciałem razem z koleżanką, było super, zmieściłem się poniżej godziny (58 minut z groszami) i byłem bardzo zadowolony. I smutny, bo spodobał mi się ten bieg.

No i jakoś na początku 2026 zajrzałem czy coś się zmieniło - a tu zapisy! (ʘʘ) Od razu się zapisałem i zacząłem pisać po znajomych czy ktoś do mnie dołączy. No i wstępnie dwie koleżanki się zgodziły, potem jedna odpadła, a ostatnio odpadła i druga ( ͡° ʖ̯ ͡°) Nic to, miało być fajnie i będzie fajnie! ( ͡ ͜ʖ ͡)

Co się robi gdy trzeba odebrać pakiet startowy w Palenicy Białczańskiej o 7 rano? Wcześnie idzie spać i wyjeżdża z Krakowa o 5 rano. Dlatego wdrożyłem plan, z tą drobną różnicą że poszedłem spać o 1:30 xD

Cudem się obudziłem o tej 4:07, wykąpałem się, wymyłem zęby i poleciałem szykować sobie śniadanko. Potem szybki check wszystkich elementów listy do wyjazdu, sprint do samochodu i równą godzinę po pobudce wyruszyłem. Droga spoko, ale przez większość trasy lało więc nie szarżowałem. Potem już ostatni stres - otworzy się szlaban na parkingu czy się nie otworzy? (xx) Uff, otworzył się, a ja sobie elegancko zaparkowałem i poleciałem po pakiet. Pakiet skromny, ale nie po to przybyłem (ʘʘ) Jeszcze wizyta w Krainie Tysiąca Smro...Zapachów na skraju parkingu i lekki niczym sumienie OJ Simpsona potuptałem na start.

Zaczęło kropić. "Hehe, będzie kąpiel w pakiecie".
Kropiło coraz mocniej. Zaczęło niemalże lać. "He... he... no z cukruśny nie są, nie?"

No i start! Dziki pooooszły, my szaraczki za nimi. Tak przez niemal kilometr, gdzie nastąpiła nawrotka do startu, a od startu z powrotem tą samą trasą. Cóż, ktoś kiedyś stawiając parking nie pomyślał że ludzie będą chcieli dychę polecieć xD

Biegło się fajnie. Deszczyk chłodził, wody nie trzeba było uzupełniać, trasa luksusowa, z lekkimi podbiegami i chwilowymi wypłaszczeniami. Z mozołem udało mi się parę osób wyprzedzić, ale bez szaleństw - tym bardziej że pod koniec, gdzie jest wypłaszczenie a nawet z górki, dwóch gości mnie wyprzedziło. Jak zwykle w trakcie biegu zastanawiałem się po co mi te głupoty, a po dotarciu do mety radocha, euforia i "za rok powtórka!" xD Ależ ja jestem przewidywalny ( ͡º ͜ʖ͡º)

No i szok: czas 54:48, ponad 3 minuty lepiej niż ostatnio! () Ale i tak nie załapałem się na żadne miejsce. Ale gdyby bieg był w październiku, miałbym drugie miejsce w M50 xD

Na miejscu cudownie. Piękne Morskie Oko, na jego brzegu przepiękny Pan Kaczor ( ͜ʖ) Trochę posiedziałem z ludźmi, zjadłem pyszną szarlotkę, na chwilę zajrzałem do schroniska, a na koniec wspôlna fotka i śmigiem na parking. Z górki łatwiej, na koniec jeszcze dokręciłem do 9 km na parkingu.

Na parkingu wdrożyłem Plan Oczyszczenia. Rozebrałem się do majtek, stanąłem w klapkach i wylałem sobie na łeb całą zawartość pięciolitrowego baniaka z wodą, który w tymże celu przywiozłem (ʘʘ) Laska obok tylko mruknęła "ech że o tym nie pomyślałam" xD a ja się świeżutki wytarłem i przebrałem w cywilne ciuchy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Fajnie było ( ͜ʖ)

Potem dojazd na działkę w Makowie Podhalańskim, gdzie do teraz rypałem sprzątając dom przed przyjazdem dzieci. Będzie w domu trochę luzu ( ͡º ͜ʖ͡º) Tylko dojechać do Krakowa, po drodze zgarniając pizzę z Mascarpone (ʘʘ)

Miłego niedzielnego wieczoru! ❤️

#sztafeta #bieganie
enron - 42 662,47 - 5,13 - 13,72 - 14,12 - 11,05 - 7,11 - 21,37 - 21,37 - 10,31 - 9,0...

źródło: Zdjęcie z biblioteki

Pobierz
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach