Wpis z mikrobloga

Romantyzowanie lat powojennych czy też całego PRL w kontekście życia na wsi to jakiś ponury żart wykopków. Jeden napisał tutaj, że jego babcia w życiu nie przepracowała zawodowo dnia, miała 4 dzieci i była szczęśliwa. X kur... DE.
Życie kobiet na wsi wtedy wyglądało mniej więcej tak że od 5 rano trzeba było oporządzić zwierzęta, wyprawić chłopa na 1 zmianę do fabryki bo koło 7 dzieci wstaną. Jak były w wieku szkolnym to już luz bo można było iść do pola. O tej porze roku sianokosy a za chwile żniwa, dzień w dzień na słońcu i oczywiście w pośpiechu i syfie żeby się wyrobić przed deszczem. Chłop zazwyczaj wrócił o 15 z fabryki to nie siedział jak teraz z dziećmi i doceniał wiejską sielankę tylko zaprzęgał konia i jechał robić. Wieczór znów oporządzić zwierzęta, ogarnąć konia po robocie (koń był wtedy ważniejszy od ludzi) szybkie spanie bo o 5 znów pobudka. Żadnych urlopów, leżenia nad jeziorem ani innych wczasów w zakładowym ośrodku na mazurach.

Także tyle wykopki z tego waszego szczęścia na wsi, z-----------e do utraty tchu tylko po to żeby po latach dojść do wniosku że to nie miało sensu.

#pracbaza #bekazwykopkow #shitwykopsays #niepopularnaopinia
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Wiskoler_double: i dalej kobieta pracowała więcej od takiego chłopa, bo on wrócił do domu i mógł odpocząć (czekając na obiad) a baba nie, nawet jak usiadła to ręce miała zajęte - łuskaniem fasoli/grochu, albo wrzecionem i tkała. Dodatkowo nie zajmowała się samym domem i dzieciakami, ale też pracowała na polu.

Polecam Chłopki historia naszych babek. I dopóki dziadki żyją, radzę się zapytać czy prababka była piśmienna bo się można zdziwić
  • Odpowiedz
@krytyk1205: Jakoś moja babcia od strony mamy całe życie przeżyła na wsi z zagrodą pełną drobiu i zwierząt. Miała kawałek pola, głównie obsianego pszenicą i tytoniem. Razem z mężem i siedmiorgiem dzieci wiodło im się znośnie i nie narzekali na współczesne (lata siedemdziesiąte) życie. Gorzej im się działo jak hołota zza wschodniej granicy przyszła wyzwalać. "Wyzwolili" ich z dwóch koni, trzech krów i pięciu świniaków. O zbożu ze stodoły nie
  • Odpowiedz
@pospolityrobak: Latem nie robił do 15, jak to określiłeś. On pomagał innym gospodarzom, inni pomagali jemu - przy zbiorach np.
Zimą już inaczej, rano obrządek wokoło zwierząt, to samo wieczorem. Pomiędzy - to już zależy co sobie tam zaplanowali.
  • Odpowiedz
@pospolityrobak: To twoje zdanie. A według nich mieli dobrze obrobione pole, dobrze i w terminie zebrane plony. Na dokładkę zacieśnione stosunki sąsiedzkie i społeczne. To też wartość dodana.
No ale ty tego nie zrozumiesz. Stworzyłeś sobie wizję że wszyscy pracujący na roli byli nieszczęśliwi i będziesz w tę stronę brnął.
Z mojej strony EOT.
  • Odpowiedz