Wpis z mikrobloga

@greedy_critic: ale kupując gry np. na steam nie kupujesz gier tylko je wypożyczasz na czas nieokreślony, wszystko jest w eulach i tosach

To, że ktoś myśli, że kupuje, to jego problem że nie rozumie jak to działa. A działa dokładnie tak, jak kupno biletu do kina. Nikt nie płacze, że po seansie nie można obejrzeć filmu jeszcze raz, ani że się go nie dostaje na nośniku, żeby można se było
  • Odpowiedz
  • 35
@PiersKurczaka tyle że idąc do kina nikt nie może wyłączyć ci filmu w połowie i wyrzucić cię z kina jeśli nie łamiesz jego regulaminu. Za to dostęp do gry może zostać odebrany w każdej chwili bez podania przyczyny. Dlatego jedynym sposobem by tego uniknąć jest pobranie pirackiej wersji. Proste ( ͡º ͜ʖ͡º)
  • Odpowiedz
@PiersKurczaka: To co jest w eulach i tosach to jedno, ale jest jeszcze prawo państwowe czy unijne jeśli o nas chodzi gdzie ostatnio tam u Unii toczy się żywa dyskusja wokół gier komputerowych właśnie gdzie różnie się na zagadnienie poszczególne kraje zapatrują czy coś jest czy nie jest produktem. My nie Stany Zjednoczone żebyśmy mówili, że gry definitywnie nim nie są :)
  • Odpowiedz
@Faggio: zmienią na platformach przycisk "kup" na przycisk "wypożycz" i tyle z tego będzie

A wypożyczanie jest legalne. Gdyby nie było, to do zaorania są wszystkie abonamenty i subskrypcje, łącznie z uwielbianym przez graczy xbox game pass i jego odpowiednikami z innych platform.
  • Odpowiedz
  • 2
@ak44: fitgirl to nawet jakością przewyższa Steam, bo nie trzeba dodatkowych gigabajtów gówna pobierać, tylko samo mięsko
  • Odpowiedz
możesz grać ile chcesz, póki serwerów nie wyłączą.


@PiersKurczaka: czyli co? Mogę grać ile chcę, czy póki serwerów nie wyłączą.
Pozatym w kinie wykupujesz usługę a w przypadku gier, twierdzą, że nabywasz produkt.
Czyli dla ciebie jest ok gdy ktoś oferuje usługę, twierdząc, że sprzedaje produkt?
  • Odpowiedz
twierdzą, że nabywasz produkt.


@damch: nie, ty tak twierdzisz, oni ci wyraźnie mówią, że nie kupujesz produktu, tylko licencję na używanie produktu

Czyli dla ciebie jest ok gdy ktoś oferuje usługę, twierdząc, że sprzedaje produkt?


To ty twierdzisz, że firma sprzedaje produkt. Firma na żadnym etapie nie mówi ci, że kupujesz produkt. Ubzdurałeś to sobie i teraz walczysz z tym chochołem. O to właśnie chodzi. Wymyśliłeś sobie, że kupujesz produkt,
PiersKurczaka - > twierdzą, że nabywasz produkt.

@damch: nie, ty tak twierdzisz, oni...

źródło: obraz

Pobierz
  • Odpowiedz
@PiersKurczaka: A jaka jest definicja kupna, czy to przypadkiem nie jest zdefiniowane jako pełne i bezwarunkowe wejście w posiadanie PRODUKTU, który może być licencjonowany, ale prawem nadrzędnynm jest wejście w posiadanie, czyli KUPNO, gdzie prawo podrzędne(czyli np. licencja), zgodnie z zasadą: dura lex sed lex, nie może dominować nad prawem nadrzędnym?
  • Odpowiedz
@damch: nadal kupujesz ale licencje a nie grę, licencje na używanie produktu. Kupno nie zawsze musi oznaczać ze nabywasz coś na własnosc. Mozesz przecież kupic usługe, np pójście do fryzjera. Nie kupujesz fryzury ale usługe, ze ktoś ci tę fryzurę zrobi. Analogicznie, jest z licencją, nie kupujesz gry a licencje na to że masz prawo w nią grać, legalnie. Jeżeli pojdziesz do kina to też nie kupujesz filmu.
  • Odpowiedz