Wpis z mikrobloga

Tu piękny dowod na to, jak międzynarodowa sława w swojej (wąskiej) dziedzinie, poprzewracała profesorowi w glowie.

1. Każdy pracownik jest zobowiązany robić badania okresowe. Dotyczy to kasjerki z biedronki, bardzo Ważnego profesora rowniez
2. Każdy dostaje wynik swoich badan okresowych, wiec wie, kiedy sie kończą
3. Dodatkowo, pracodawca skontaktował sie z profesorem ponad miesiąc przed terminem i przypomnial mu o badaniach
4. DODATKOWO zadzwoniła do niego placówka medycyny pracy, z prośbą o umówienie badan
5. Profesor osrał badania okresowe, bo przecież nie zwolnią światowej sławy badawcza. No I pracuje w lesie, a nie w Toruniu, wiec nie miał po drodze
6. Uczelnia nie miala wyboru i zwolniła profesora, bo wprost zmusza do tego Kodeks Pracy
7. Profesor poszedl sie spłakać do mediów. Bo to skandal, ze zrobili to, co nakazuje prawo

Dlaczego pewne grupy społeczne w naszym kraju są aż tak skrajnie odklejone?

https://nowosci.com.pl/swiatowej-slawy-naukowiec-zostal-zwolniony-z-umk-w-toruniu-powod-brak-badan-lekarskich/ar/c1p2-29065471

#polska #nauka #ciekawostki #pracbaza
thorgoth - Tu piękny dowod na to, jak międzynarodowa sława w swojej (wąskiej) dziedzi...

źródło: 1000015977

Pobierz
  • 47
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 852
@thorgoth:

Z drugiej strony mogę się pochwalić, że jestem zapewne pierwszym profesorem w historii UMK wyrzuconym dyscyplinarnie z pracy za niewykonanie w terminie obowiązkowych badań okresowych - ironizuje naukowiec


Jeszcze się chwali, że jako jedyną osobę w Polsce przerosło go pójście do lekarza na wizytę która trwa może 15 minut. ¯\(ツ)/¯
  • Odpowiedz
@thorgoth: Na normalnej Polskiej uczelni nikt nie zwalnia nikogo, ponieważ ten od pół roku nie dostarczył badań lekarskich. A co dopiero, gdy to jest raptem kilka tygodni. I nie twierdzę, że to jest zdrowa sytuacja. Uczelnia to w praktyce zakład pracy chronionej i trzeba naprawdę nieźle przeskrobać, żeby zostać zwolnionym.
Albo mieć grubo na pieńku z wieloma ważnymi na uczelni osobami. Bo w praktyce zazwyczaj nie wystarczy, że podpadłeś rektorowi,
  • Odpowiedz
  • 641
@Ucik: przyjmijmy ze jest jak piszesz
W takim razie pan profesor jest amebą, skoro mając konflikt ze wszystkimi świętymi na uczelni podłożył sie w tak dziecinny sposob.
Albo ma ego w stratosferze. Albo both.
  • Odpowiedz
a moim zdaniem to Ty masz nasrane we łbie, w normalnych krajach nie trzeba robić takich gównianych badań


@TytanowyOdpyt: @thorgoth To też jest w sumie ciekawe, że kraje zachodniej UE, Kanada i USA są podawane jako wzór we wszystkim zaś faktycznie takie badania w przeważającym stopniu są dobrowolne i większość ma wywalone. U nas to trochę taki spadek po komunie, natomiast niejednej osobie uratowały zdrowie i życie, bo Janusze
  • Odpowiedz
  • 9
@djtartini1: nawet abstrahując od tego czy te badania maja sens wiekszy czy mniejszy to są elementem obowiązującego prawa.
I nie jest to akurat prawo zagmatwane ani szczególnie uciążliwe.
  • Odpowiedz
Albo mieć grubo na pieńku z wieloma ważnymi na uczelni osobami.


@Ucik: To tym bardziej się uważa na takie banalne rzeczy, żeby nikt nie miał podkładki do zwolenienia.
  • Odpowiedz
6. Uczelnia nie miala wyboru i zwolniła profesora, bo wprost zmusza do tego Kodeks Pracy

7. Profesor poszedl sie spłakać do mediów. Bo to skandal, ze zrobili to, co nakazuje prawo


@thorgoth:
Te dwa punkty są bzdurą.
Według kodeksu pracodawca nie może dopuścić pracownika
  • Odpowiedz
@thorgoth: Nie cierpię tych profesorków z koziej wólki. Jedyne jego osiągnięcie to badanie much w krowim łajnie wykonane na przełomie 98 i 99 roku i myśli, że jest panem świata. A potem wychodzą takie kwiatki, że tym nie umie iść na badania okresowe albo zapłacić przelewu albo odebrać maila i zapisać załącznik.

Ale do jęczenia, że studenci coraz głupsi to taki leśny dziad jest pierwszy. Pytanie czy studenci są coraz
  • Odpowiedz
@thorgoth: Pan profesor (albo osoba, która się za niego podaje) jest aktywny w sekcji komentarzy pod artykułem. Można zadawać mu pytania. Z tego co przeczytałem znajdował się za granicami kraju i nie dostał skierowania na badania od pracodawcy. Innemu użytkownikowi napisał że skierowanie dziekanat wystawił 2 tygodnie przed upływem terminu ważności badań (to standardowy termin w większości zakładów pracy). W ciągu tego czasu nie udało mu się umówić na badania
  • Odpowiedz
  • 22
i dlaczego to musiała być ta konkretna przychodnia, a nie lekarz medycyny pracy


@Tryt_on: Nie bronię, tylko wyjaśniam jak jest u nas. Uczelnia ma podpisana umowę z jedną poradnią prowadzącą również medycynę pracy. Dostajesz zlecenie i idziesz do nich. Jeżeli chcesz zrobić gdzieś indziej, to musisz zapłacić z własnej kieszeni.
  • Odpowiedz
@Ucik: A to jest zgodne z prawem, że za badania okresowe w innej przychodni medycyny pracy nie dostajesz zwrotu?
Wracając do tematu, pan Tomasz przyznaje, że już 26 marca miał informację z uczelni o kończących się badaniach, a wyznaczona placówka medyczna kontaktowała się z nim w tej sprawie 17 kwietnia. Dziwne to:/
  • Odpowiedz
@thorgoth: warto powiedzieć że te badania to pozostałość po komunie i w większości krajów zachodnich nie jest to tak restrykcyjne jak w Polsce. W większości zachodnich krajów większość zawodów nie wymaga żadnych badań lekarskich. Dotyczy to głównie takich zawodów które wymagają specjalnych uprawnień(jak np. obsługa dźwigów czy jazda zawodowo pojazdami).

W Niemczech możesz bez tego pracować w fabryce, w Polsce musisz być mieć wzrok jak pilot odrzutowca żeby wejść na
  • Odpowiedz
A to jest zgodne z prawem, że za badania okresowe w innej przychodni medycyny pracy nie dostajesz zwrotu?


@Tryt_on: Szczerze mówiąc nie mam 100% pewności. Ja usłyszałem, że nie można robić sobie gdzie kto chce, bo to musi być w zgodzie z prawem o zamówieniach publicznych i musi być najpierw umowa itp., itd...
Ale nie wiem czy usłyszałem to dlatego, że tak jest naprawdę, czy dlatego że administracja nie ma
  • Odpowiedz